Reklama

Płocczanie na krakowskich Błoniach - Papież przyniósł nadzieję.

22/08/2002 10:58
Wśród ponad 2,5 mln wiernych, którzy w niedzielę 18 sierpnia AD 2002 uczestniczyli we mszy św. z Janem Pawłem II na "wielkiej łące w środku miasta" w Krakowie, znaleźli się również płocczanie. Przyjechali wynajętymi przez parafie autokarami. Motyw był nieodmiennie ten sam - chęć spotkania z Papieżem. Nie wszystkim udało się go zobaczyć z bliska, ale wszyscy wzięli udział w święcie radości, jakie zwykle towarzyszy obecności Rodaka z Rzymu.IX pielgrzymka Jana Pawła II do Ojczyzny, której przyświecało hasło "Bóg bogaty w miłosierdzie", skłoniła wielu płocczan do wyjazdu na mszę św. na krakowskich Błoniach. Pojechali autokarami z wszystkich parafii już w sobotę wieczorem. Papież nie zapomniał o Płocku - wymienił miasto mówiąc podczas homili o drodze powołania "świętej od miłosierdzia" - s. Faustynie Kowalskiej, która przez Płock i Wilno prowadziła do podkrakowskich Łagiewnik: - Przyjechaliśmy tu za Faustyną - stwierdziła Ania Tomasik, uczennica Gimnazjum w Żychlinie, która do Krakowa pojechała z rodziną z Płocka. Było "jak zwykle" - 48 ha Błoni wyglądało niczym kolorowe morze ludzi, w prawie trzymilionowym tłumie można było wypatrzeć niebieski transparent z parafii św. Jana Chrzciciela w Płocku. Radość, euforia, "Barka", "Abba Ojcze", skandowanie (na "Zostań z nami" Papież odpowiedział, że namawia się go do zrejterowania z Rzymu), ale i nieprzwidziane przygody. Grupa z parafii Matki Bożej Fatimskiej na Międzytorzu przeżyła dwie. Pierwsza, tuż po rozpoczęciu wymarszu do sektora, dała okazję do spełnienia iście samarytańskiego, miłosiernego uczynku. Idąca z grupą starsza pani przewróciła się tak niefortunnie, że rozcięła sobie kolano. Szycie było nieuniknione. Pełni zrozumienia płocczanie zajęli się chorą i wezwali karetkę. Po jej przybyciu okazało się, że poszkodowana szła z zupełnie inną grupą i się zgubiła. Płocczanie poszli dalej dopiero wtedy, gdy upewnili się, że ma zapewnioną opiekę lekarską. Drugie z wydarzeń podsumowało pobyt w Krakowie. Do autokaru dotarł płocczanin, który przyjechał z parafią św. Jana. Szukał żony, która gdzieś w tłumie się zagubiła. Rozpoczęte poszukiwanie i kontakt telefoniczny kierowców obu płockich autokarów zakończyło się sukcesem. I i żona, i mąż (który, jak się okazało, był już poszukiwany przez całą grupę z Jana) szczęśliwie się odnaleźli: - Każdy dla każdego był jak "Bóg bogaty w miłosierdzie" - komentowała później spotkanie z Janem Pawłem II s. Ernesta Zielińska. - To nie był tylko pusty aplauz, ale chęć świadczenia miłości miłosiernej, atmosfera wspólnoty, klimat radości, łzy w oczach, niesamowite wzruszenie - wyliczała jednym tchem. - Ludzie wchodzili na ławki, żeby choć przez chwilę zobaczyć Papieża, który był po prostu rozbrajający. Wierzę, że to nie był tylko jednorazowy zachwyt. Dla większości płocczan to było juz kolejne spotkanie z Ojcem Świętym w Polsce: - Papież jest niepowtarzalny. Jego nauczanie powoduje, że Kościół bardzo odnawia się, ludzie odzyskują nadzieję na to, że może będzie lepiej, szczególnie w naszym kraju, teraz, w takich trudnych czasach. W jego nauczaniu ciągle tę nadzieję znajdują, na przykład w słowach o rodzinie, zwłaszcza teraz, w czasach, gdy deprecjonuje się jej rolę i znaczenie - mówiła Barbara Skirmuntt, parafianka z płockich "Górek", nauczycielka religii w Gimnazjum nr 1 w Płocku, na spotkaniu z Papieżem po raz trzeci, - Czy nie łatwiej było włączyć sobie telewizor o godz. 10. 