Siedmiotygodniowy okres przerwy świątecznej i okresu przygotowawczego powoli dobiega końca. Już w najbliższą niedzielę piłkarze nożni Wisły wracają do gry. Na początek czeka ich spotkanie z Pogonią Szczecin – drużyną, z którą Wisła wygrała pierwszy mecz w sezonie i rozpoczęła drogę od ostatniego miejsca do pozycji lidera, którą wywalczyła na kilka dni 27 października, wygrywając z Jagiellonią Białystok. Przyznać trzeba, że takiego sezonu, z tak wieloma zwrotami akcji, płoccy kibice jeszcze nie przeżywali.
Wisła zaczęła nieźle od remisu 1:1 z Górnikiem Zabrze po golu Dominika Furmana z rzutu karnego. Na ławce rezerwowych w meczu nie było trenera Leszka Ojrzyńskiego, który musiał spędzić dwa kolejne ligowe spotkania na trybunach. Nie było go także w pobliżu piłkarzy tydzień później, gdy przegrali z Lechem w Poznaniu 0:4. Ale to nie było najgorsze. Po meczu trener ogłosił, że z ważnych powodów rodzinnych rezygnuje z pracy w Wiśle.
Na jedną kolejkę, na mecz z Lechią Gdańsk, zespół objął trener Leszek Kniat. Drużyna przegrała 1:2, bramkę dla Wisły strzelił Furman, a na pomeczowej konferencji oznajmił, że żegna się z Płockiem, bo klub zakontraktował nowego szkoleniowca.
Szybko okazało się, że tym nowym jest były zawodnik Wisły, Radosław Sobolewski. Trener ze świeżo zdobytym certyfikatem UEFA PRO, ale bez większego doświadczenia, objął zespól i jakby w nagrodę dostał dodatkowy tydzień na jego poznanie. W PZPN uznano, że Legia Warszawa, przeciwnik Wisły z czwartej kolejki Ekstraklasy ma szansę wywalczyć awans do rozgrywek pucharowych i mecz, który miał się odbyć 11 sierpnia, został przełożony na bliżej nieokreślony termin.
Pod wodzą Sobolewskiego Wisła przegrała 0:1 z Piastem w Gliwicach i spadła na ostatnie miejsce w tabeli Ekstraklasy. Nastroje w Płocku były fatalne, mało kto wierzył, że Sobolewski może coś z tą drużyną zdziałać.
Na dodatek w szóstej kolejce Wisła pojechała do Szczecina na mecz z liderem tabeli, a przede wszystkim znakomicie spisującą się Pogonią, więc marzenia o punktach można było między bajki włożyć.
A jednak ze Szczecina płocczanie wracali z kompletem punktów pokonując rywali 2:1, po bramkach Ricardinho i Furmana. Mało tego, zespół wygrał 2:1 (tym razem po golach Grzegorza Kuświka i Giorgi Merebaszwilego) z ŁKS-em Łódź. Ogromne nadzieje wstąpiły w serca płockich kibiców.
Niestety, nie na długo. W 8. kolejce płocczanie pojechali do dołującego Zagłębia Lubin i tam dostali solidne lanie, przegrywając 0:5. Po tym meczu trener Sobolewski powiedział, że lepiej przegrać jeden mecz 0:5, niż pięć spotkań po 0:1.
Jak się okazało, to były prorocze słowa, bo od tego momentu Wisła grała jak z nut, pokazując całkowicie zmienione oblicze. Zwycięstwo 2:1 (Furman i Damian Michalski) po 22 latach z Wisłą w Krakowie, wygrana w zaległym meczu po 16 latach z Legią Warszawa w Płocku 1:0 (Kuświk) i z Rakowem Częstochowa w Bełchatowie (Mateusz Szwoch).
Wisła szła jak burza, ale prawdziwe strzelanie urządziła sobie w meczu 11. kolejki z Arką Gdynia. Na dodatek na listę strzelców wpisało się dwóch młodzieżowców: Damian Michalski i Mikołaj Kwietniewski, a po golu dorzucili także Ricardinho i Tomasik.
Do Kielc na kolejny mecz ligowy płocczanie jechali oczywiście po punkty, ale zdawali sobie sprawę, że ostatni raz wygrali na wyjeździe 14 lat temu. Ten niechlubny rekord udało się zatrzymać. Wisła wygrała 1:0, po golu Ricardinho i wtedy wszyscy kibice uwierzyli, że drużyna będzie walczyć o wysokie cele.
Tak się stało za tydzień. W Płocku Wisła wygrała 3:1 z Jagiellonią Białystok (Alan Uryga, Szwoch, Jakub Rzeźniczak) i awansowała na pierwsze miejsce w tabeli. Nigdy w swojej historii Wiśle nie udało się zostać liderem, a na dodatek pojedynek z Jagiellonią był szóstym meczem bez porażki.
Niestety, wszystko co dobre kiedyś się musi skończyć. Dla Wisły skończyło się w następnej kolejce. Płocczanie nie tylko stracili pozycję lidera, także dobrą passę. Porażka 1:3 ze Śląskiem we Wrocławiu (gol Michalskiego) zepchnął Wisłę na piąte miejsce w tabeli, a po bezbramkowym remisie z Cracovią, w ostatniej kolejce rundy jesiennej, miejsce niżej.
W rozegranych w 2019 roku pięciu meczach rundy rewanżowej Wisła jeden mecz wygrała, 2:1 z Piastem Gliwice (dwa gole Merebaszwilego), jeden zremisowała z Górnikiem w Zabrzu i trzy przegrała. Zwycięstwo nad Piastem dało płocczanom ósme miejsce w tabeli i choć czołówka nieco doskoczyła, to drużyna ma bezpieczne dziewięć punktów przewagi nad zespołami, które prawdopodobnie będą walczyć o utrzymanie w Ekstraklasie.
W niedzielę Wisła rozpocznie rozgrywki 2020 roku, więc będzie okazja do wywalczenia punktów. W rundzie jesiennej właśnie od Pogoni zaczął się marsz płockiej drużyny w górę tabeli, kibice na pewno nie mają nic przeciwko temu, by podobnie było w rundzie rewanżowej.
Tabela po 20. kolejce
1. Legia Warszawa 20 38 40-20
2. Cracovia 20 36 29-16
3. Pogoń Szczecin 20 35 22-16
4. Śląsk Wrocław 20 34 27-21
5. Lech Poznań 20 31 33-20
6. Piast Gliwice 20 31 22-21
7. Lechia Gdańsk 20 30 23-22
8. Wisła Płock 20 30 25-32
9. Jagiellonia Białystok 20 29 31-26
10. Zagłębie Lubin 20 28 31-28
11. Raków Częstochowa 20 28 24-29
12. Górnik Zabrze 20 23 24-27
13. Arka Gdynia 20 21 17-28
14. Korona Kielce 20 21 12-24
15. Wisła Kraków 20 17 22-35
16. ŁKS Łódź 20 14 20-37
Jola Marciniak
fot. Wisła Płock
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze