Dzwoni płocczanin do Straży Miejskiej i zgłasza, że na jego oknie siedzi gołąb i nie chce odlecieć. Domaga się, żeby strażnicy zadziałali, bo sam boi się otworzyć okno. Paraliżuje go przed tym krokiem lęk przed koronawirusem. Co mają w tej sprawie zrobić strażnicy? Najlepiej przyjechać ze strażą pożarną i usunąć niebezpiecznego skrzydlatego gościa z parapetu. Żart? No niestety nie.
Koronawirusowa rzeczywistość, a przede wszystkim ludzkie lęki sprawiają, że takich nietypowych telefonów do Straży Miejskiej nie brakuje. Dzwonią osoby korzystające z Komunikacji Miejskiej ze zgłoszeniami, że w autobusach jeżdżą ludzie bez maseczek. Podają konkretne kursy, podają rysopisy osób, ale okazuje się też, że sami już dawno opuścili pojazd. W trosce o bezpieczeństwo innych proszą jednak o interwencję w sprawie strażników. Można szukać, ale raczej wiatru w polu.
Albo inna sytuacja. Dzwoni kobieta, że na klatce schodowej nocuje bezdomny. Wiadomo, że z każdym dniem jest obecnie coraz zimniej. Co mają zrobić strażnicy? Dostać się jakoś na klatkę schodową i zabrać człowieka, który przecież może być potencjalnie chory na koronawirusa. Zaniepokojona płocczanka nie będzie jednak czekać na patrol, bo idzie do pracy, a kodu do domofonu również nie poda, bo to są tajne dane. Może ktoś inny z sąsiadów wpuści strażników?
Wszyscy rozumieją strach przed pandemią, ale w tej rzeczywistości, jeśli potrzebujemy pomocy, wypadałoby jednak wykazać się odrobiną rozsądku.
– Reagujemy na wszystkie zgłoszenia, a koronawirusowe obostrzenia mają ogromny wpływ na naszą codzienną pracę – mówi Jolanta Głowacka, rzecznik prasowy Straży Miejskiej w Płocku.
Obecnie codziennie radiowóz straży miejskiej pojawia się pod domami osób przebywających na kwarantannie. Działania te prowadzone są wspólnie z policją. W miarę potrzeb wspólnie z pracownikami Komunikacji Miejskiej prowadzone są też kontrole w autobusach. Osoby, które nie noszą maseczek w przestrzeni publicznej, są upominane.
Patrole zwracają uwagę na nieletnich, których w związku z obostrzeniami nie powinno być na ulicach. – Tu raczej płocczanie stosują się do przepisów. Dzieci zabierają na spacery rodzice. Zdarzały się jednak zgłoszenia, że w galeriach handlowych są grupy młodzieży – mówi Jolanta Głowacka.
Przypomina również, że obsługa interesanta w siedzibie Straży Miejskiej przy ul. Otolińskiej ograniczona jest do minimum. Przyjmowane są osoby z wezwaniami. Przy wejściu badana jest jednak temperatura interesantów. Nie każdy chce się tej procedurze poddać, a wtedy nie może być również obsłużony.
Na szczęście, obecnie wiele spraw i tematów można zgłosić do Straży Miejskiej drogą elektroniczną. Przy okazji przypominamy, że dalej, do odwołania nieczynny jest alkomat. Tymczasem cały czas zjawiają się ludzie, którzy o tym nie wiedzą, a koniecznie chcą sprawdzić, czy po zakrapianych imprezach są już w formie i czy mogą… iść do pracy czy też wsiąść za kółko samochodu. Tu nie ma jednak wyjątków i takiej sprawy w Straży Miejskiej dziś nie załatwimy. Na szczęście, większość płocczan zamiast przyjść, woli zadzwonić i się upewnić, w jakiej formie mogą liczyć na pomoc i wsparcie strażników. I poza koronawirusowymi interwencjami, cały czas płocczanie zgłaszają municypialnym dzikie wysypiska śmieci czy źle zaparkowane samochody na ulicach Płocka.
BeeS
fot. www.pixabay.com
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ludzie, przeca ta zaraza to nie dżuma. Toż to ino odmiana grypy. A wy sobie taki kit daliście wcisnąć, że to chmara kurzu jak stado much za wami gania i chce was obsiąść, a jak obsiądzie to od razu zejdziecie z tego świata. Nie wierz w koronawirusa! Akcja czynnego oporu i nieposłuszeństwa obywatelskiego.
Ludzie, przeca ta zaraza to nie dżuma. Toż to ino odmiana grypy. A wy sobie taki kit daliście wcisnąć, że to chmara kurzu jak stado much za wami gania i chce was obsiąść, a jak obsiądzie to od razu zejdziecie z tego świata. Nie wierz w koronawirusa! Akcja czynnego oporu i nieposłuszeństwa obywatelskiego.