00? - Z pewnością (śmiech – red.), ale takie spotkanie osobiste, indywidualne, wśród ludzi, którzy tak jak ja przyjechali, żeby się spotkać, to zupełnie inne wrażenie, inne odczucia i bardzo zapada w pamięci. W grupie "fatimskiej" najmłodszą uczestniczką była wspomniana już Ania Tomasik - Przyjechałam posłuchać słów Papieża, pośpiewać, poczuć tę niepowtarzalną atmosferę wspólnoty i radości. Podobne odczucia miała inna z uczestniczek: - Gdy chodzi o Papieża, kierują mną względy nie do końca religijne. Jestem pełna podziwu dla jego osoby, dla tego co zrobił dla Polski, dla Kościoła, dla świata i uważam, że to jest obowiązek każdego z nas, Polaka - katolika, żeby wtedy, gdu Jan Paweł II jest w Polsce, być na spotkaniu z nim. To jeden z największych Polaków, jakich mieliśmy w historii. Może nie do końca zgłębiam jego nauki, ale szanuję go, podziwiam i jest dla mnie bardzo ważny. Weronika Lisińska mieszka w Rypinie, w Płocku spędza zasłużone po dostaniu się na pedagogikę specjalną wakacje u rodziny. Na spotkaniu z Papieżem była po raz drugi. Ceni ich niepowtarzalną atmosferę : - Rozpoczynam nowy okres w swoim życiu, chiałabym uporządkować swoje sprawy, zastanowić się, co robić dalej, jak rozwiązać swoje problemy. Z tym wszystkim pojechałam na Błonia. Tu jest niesamowita atmosfera, ludzie są dla siebie ciepli i życzliwi. A Papież jest dla mnie jak drugi ojciec, wielki autorytet, osoba za życia święta. Małgorzatę K. z Międzytorza jako jedyna z 46-osobowej grupy "fatimskiej" widziała Papieża w papamobile. Tylko dlatego, że na chwilę opuściła swój sektor: - Ojca Świętego zobaczyłam na Błoniach przez przypadek. Nikt nie wiedział, że będzie tamtędy przejeżdżał. W pewnym momencie zobaczyliśmy papamobile, wszyscy zaczęli biec w tym kierunku jak szaleni. Samochód z Papieżem jechał w odleglości 5-7 metrów od nas - relacjonowała na gorąco. - Papież miał spokojny, rozmodlony wyraz twarzy. Machał pielgrzymom, ale z bardzo skupionym wyrazem twarzy. Myślę, że przeżywał już mszę. Wrażenie spotkania było niespodziewane. W pierwszej chwili chciałam wszystkim o tym opowiedzieć, dzwoniłam, ale wszyscy mieli wyłączone komórki - przyznaje z odrobiną rozczarowania. - Sama nie wiem, czym zasłużyłam na takie wyróżnienie - zastanawia się nasza rozmówczymi. Zachwyciła ją homilia - Papież ujął się za ludźmi pokrzywdzonymi przez los, najbiedniejszymi. Inni o nich zapomnieli, a On pamięta. Czasami popadam w zwątpienie, ku czemu ten świat zmierza, On jedyny ma receptę, przyniósł pokoj i nadzieję na rozwiązanie problemów tego świata. Ks. Marek Czarzasty, wikariusz w kościele "fatimskim", drugi rok w parafii, uczestniczył w spotkaniach z Papieżem Płocku i Częstochowie (1991), Skoczowie (1995) i Sandomierzu (1999): - Papież jest dla mnie ideałem kapłaństwa. Spotkanie z nim, to poszukiwanie mądrości życiowej i teologicznej, wiedzy, jak być kapłanem - człowiekiem żyjącym dla kogoś. Lubię jego spokój i dystans do spraw ziemskich. Dla mnie msza na Błoniach stanowiła zwieńczenie, dopełnienie pieszej pielgrzymki z Płocka na Jasną Górę. Jak to zwykle bywa, jedni pielgrzymi podczas papieskich mszy poszukują prawdy i miłości, inni przyjmują treści bezrefleksyjnie. Pierwszym w papieskiej homilii najbardziej podobały im się słowa o "prawdzie krzyża Chrystusowego", "wyobraźni miłosierdzia", "wolności bez prawdy i odpowiedzialności", "tajemnicy nieprawości", ujmowanie się za chorymi i samotnymi oraz rodzinami wielodzietnymi: - Człowiek uzurpuje sobie prawo Stwórcy do ingerowania w tajemnicę życia ludzkiego. Usiłuje decydować o jego zaistnieniu, wyznacza jego kształt przez manipulacje genetyczne i w końcu określać granicę śmierci. Odrzucając Boże racje i zasady moralne, otwarcie występuje się przeciw rodzinie. Na wiele sposobów usiłuje się zagłuszyć głos Boga w ludzkich sercach, a Jego samego uczynić "wielkim nieobecnym" - mówił w Krakowie Jan Paweł II, który podczas mszy dokonał także beatyfikacji czterech osób: s. Sancji Szymkowiak, abpa Zygmunta Szczęsnego Felińskiego, ks. Jana Balickiego i misjonarza o. Jana Beyzyma. Nieludzko zmęczeni pielgrzymi, którzy 18 sierpnia do Płocka docierali w godzinach nocnych, po pokonaniu gigantycznych korków na drogach (najpóźniej, bo o pierwszej w nocy już 19 sierpnia dojechała parafia "fatimska"), szybko zapomnieli o trudach, upale, tłoku: - Ludzie o takich rzeczach zapominają, kiedy czują, że są szczęśliwi - komentowała w drodze powrotnej Weronika Lisińska. Elżbieta Grzybowska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości