Po drugiej kolejce rozgrywek ekstraklasy, po zwycięstwie nad Olimpią, Wisła awansowała na I miejsce w tabeli ekstraklasy piłki ręcznej mężczyzn. Większość z płockich kibiców chciałaby, żeby tak pozostało już do końca sezonu. W meczu pierwszej kolejki z Kwidzynem, Wisła prowadziła od pierwszej do ostatniej minuty, ale zawodnicy popisywali się niecelnymi strzałami. Mogli wygrać dużo wyżej, niestety strzelali w słupki i poprzeczki oraz obok bramki. W meczu z Olimpią widać było, że dni między meczami zostały solidnie przepracowane. Wisła wygrała różnicą 9 goli, a mogła pokonać przeciwnika znacznie wyżej.
Płocczanie od początku pokazali na boisku, kto tu jest lepszy. W 6 min. Wisła prowadziła 3:2, by w 13 min. wygrywać już 9:2. Goście zupełnie nie mogli sobie poradzić ze sprawnie działającą obroną i Andrzejem Marszałkiem, który zbierał zasłużone oklaski za swoje parady.
W pierwszych minutach meczu doskonale zagrał Artur Niedzielski, zdobywca dwóch pierwszych goli. Potem świetnie rzucał Tomasz Paluch, który w całym meczu miał chyba 100 % skuteczność, a na swoim koncie w sumie 10 goli. Był nie do zatrzymania, kiedy już strzelał, to bramkarz gości Sławomir Donosewicz wyjmował piłkę z siatki.
Trzeba w tym miejscu dodać, że w meczu nie grał inny skuteczny strzelec Wisły Adam Wiśniewski, który po meczu z Kwidzynem musiał odwiedzić lekarza. Diagnoza była jednoznaczna, a wyrok – cztery tygodnie bez występów w drużynie, bardzo dotkliwy. Adam musi szybko się leczyć, by być w pełni sił na Ligę Mistrzów.
Kiedy Wisła prowadziła już 9:2, goście trochę się przebudzili i próbowali zmniejszyć rozmiary porażki. Najmniejsza różnica, jaką udało im się osiągnąć, to 5 goli (w 17 min. 10:5). I połowa spotkania zakończyła się jednak przewagą 7 goli, płocczanie schodzili do szatni rozluźnieni, a na II połowę, na boisko weszło kilku zawodników rezerwowych.
W roli podstawowego piłkarza drużyny po raz pierwszy w tym sezonie wystąpił Vladimir Ilin, który zyskał sympatię płockich kibiców. Poruszał się z gracją, co przy 110 kg wagi jest wielkim wyczynem. Kiedy skakał do góry, by zdobyć gola, przeciwnicy nawet nie zamierzali stawać mu na drodze.
Ilin w pierwszym meczu wszedł zaledwie na dwie ostatnie minuty. Teraz grał dużo więcej i może nie wszystko mu się udawało, może widać braki techniczne, to wydaje się wielkim wzmocnieniem zespołu. Mamy nadzieję, że Vladimir będzie się stale rozwijał i płocka drużyna będzie miała dużo pociechy z tego piłkarza.
Na swoim poziomie grał Michał Zołoteńko, który powinien w najbliższych miesiącach być autorem największych radości dla kibiców. Jeśli już wypracuje sobie sytuację rzutową, to nie ma na niego silnych. Trafia tam, gdzie chce i zdobywa gole.
Niestety, nie wszyscy zawodnicy spisują się doskonale. O ile trudno mieć jakiekolwiek pretensje do podstawowych piłkarzy, to już przy wejściu rezerw gra siada i drużyna traci bramki, a co za tym idzie, zdobytą przewagę. W meczu z Olimpią nie było to może takie widoczne, bo i przeciwnik słaby, ale widać wyraźnie, że drużyna ma słabe zaplecze. Biorąc pod uwagę liczbę spotkań do rozegrania w najbliszych miesiącach, to trzeba przyznać, że trener Kisiel ma trudne zadanie do rozwiązania.
Wróćmy jednak na boisko. Wisła grała finezyjnie, z łatwością zdobywała kolejne bramki. Przewaga płockiego zespołu była ogromna, goście muszą się jeszcze sporo nauczyć, by być równorzędnym rywalem. Na razie Wisła skończyła spotkanie z 9-bramkową przewagą, co dało jej I miejsce w tabeli, dzięki najlepszej różnicy strzelonych goli.
Jednak prawdziwą siłę płockiego zespołu zobaczymy dopiero wtedy, gdy drużyna rozpocznie rozgrywki Ligi Mistrzów. Kiedy będzie zmęczona długimi podróżami i rozgrywaniem meczu w każdą środę i każdą sobotę. Ten maraton odpowie na pytanie, czy zespół dobrze przygotował się do tego sezonu.
Wisła: Marszałek, Wichary – Niedzielski 6, Ilin 5, Titov, Witkowski, Paluch 10, Wleklak 2, Kuptel 2, Wuszter 1, Rumniak 1, Zołoteńko 6, Jankowski 1.
Olimpia: Donosewicz, Krzynkiel – Balicki 5, Ścigaj 4, Smolin 6, Chojniak 2, Przybylski 1, Ignacik 1, Biernacki 1, Stodtko 2, Tatz, Kempys 3.
Pozostałe wyniki:
AZS AWF Gdańsk – Miedź Legnica 26:23, MMTS Kwidzyn – MOSiR Zabrze 29:19, Piotrkowianin Piotrków – Zagłębie Lubin 33:41, Chrobry Głogów – AZS AWF Warszawa 26: 22, Vive Kielce – Śląsk Wrocław 30:27.
Jol.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze