Reklama

Płocczanie wspominają Ojca Świętego Jana Pawła II

20/04/2005 13:18
lJerzy Wawszczak, ówczesny wojewoda płocki:
– Jestem wciąż pod ogromnym wrażeniem spotkania z Ojcem Świętym podczas pielgrzymki do Płocka w 1991 roku. Dziękuję za to Panu Bogu. Papież przyjechał do nas wszystkich. Tylko pełniona wtedy przeze mnie funkcja pozwoliła mi być tak blisko i tylko ona upoważnia mnie do zabrania głosu w takim momencie. Ojciec Święty był w Płocku bardzo bezpośredni, żartujący, serdeczny. W uroczystościach uczestniczył również ówczesny marszałek województwa. Papież bardzo się z tego ucieszył, bo przypomniała mu się historia. 1991 rok to dopiero początek samorządów. Jan Paweł II był człowiekiem zupełnie innego wymiaru. Kiedy patrzył, czy też zwracał się do mnie, czułem Jego uwagę. To są cechy wielkich ludzi. Niestety, nie mogłem przeżywać tej wizyty w pełni duchowo, skupiając się nad bezpiecznym pobytem Ojca Świętego w Płocku. Pamiętam dramatyczną zmianę trasy, gdy papież miał opuszczać Płock. Nie było wtedy komórek. Jednak docierały do nas niepokojące sygnały z policji. Niczego nie można było lekceważyć. Czekaliśmy na papieża na lotnisku, żeby się z nim pożegnać i czuliśmy strach. Papież jechał zmienioną trasą z kurii. Wszystko dobrze się skończyło. Dopełniliśmy w Płocku wszystkich obowiązków. Nie moglibyśmy sobie darować, gdyby coś się wtedy wydarzyło. Taki stan przeżywali chyba wszyscy w 130 krajach, które Jan Paweł II odwiedzał.
Na spotkanie ludzi nauki i kultury z Ojcem Świętym pojechałem też w 1987 roku do Warszawy. Stałem w tłumie. Papież przechodził koło mnie. Czułem się wtedy bliżej Niego niż później w Płocku. Słowa bardziej do mnie docierały. Mogłem skupić się duchowo.

lAndrzej Drętkiewicz, prezydent miasta Płocka w 1991 roku:
- Miałem szczęście powitać Ojca Świętego w imieniu płocczan już na lotnisku. To co do dziś pamiętam, to Jego wewnętrzny spokój, wielkość ducha. Wyczuwało się, że jest to człowiek wielkiego wymiaru.
Po raz drugi byłem ogromnie wzruszony, gdy w grupie około 50 osób z diecezji płockiej otrzymałem komunię świętą z rąk Jana Pawła II. Nigdy więcej nie miałem tak niesamowitego wrażenia, że uczestniczę w czymś wielkim, w czymś, co na zawsze pozostanie w mojej pamięci
Wreszcie żegnałem papieża na lotnisku. Niestety, miałem kiepską przepustkę, bo nie dostałem się do Katedry, gdzie odprawiane było nabożeństwo czerwcowe, ale pozostałe wydarzenia, w których uczestniczyłem, na zawsze pozostaną we mnie i będą najwspanialszym wspomnieniem, którego już nigdy nie będę mógł przeżyć.

To, że byłem tak blisko, nałożyło na mnie obowiązek starań o to, by miejsce, gdzie odbywała się msza święta, zostało w naszej pamięci. Dopiero przed dwoma laty udało nam się wywalczyć, by odcinek ulicy Łukasiewicza, od Gwardii Ludowej do Batalionów Chłopskich, ten który papież przeszedł na własnych nogach idąc ze stadionu do ołtarza, nosił nazwę 7 czerwca 1991 roku, by wszyscy płocczanie pamiętali, że właśnie tego dnia Płock gościł Jana Pawła II. Przed rokiem udało nam się umieścić tabliczkę, upamiętniającą miejsce, gdzie stał ołtarz. Tuż przed śmiercią papieża kilka osób modliło się w tym miejscu. Być może teraz łatwiej będzie walczyć o to, by plac, gdzie odbyła się msza święta 7 czerwca 1991 roku znów miał odpowiednią rangę.

lJakub Chmielewski, ówczesny przewodniczący sejmiku województwa płockiego:
– Moment, gdy Ojciec Święty wysiadał na płockim stadionie w pamięci każdego zapisał się jako chwila ogromnej radości, wzruszenia, spełnienia wieloletnich oczekiwań, pragnień każdego człowieka. Gdy stanął na płockiej ziemi, pierwsza myśl była taka, nareszcie jest również u nas, tak blisko. Rozmowa z Ojcem Świętym potwierdzała, że zawsze był blisko swoich rodaków, ojczyzny. Serdeczny, otwarty, kochający jak prawdziwy ojciec. Takim pozostaje w naszej pamięci i naszych sercach.
Podczas pobytu w Płocku bardzo interesował się sprawami miasta, ówczesnego województwa płockiego. Jan Paweł II mówił nam wtedy byśmy „nie sejmikowali” tylko budowali dobro. Na to zwracał szczególną uwagę. To przesłanie kierował do nas w czasie pobytu w Płocku. Ojciec Święty uczulał nas, że nie możemy przegadać Polski. Ogromny nacisk kładł na potrzebę miłości, zrozumienia drugiego człowieka. Sam w kontakcie z wiernymi dawał jej wiele. Przede wszystkim poprzez swoje nauki, listy, rozmowy. Ale także gesty. Po spotkaniu z papieżem w Płocku wiedziałem, że pozyskałem nowego przyjaciela, ojca. Jeszcze trzykrotnie miałem możliwość uczestniczenia w spotkaniach z Ojcem Świętym podczas jego pielgrzymek do Polski. Za każdym razem doświadczyłem ciepła i serdeczności, które kierował do ukochanych pielgrzymów przybywających na spotkania z Nim. Takie było każde spotkanie z Janem Pawłem II. Na całe życie pozostawiające niezatarty ślad.

lJan Waćkowski, płocki fotograf, który towarzyszył Ojcu Świętemu w 1991 roku na całej trasie pielgrzymki:
– To było wielkie przeżycie, którego nie można zapomnieć, chociaż nie miałem okazji być bardzo blisko Ojca Świętego. Każde spotkanie z tak wielką postacią elektryzowało tłumy wiernych. Uczestniczyłem w Mszach Świętych w Warszawie, Krakowie, Gnieźnie, Łowiczu, Łodzi. Jan Paweł II to wielka postać, do której jednak nie czuło się dystansu. Teraz, kiedy oglądam relacje telewizyjne uświadamiam sobie, że każdy rozmowę z Nim mógł odbierać jak rozmowę z dobrym wujkiem. Uważnie słuchaliśmy Jego słów, chociaż po kolejnych pielgrzymkach niewiele z tego co mówił zostawało w naszej pamięci. Dopiero teraz zaczynamy sobie uświadamiać tak naprawdę, co chciał nam przekazać.
red.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości