Czy popadający w coraz większą ruinę stary młyn parowy przejdzie rewitalizację w ramach budowy nowego kompleksu mieszkalno-usługowego na rogu ul. Bielskiej i Al. Kobylińskiego? Ile powstanie mieszkań i co z miejscami parkingowymi? W czwartek pytali płoccy radni podczas sesji. Okazuje się również, że sporym zaskoczeniem dla inwestora prywatnego była decyzja mazowieckiego wojewódzkiego konserwatora zabytków.
Wstępna koncepcja autorstwa warszawskiej pracowni 77STUDIO architektury znana jest od kilku miesięcy. Powstała na zlecenie lokalnego przedsiębiorcy. Zakłada totalną metamorfozę tego fragmentu miasta.

Nowa zabudowa miałaby koncentrować się wokół starego młyna i tworzyć kompozycję brył o zróżnicowanej wysokości. Najniższa będzie przy samym młynie, następnie ma wzrastać do sześciu kondygnacji (nawiązując do dwóch budynków przy ul. Ostatniej). Co istotne, dominanta wyniesie dziesięć kondygnacji w nawiązaniu do grupy budynków wielorodzinnych po drugiej stronie Al. Kobylińskiego, budynku mieszkalnego o zróżnicowanej wysokości od pięciu do dziesięciu kondygnacji przy ul. Królewieckiej i do dziewięciu kondygnacji hotelu Petropol.

Jednocześnie w te zamierzenia, w ramach umowy z miastem, wpisano przyszłe przedłużenie Pasażu Vuka Karadzica w kierunku Al. Spacerowej 100-lecia Polskiego Czerwonego Krzyża.

W koncepcji uwzględniono również lokale usługowe w parterach budynków, przestrzeń na kawiarniane ogródki i małą architekturę. Do tego wkomponowana zieleń, aby całość łączyła funkcję mieszkalną z usługową i rekreacyjną.
– To miejsce straszy od kilkudziesięciu lat. I na pewno warto, aby ten teren zmienił swoje oblicze – mówił podczas sesji Artur Jaroszewski, przewodniczący Rady Miasta Płocka. Przedstawicielowi inwestora zadał trzy podstawowe pytania: o przewidywaną liczbę mieszkań, liczbę miejsc parkingowych i termin zakończenia inwestycji. Okazało się, że nie ma co liczyć na szybkie odpowiedzi. Wszystko jest na etapie uzgodnień i koncepcji. Realizacja będzie etapowana (na pierwszy etap nie ma jeszcze wydanego pozwolenia na budowę).

Inwestor planuje powstanie ok. 300 mieszkań, budowę garażu podziemnego i garażu nadziemnego (nad tym drugim miałaby powstać warstwa pozwalająca na rozrost roślinności).
Według przewodniczącego rady miasta najważniejszym parametrem jest liczba miejsc parkingowych. Artur Jaroszewski wypowiadał się także w imieniu osób mieszkających w promieniu pół kilometra, kilometra od planowanej inwestycji. – Jeśli nie zapewnimy odpowiedniej liczby miejsc parkingowych, to gdzie ci ludzie będą parkować? Na osiedlu Kolegialna, Stare Miasto, Tysiąclecia? Państwo zaproponowaliście takie widełki od zero do jednego miejsca na mieszkanie. Boję się, że z tym parametrem będzie problem. Może warto ten parametr 300 mieszkań zmniejszyć, aby było jeden do jednego? – sugerował. Radny chciał usłyszeć deklarację, że faktycznie dojdzie do spełnienia wstępnej zapowiedzi: przypisanie jednego miejsca parkingowego do jednego mieszkania.
Przedstawiciel inwestora podczas sesji głównie mówił o 300 miejscach parkingowych, do czego dochodzi od kilkunastu do kilkudziesięciu miejsc na potrzeby lokali usługowych. Zarazem zastrzegał, że jego słów nie należy traktować jako deklarację, ponieważ precyzyjna odpowiedź pojawi się dopiero na etapie powstania dokumentacji budowlanej. Dopowiadał: – Od początku zależało nam, aby zrobić jak największą liczbę miejsc postojowych. Prowadzimy inwestycje w innych dużych miastach. Mamy świadomość, że mieszkania bez miejsca postojowego są niesprzedawalne albo bardzo ciężko sprzedawalne. Musiałby to być szczególny klient nie posiadający samochodu, poruszający się komunikacją publiczną.
– Młyn jest taką naszą perełką, nową tkankę dopasowujemy do niego. Chcemy odkryć starą cegłę, nieco wydłużyć okna – opisywał prelegent. Tyle o planach, ponieważ inwestora czekała niespodzianka już po rozpoczęciu uzgodnień związanych z tzw. Zintegrowanym planem inwestycyjnym (tzw. ZPI). Ten projekt miał uzgadniać także z mazowieckim wojewódzkim konserwatorem zabytków.
Okazało się, że wojewódzki konserwator postanowił rozpoczął postępowanie w sprawie wpisania płockiego młyna do rejestru zabytków. – Zostaliśmy zaskoczeni, ponieważ ten budynek długo stał w obecnej postaci, widniał jedynie w ewidencji zabytków. Co prawda były wytyczne konserwatorskie, ale nie było wniosku o wpis do rejestru zabytków – tłumaczył przedstawiciel inwestora. – To dla nas pewna nowość, z którą na tym etapie będziemy musieli się zmierzyć.
Wpis może wpłynąć na wiele spraw związanych z inwestycją, w tym na etapowanie czy na docelową liczbę mieszkań. Rejestr oznacza o wiele silniejszą formę ochrony, obowiązek zachowania oryginalnego charakteru obiektu. W tym przypadku nawet te drobniejsze prace mogą wiązać się z pozyskaniem pozwolenia konserwatorskiego. Radna Małgorzata Struzik zapytała wprost, czy można określić o ile czasu wydłuży się realizacja przedsięwzięcia. Zabrakło konkretnej odpowiedzi. Przedstawiciel inwestora deklarował współpracę z wojewódzkim konserwatorem zabytków. Za kilkanaście dni będą mieli związaną z tym wizytę na obiekcie.
W czwartek ZPI zostało przyjęte głosami 15 radnych, siedmioro wstrzymało się od głosu. W głosowaniu nie wzięło udziału troje radnych.


Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze