Pewnie niewielu z mieszkańców naszego miasta wie, że rodowity płocczanin został ostatnio uhonorowany Cesarskim Austriackim Orderem Franciszka Józefa. Co to za odznaczenie i za jakie zasługi można je uzyskać, opowiedział nam sam odznaczony - Artur Wójtowicz.
Pan Artur ma wiele różnych, niezwykłych zainteresowań. Swój doktorat pisał na temat sekt i manipulacji, a obecnie kończy stopień kapitana żeglugi wielkiej. Prywatnie pracuje w korporacji w dziale technicznym IT. – Od wielu lat utrzymywałem kontakt z głowami koronowanymi, wiele z nich też poznałem studiując w Szwajcarii. I tak między innymi zaczęła się moja przygoda z Habsburgami, bo niewiele osób wie, że Zamek Habsburg (gniazdo dynastii) nie znajduje się wcale w Austrii, lecz w szwajcarskim kantonie Argau – zaczyna swoją opowieść dotyczącą orderu.
Cesarski Austriacki Order Franciszka Józefa, jak tłumaczy pan Artur, został ustanowiony 2 grudnia 1849 roku przez cesarza Austrii i króla Węgier Franciszka Józefa. Posiadał demokratyczny charakter odznaczenia za ogólne zasługi dla państwa niezależnie od pochodzenia, religii i pozycji społecznej. Początkowo trójklasowy, otrzymał później pięć klas według znanego schematu Legii Honorowej, od Krzyża Wielkiego (Großkreuz), poprzez Komandora (Komtur), do Kawalera (Ritter). Dodatkowe klasy dodane zostały dopiero poprzez zmianę statutów: w 1869 utworzono Komandora z Gwiazdą (Komtur mit Stern), a w 1901 – Oficera (Officer). W 1869 dodano też kategorię wojenną (Kriegsdekoration, skrót K.-D.)
– Insygniami orderu są oznaka i gwiazda dla I i II klasy. Oznaką był wąski krzyż typu kawalerskiego, emaliowany na czerwono ze złotym obramowaniem. Medalion awersu, emaliowany na biało, zawierał w środku złoty monogram założyciela „FJ”. Medalion rewersu ukazywał datę „1849”. Krzyż orderowy położony był na złotym dwugłowym, podwójnie ukoronowanym, częściowo emaliowanym na czarno orle monarchii habsburskiej, noszącym w dziobach złoty łańcuch, na dolnej części którego widniała dewiza panowania Franciszka Józefa, „Viribus unitis” („Zjednoczonymi siłami”). Zawieszką była złota korona domowa Habsburgów, tzw. „korona rudolfińska” – wyjaśnia Artur Wójtowicz.
Więcej w kolejnym wydaniu Tygodnika Płockiego.
(jb)
Fot. Archiwum Artura Wójtowicza
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze