Panująca pandemia rodzi potrzebę szukania nowych rozwiązań w wielu dziedzinach życia. Okazało się bowiem, że to, co do tej pory sprawiało nam przyjemność, może być dla nas niebezpieczne – jak koncerty, wyjścia do kawiarni, podróże. Nawet codzienne czynności musimy wykonywać z pewną ostrożnością. Wziął to pod rozwagę Jarosław Łoskot, wynalazca z Płocka, który niedawno opatentował (jako wzór użytkowy) jeden ze swoich pomysłów, tzw. klamko-rękę, czyli izydorka.
– Odkąd pamiętam, zawsze coś kombinowałem – mówi Jarosław Łoskot. Jednak zanim pomyślał o wynalazkach, interesował się między innymi turystyką – która do dziś jest jednym z jego hobby. W okresie licealnym odbywał piesze wędrówki po górach, rajdy turystyczne, jeździł też na obozy żeglarskie.
Wynalazki pojawiały się w jego głowie podczas kilkuletniego pobytu w Chinach. Nic dziwnego – Chińczycy słyną z pomysłowości i sprytu, a także produkowania przedmiotów ułatwiających życie, o których sami często byśmy nawet nie pomyśleli.Czasem na intensywne dopracowanie swego obecnego pomysłu był początek epidemii wirusa COVID-19 w lutym i związany z nią lockdown. Pan Jarosław zaczął wtedy analizować międzynarodowe treści internetowe, telewizyjne i wpadł na pomysł na ochronę dłoni przed dotykaniem klamek. – Gdzieś zaświtało, że zamiast jednorazowego używania tekturki ze środka rolki papieru toaletowego, chusteczki czy rękawiczek można to czymś zastąpić – opowiada.
Jak mówi pan Jarosław, zmobilizował wszystkie swoje - i przyjaciół - zasoby intelektualne i finansowe, aby opracować, opatentować i uruchomić produkcje osobistego środka ochronnego, w potocznym znaczeniu, przed zarażeniem poprzez dotyk dłonią (którą bezwiednie przenosimy niebezpieczeństwo do twarzy). – Mój pomysł zrodził się z potrzeby niesienia pomocy innym w czasie epidemii – tłumaczy.
Więcej w kolejnym wydaniu Tygodnika Płockiego.
(jb)
Fot. Jarosław Łoskot
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!