Reklama

Płocczanie liderem

28/11/2007 09:33
Ogromnym zainteresowaniem cieszył się pojedynek „na szczycie”. Pół godziny przed pierwszym gwizdkiem znalezienie wolnego miejsca graniczyło z cudem. Wszyscy nastawiali się na emocje i oczywiście nikt się nie zawiódł. Trudno się dziwić, tam gdzie jest dwóch faworytów spotkania, zdarzyć się może wszystko.Zaczęło się doskonale dla gości, którzy w 10 min. prowadzili 4:1. Wystarczyły jednak 2 minuty i wygrywała Wisła 6:4. Potem sytuacja zmieniała się z minuty na minutę. W 25 min. był remis 11:11, a potem płocczanie objęli prowadzenie i nie oddali go do przerwy.
A po przerwie było jeszcze lepiej. W 34 min. Wisła prowadziła 19:13 i żaden z kibiców nie wyobrażał sobie, że płocczanie mogliby przegrać to spotkanie. A wszystko dzięki Marcinowi Wicharemu w bramce, który bronił jak w transie i Iwanowi Proninowi, który rozegrał chyba najlepsze spotkanie w barwach Wisły. W 42 min. podopieczni trenera Zajączkowskiego prowadzili 9-bramkami i taką różnicę udało im się utrzymać do 51 min. Potem goście nieco zmniejszyli przewagę, ale i tak wygrana dała Wiśle miejsce lidera tabeli. Po meczu długo trwały owacje na cześć zwycięskiej drużyny.
Adam Wiśniewski, skrzydłowy Wisły Płock, choć z powodu kontuzji nie gra, dopinguje kolegów w każdym spotkaniu. Po pojedynku z Zagłębiem również był szczęśliwy jak i koledzy. – Zagraliśmy bardzo dobry mecz. Przede wszystkim graliśmy skutecznie w obronie i nieźle wyprowadzaliśmy ataki. Wspaniale było patrzeć na początek II połowy, kiedy to na parkiecie dominowali tylko moi koledzy. Robili z rywalem co chcieli. Uzyskanej wtedy przewagi nie dali sobie wydrzeć.
Jol.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości