Przed kilkoma tygodniami pisaliśmy na łamach Tygodnika Płockiego o możliwości ufundowania stypendium Michałowi Łogoszowi, badmintoniście, wychowankowi płockiego klubu Masovia. Michał stawiał swoje pierwsze kroki w badmintonie w Płocku, barwy klubu reprezentował przez wiele lat, ale w czasach mizerii finansowej poszukiwał klubu, który byłby w stanie zapewnić mu start w ważnych międzynarodowych imprezach. Takim klubem okazał się SKB Suwałki.
Masovia utrzymała się w ekstraklasie badmintona i to wystarczyło, by sprawa Łogosza wróciła. Na dodatek jest on jednym z tych zawodników, którego udział w Olimpiadzie w Atenach jest niemal pewny. Co prawda Marek Idzikowski z Polskiego Związku Badmintona nie potwierdził tej informacji, obiecując oficjalną listę zawodników ogłoszoną przez Międzynarodową Federację Badmintona dopiero w maju, ale Tygodnik Płocki taką informację poda już wcześniej, tuż po świętach.
Michał Łogosz, by wystartować w Atenach, musi zdobyć odpowiednią liczbę punktów podczas turniejów rozgrywanych na całym świecie. Za dojście do finału w Międzynarodowych Mistrzostwach Polski zdobył prawdopodobnie wystarczającą ilość punktów, by kwalifikację otrzymać. Potem jeszcze grał w Korei i Szwajcarii. - Musiałby zdarzyć się cud, żeby Michał nie pojechał do Aten - powiedział Bogdan Kosz z Masovii.
Płock ma już więc jednego, niemal pewnego Olimpijczyka, bo zastępca prezydenta miasta Płocka Dariusz Kubera obiecał pomoc finansową w przypadku, gdyby Łogosz dostał się do reprezentacji Polski na Olimpiadę w Atenach.
Wszystko więc wskazuje na to, że i pozycja Masovii w ekstraklasie badmintona będzie znacznie lepsza i klub nie będzie już walczył tylko o utrzymanie się w lidze. Zwłaszcza, że w drużynie są zawodnicy i zawodniczki, którzy mają wysoką pozycję w krajowych rankingach.
Michał Łogosz wraz z Robertem Mateusiakiem z SKB Suwałki w Międzynarodowych Mistrzostwach Polski dotarli aż do finału. Przegrali dopiero ostatnia walkę, a ulegli Chińczykom Guo i Xie. Mecz był wyrównany, ale to jednak przeciwnicy okazali się skuteczniejsi. W setach było 8:15, 17:14 i 14:17, a to oznacza, że polski debel był trudnym przeciwnikiem dla Chińczyków.
W Mistrzostwach startowało jeszcze troje płockich zawodników, ale ci nie doszli zbyt daleko. Mieli po prostu pecha w losowaniu. Monika Bieńkowska, startująca w mikście z Damianem Pławeckim z AZS AGH Kraków, zwykle jest w czołówce zawodów. Tym razem para mieszana odpadła już w pierwszej rundzie, wyeliminowana przez Mistrzów Świata juniorów, parę chińską.
Grająca w singlu Dorota Grzejdak doszła do II rundy. W I wygrała ze Słowaczką Suzaną Orlovską 11:6, 11:5. W drugiej grze uległa świetnie dysponowanej zawodniczce z Singapuru 1:11, 2:11.
Bratobójczy pojedynek miał miejsce w grze podwójnej panów. Drugi debel juniorów w Polsce Adam Załęski z Masovii i Paweł Grzegorzewski z Hubala Białystok przegrał z deblem białoruskim 4:15, 4:15. W barwach Białorusi wystąpił zawodnik grający na co dzień w Masovii Andriej Konakh, którego partnerem był Andriej Maliovtin. Adam Załęski w maju podczas Mistrzostw Polski juniorów sprawdzi, czy nadal wraz z Grzegorzewskim prezentują wysoką formę i potwierdzą swój nr 2 w Polsce.
Być może kogoś mało zorientowanego zdziwi, że seniorzy przegrywają z juniorami i jest to traktowane normalnie. Taka jest już ta dyscyplina sportu. W niej różnica między juniorem a seniorem jest niewielka, prezentują bardzo zbliżony poziom sportowy.
Seniorzy, którzy nie walczą o olimpijskie kwalifikacje mają już urlopy przed okresem przygotowawczym do następnego sezonu. Juniorzy jeszcze walczą o medale, a płocczanie w tych zawodach mają zwykle sporo do powiedzenia.
Jol.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze