Reklama

Płocczanie pożegnali Papieża

20/04/2005 13:16
„Żegnam Płock. Cieszę się, że mogłem tu być...” – mówił Papież 8 czerwca 1991 roku w Płocku, 14 lat temu. W przeddzień odpowiadał skandującym przed Pałacem Biskupim ludziom: „Papież jeszcze żyje. I będzie żył, dopóki Pan Bóg go będzie trzymał. A potem umrze, to znaczy narodzi się do życia wiecznego”. Płock pożegnał Jana Pawła II w środę 6 kwietnia 2005 roku, przed ołtarzem z obrazem Jezusa Miłosiernego.Nikt nie policzył rzeszy płocczan, którzy uczestniczyli w środowej mszy św. żałobnej przed Katedrą. Wypełnili wszystkie place i ulice wokół, przebieg mszy oglądając na trzech telebimach: – Zabrakło Polaka, Ojca, najważniejszego członka rodziny. Płockie ulice noszą ślady jego stóp. Wciąż rozbrzmiewa echo papieskich słów powiedzianych na Placu Celebry, w płockiej Katedrze, Zakładzie Karnym czy z okna Pałacu Biskupiego. Dziś płocczanie pielgrzymują do miejsc przypominających tamtą wizytę, szukają śladów Jego obecności – mówił przed mszą prezydent Płocka Mirosław Milewski.
Uroczyste nabożeństwo rozpoczęło bicie katedralnych dzwonów, tych samych, które obwieściły Płockowi smutną nowinę o śmierci Papieża późnym wieczorem 2 kwietnia. Płocczanie zgromadzili się w miejscu, w którym zbierają się zazwyczaj w najważniejszych historycznych momentach: – Zmarł najmilszy w historii Polak. Jan Paweł Wielki żył jak Chrystus i umarł jak Chrystus, nic więc dziwnego, że cały świat czci go jako tego, który był ucieleśnieniem miłości i prawdy chrześcijańskiej. Po jego śmierci ludzie zrozumieli wyraźnie, czym jest Kościół, który On prowadził przez kilkadziesiąt lat. To my wszyscy na całym świecie – przekonywał biskup płocki Stanisław Wielgus, który przewodniczył nabożeństwu. Na wstępie pochwalił wszystkie media: prasę, radio i telewizję za to, że urządziły Polakom swoiste rekolekcje.
Uczestniczyły w nim poczty sztandarowe szkół, zakładów pracy i organizacji. Nad bezpieczeństwem czuwała Straż Miejska i Policja, nad zdrowiem lekarze i służba maltańska. Nie zabrakło też harcerzy i kleryków, którzy wciąż dostawiali nowe znicze przed pomnikiem Jana Pawła II. W końcu było ich tyle, że stały nawet w promieniu kilku metrów od pomnika. Szczególnie piękni, niczym świecąca lawa, wyglądały już po zmroku. Pomnik tonął też w kwiatach, które wciąż przynosili płocczanie.
Jak mówił w homilii bp Roman Marcinkowski, tego wieczoru mieszkańcy Mazowsza przyszli Papieżowi złożyć hołd, ale brak słów, by opisać żal i smutek. Jan Paweł II pielgrzymował do każdego ludzkiego serca, był ojcem wymagającym, ale wybaczającym: – Mówią, że jeden człowiek nic nie znaczy, a On był jeden, a wstrząsnął światem i ludzkimi sercami. Te dni pokazują, kim możemy być – wskazał na sens żałoby: – Już nic dodać nie może, ale może teraz zaczniemy go słuchać? Już nie pobłogosławi starych, ale może teraz przestaniemy mówić o eutanazji? Już nie weźmie żadnego dziecka na ręce, ale może teraz przestaniemy zabijać nienarodzonych? Już nie pocałuje ziemi polskiej, ale może teraz pokochamy Ojczyznę? Już nie porozmawia z młodzieżą, ale może teraz zaczniemy wychowywać nasze dzieci? Już nie napisze więcej książek, ale może teraz przestaniemy czytać horoskopy? Już nie jesteś Głową Kościoła, ale może teraz zaczniemy być dziećmi Kościoła?- pytał przejmująco biskup Marcinkowski.
Przez ponad 3,5 godziny płocczanie modlili się i czuwali. Wpisywali się do wyłożonej w Katedrze księgi kondolencyjnej, słuchali płockich chórów: z Politechniki Warszawskiej, PWSZ, Minstrela i Pueri Cantores Plocenses, i kwartetu Canzona. Do śpiewanej przez zespół „Wisła” ukochanej papieskiej „Barki” spontanicznie włączali się wszyscy obecni. Nie zawiedli płoccy aktorzy, którzy przygotowali krótki spektakl w oparciu o papieskie teksty. Na telebimach wierni oglądali także fragmenty filmu z wizyty Jana Pawła II w Płocku.
Płocczanie wspólnie uczestniczyli w poprowadzonym przez bpa Stanisława Wielgusa Apelu Jasnogórskim. Mimo przejmującego chłodu trwali przed Katedrą do symbolicznej już godziny 21,37, ale jeszcze długo potem podchodzili ze zniczami. Żegnali Osobę, której nigdy nie zapomną.
Po godz. 22.00 cicha o tej porze ulica Tumska była pełna ludzi. Część wracała pieszo do domu, większość wybrała autobusy miejskie, które tego wieczora woziły płocczan za darmo.

(eg)


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości