Piotr Kołodziejczuk i Michał Podlaski mogli nigdy w życiu się nie spotkać. Przypadek zrządził, że mają szansę wspólnie wystartować na Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu w 2024 roku i powalczyć o medal. Piotr nigdy nie myślał, że będzie kolarzem, zaczął jeździć na rowerze dopiero wtedy, gdy stracił wzrok. Dla Michała kolarstwo to sposób na życie, dyscyplina, w której startuje od 20 lat. Szybko przestawił się na jazdę tandemem.
- Moja przygoda z kolarstwem rozpoczęła się dopiero wtedy, gdy straciłem wzrok. Mieszkałem w ośrodku dla niewidzących na Mazurach i tam spotkałem człowieka, który po kilku rozmowach ze mną stwierdził, że będę kolarzem. Zacząłem startować w wyścigach, jeżdżąc na tandemie z widzącym kolarzem. Przed rokiem miałem wyjechać do Kanady na Puchar Świata. Niestety, mój partner wyjechać nie mógł. Mieliśmy już wykupione bilety, zamówione hotele, wszystko było gotowe, tylko okazało się, że nie mam z kim startować. Zostały rozpuszczone wici w poszukiwaniu innego chętnego do udziału w Pucharze kolarza i okazało się, że zainteresowany był Michał Podlaski, kolarz z ogromnym doświadczeniem i sukcesami na koncie – opowiadał Piotr Kołodziejczuk.
Jak się okazało, tandem spisywał się na trasie znakomicie, był w pierwszej trójce ucieczki, ale 3 kilometry przed metą pękł łańcuch i dalsza rywalizacja była niemożliwa. Piotra zabrał na metę samochód, a Michał doprowadził tandem do końca, bo nie wyobrażał sobie, że może tego wyścigu nie skończyć. Oczywiście nie utrzymał miejsca na podium.
Ten start sprawił, że bardzo się zaprzyjaźnili i zaczęli startować w kolejnych wyścigach.
- Od 20 lat jestem kolarzem zawodowym, a ten sport nauczył mnie, że nie mogę być egoistą. To sport zespołowy, chociaż każdy jedzie na swoim rowerze. Jest drużyna, jest lider i to na niego pracuje cały zespół. Właśnie ta zasada pomogła mi ścigać się na tandemie – wyjaśnia powód podjęcia tego wyzwania Michał Podlaski.
Nowe doświadczenie nauczyło Michała bardzo wiele.
- Piotr jest niewidzący, dlatego ja muszę o niego dbać. Swoje możliwości znam, muszę teraz wyczuć, jak czuje się mój partner na tandemie i podejmować decyzje za nas obu. Decyduję o tym, kiedy przyspieszamy, kiedy atakujemy, nawet kiedy jemy na trasie. Naszym wspólnym celem jest odniesienie sukcesu – zapewnia zawodnik.
Reklama
I wspomina pierwszy start w Kanadzie.
- Mieliśmy bardzo mało czasu na wspólny trening, pierwsze spotkanie było dwa dni przed zawodami, ale okazało się, że poczuliśmy jedność. Tak się zaczęła nasza wspólna przygoda. Teraz mamy dużo wspólnych planów, a ten najważniejszy to start w Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu w 2024 roku. Oczywiście będziemy walczyć o medal, bo nie interesuje mnie inny cel – twierdzi Michał Podlaski.
Jak się okazuje, start w Igrzyskach w Paryżu będzie końcem ich wspólnej drogi.
- Mam nowego zawodnika, z którym będę jeździł na tandemie. Mam zamiar startować z nim przynajmniej do następnych Igrzysk Olimpijskich w 2028 roku w Los Angeles – zdradza Michał.
Reklama
Aspekty sportowe są niezmiernie ważne, ale dla Michała ważne były także te ludzkie. Jak twierdzi, współpraca z Piotrem nauczyła go bardzo wiele, zmieniła jego priorytety.
Co ciekawe, zmiany te dotyczyły też rodziny Michała, zwłaszcza jego dzieci. Poznanie i zrozumienie osoby z niepełnosprawnościami, przypatrywanie się temu, jak walczy z przeciwnościami losu, jak pokonuje kolejne bariery, a przy tym stara się z nadzieją patrzeć w przyszłość, zmienia nastawienie do życia.
Obaj panowie mają wielkie plany na współpracę. Za dziewięć miesięcy w Paryżu okaże się, czy odniosą sukces i staną na podium Igrzysk Olimpijskich. Jeśli tak, to Piotr będzie mógł spokojnie odejść na emeryturę sportową.
Rozstanie i zakończenie kariery Piotra na pewno nie zakończy ich przyjaźni.
Fot. D. Ossowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze