Reklama

Płoccy piraci

28/07/2004 12:51
Funkcjonariusze płockiej drogówki biją na alarm. Kierowcy nie robią sobie nic z ograniczeń prędkości na terenie zabudowanym. Poza miastem nie jest wcale lepiej. Przekroczenie dopuszczalnej prędkości o 50 km/h staje się „normą”. Niestety, jest to „norma” zagrażająca wszystkim użytkownikom dróg, szczególnie pieszym i rowerzystom, którzy w „starciu” z rozpędzonymi samochodami nie mają szans.Miarka przebrała się w połowie lipca, kiedy policjanci Sekcji Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Płocku sprawdzili efekty fotoradaru zainstalowanego w Maszewie Dużym. W ciągu sześciu godzin urządzenie zarejestrowało 149 wykroczeń. Chodziło głównie o przekroczenie dozwolonej prędkości i brak zapiętych pasów bezpieczeństwa. Po ustaleniu właścicieli pojazdów są oni wzywani do Sekcji Ruchu Drogowego. Zdjęcia służą jako materiał dowodowy, na podstawie którego ustala się kto siedział za kierownicą pojazdu i wtedy wymierzana jest grzywna. Praca jest żmudna, ale pobłażania nie będzie.
O tym, że w Maszewie pracuje fotoradar, wie już chyba każdy, a przynajmniej tak być powinno.
– To nie jest tajna informacja, słup, na którym montowane jest urządzenie doskonale widać – zapewnia kom. Dariusz Zielonka, zastępca naczelnika Sekcji Ruchu Drogowego KMP w Płocku.
Wszystkie miejsca w Płocku, gdzie pracuje fotoradar są oznaczone żółtymi tablicami z napisem „Kontrola fotoradarem”. W Maszewie fotoradar jest ustawiony przy przejściu dla pieszych, tuż przy kościele, więc kierowcy łamiący ograniczenie prędkości robią to z pełną premedytacją. Ciekawe tylko czy liczą się z konsekwencjami. Jest to miejscowość, w której piesi nie mają do dyspozycji chodników, chodzą poboczem i cały czas są narażeni na rozpędzonych piratów drogowych.
– Mimo to mieszkańcy Płocka i powiatu nadal przekraczają prędkość. Na przykład 14 lipca w Maszewie rekordzista jechał z prędkością 100 km/h, chociaż w innych dniach zdarzali się tacy, którzy „setkę” przekraczali, jednocześnie wykonując manewr wyprzedzania na przejściu dla pieszych lub bezpośrednio przed nim – mówi sierż. sztab. Grzegorz Olendrzyński z Sekcji Ruchu Drogowego.
Tego samego dnia po drogach Płocka i powiatu krążyły policyjne patrole wyposażone w ręczne mierniki prędkości popularnie nazywane „suszarkami”. W wyniku ich pracy funkcjonariusze nałożyli 41 mandatów za przekroczenie prędkości.
Od początku maja tego roku znowelizowane przepisy o ruchu drogowym ograniczają prędkość na terenie zabudowanym do 50 km/h w godzinach od 5.00 do 23.00. W godzinach od 23.00 do 5.00 na terenie zabudowanym można jeździć z prędkością do 60 km/h, oczywiście jeżeli znaki drogowe nie wprowadzają innych ograniczeń.
– Jeżeli kierowca przekroczy dozwoloną prędkość o więcej niż 50 km/h będzie ukarany mandatem w wysokości od 400 do 500 złotych i dziesięcioma punktami karnymi – dodaje G. Olendrzyński.
Kierowcy przekraczający dozwoloną prędkością tłumaczą się różnie. Na przykład, że prędkość „zaledwie” 50 km/h to żadna prędkość dla nowoczesnego auta. Policjanci w takich sytuacjach są stanowczy.
Kolejnym problemem jest nieużywanie pasów bezpieczeństwa, chociaż w chwili, kiedy jest uruchamiany silnik, pasy powinien zapiąć zarówno kierowca jak pasażerowie, i to ci siedzący z przodu i z tyłu pojazdu. Kierowca za naruszenie obowiązku używania pasów bezpieczeństwa może dostać dwa punkty karne oraz mandat w wysokości 100 złotych. Dodatkowe 100 złotych grozi kierowcy, jeżeli nie dopilnuje, żeby pasy zapięli jego pasażerowie. Dodatkowo mandatem za brak zapiętych pasów mogą zostać ukarani sami pasażerowie, pod warunkiem, że są pełnoletni. Tak więc chyba warto zapinać pasy, jeżeli nie dla własnego bezpieczeństwa, to przynajmniej w trosce o zasobność portfela.
Z zapinania pasów są zwolnieni nieliczni kierowcy i pasażerowie. Chodzi o kobiety w widocznej ciąży oraz osoby posiadające orzeczenie lekarskie, które muszą okazać przy każdym spotkaniu z policjantami z drogówki.
Nadal również często widać kierowców korzystających z telefonów komórkowych podczas jazdy.
– Jeżeli pojazd włączył się już do ruchu, przepis wyraźnie dopuszcza korzystanie z telefonów komórkowych tylko przy użyciu urządzenia głośnomówiącego lub zestawu słuchawkowego. Często się zdarza, że kierowcy tłumaczą iż oczekiwali przed skrzyżowaniem na zmianę świateł i akurat wykonali telefon – powiedział Grzegorz Olendrzyński.
Za korzystanie z komórki kierowcy grozi mandat w wysokości 200 złotych. W tym miejscu warto przypomnieć o tzw. zbiegu wykroczeń. Na przykład za jazdę na terenie zabudowanym z prędkością ponad 100 km/h, bez zapiętych pasów i jeszcze prowadząc konwersację przez telefon trzymany przy uchu można stracić 800 złotych. Maksymalna stawka mandatu przy zbiegu wykroczeń wynosi do 1 tysiąca złotych.
Jacek Danieluk
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości