Płocczanka, wcześniej znana jako Dominika Muraszewska, teraz Baćmaga, zajęła szóste miejsce w biegu na 400 m podczas Mistrzostw Polski w Poznaniu. Pewnie nie pisalibyśmy o tym na łamach Tygodnika Płockiego, gdyby nie fakt, że udział w finale biegu otworzył przed nią furtkę do nominacji olimpijskiej i wyjazdu na Igrzyska do Tokio. To pierwsza płocka lekkoatletka, która karierę zaczęła w MUKS Płock pod okiem Piotra Mieszkowskiego, a teraz będzie reprezentowała Polskę na najważniejszych dla każdego sportowca zawodach.
Z Dominiką rozmawialiśmy niemal tuż po ogłoszeniu, że ma pewne miejsce w drużynie olimpijskiej. – Jestem bardzo szczęśliwa, wreszcie osiągnęłam to, na co ciężko pracowałam, najpierw z trenerem Piotrem Mieszkowskim, a teraz z Andrzejem Wołkowyckim, przez 12 lat – rozpoczęła rozmowę.
Sukces odniosła podczas Mistrzostw Polski w Poznaniu. – Konkurencja na 400 m kobiet jest piekielna. To chyba najmocniejszy bieg, znakomite rywalki, niemal pewniaczki do medalu w każdych zawodach w Europie i na świecie. Dla mnie niezwykle ważny był bieg eliminacyjny. Wiedziałam, że jak wejdę do finału, to spełnię swoje oczekiwania, że będę mieć możliwość wejścia do kadry olimpijskiej. Presja była ogromna, ale szansa realna – tłumaczy płocczanka.
I dodaje, że przed zawodami przyrzekła sobie, że jak w tym sezonie nie pojedzie na międzynarodową imprezę, to kończy karierę. – Sport generuje niezwykle duże koszty. Do tej pory nie byłam nawet w kadrze, choć wiedziałam, że jestem w stanie szybko biegać. Presja była ogromna, dlatego zdecydowałam, że albo spełni się moje marzenie, albo kończę z trenowaniem, co oznacza, że w ten sposób kończy się moje życie – zdradza Dominika.
Więcej w kolejnym wydaniu Tygodnika Płockiego.
Jol.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Nie pękaj i zostaw stresa w szatni.
Nie pękaj i zostaw stresa w szatni.