Reklama

Piłkarze Wisły II Płock powalczą o awans do III ligi. A może o debiut w pierwszej drużynie

05/05/2021 08:46

Zespół rezerw płockiej Wisły jest doskonałym przykładem, że piłka nożna to nie tylko pot, krew i ból, ale też radość z wygrywania. W tym sezonie podopieczni trenera Marka Brzozowskiego wygrywali kolejne zaległe mecze ligowe, by przed pierwszą tegoroczną kolejką, wskoczyć na fotel lidera. Nie da się ukryć, że to wygrywanie bardzo im się spodobało i coraz częściej mówi się, że powalczą o awans do III ligi. A jeśli się nie uda w tym sezonie, to rozgrywki są także za rok.

Po zwycięstwie 8:0 w zaległym meczu 15. kolejki z Żyrardowianką Wisła II awansowała na pierwsze miejsce w tabeli IV ligi. Została w fotelu lidera także po porażce z MKS Przasnysz 0:1. – To jest młody zespół i takie sytuacje będą nas hartować. Czasami takie regularne wygrywanie może usypiać. Nie wiem, czy to miało akurat wpływ na naszą porażkę, ale nasza dyspozycja w tym meczu nie doprowadziła do tego, byśmy dopisali sobie punkty. Sporo czynników miało na to wpływ. Między innymi właśnie mecze zaległe. W ciągu 13 dni rozegraliśmy cztery mecze. Trenowaliśmy pięć miesięcy na sztucznym boisku, potem przeszliśmy na trawiaste. To są drobne szczegóły, ale dodać trzeba, że mamy młody zespół. Poza tym liczyliśmy się z tym, że nie można wszystkich meczów wygrać. Mam nadzieję, że porażka da nam sporo materiału do analizy, potwierdzi, że jeszcze wszystko nie jest takie idealne i czeka nas sporo pracy. 
Trener Brzozowski potwierdza, że celem drużyny jest walka o awans do III ligi. – Nie zaprzeczamy, że bardzo byśmy chcieli, ale nigdzie nie zostało powiedziane, że musimy to zrobić za wszelką cenę. Cel został postawiony, by w ciągu dwóch lat, obok Ekstraklasy w Wiśle Płock była III liga. Taka okazja zdarzyła się po meczach jesiennych, dlatego postanowiliśmy zrobić trochę więcej, by już teraz zrealizować ten cel.
Z powodu Covid-19 sytuacja w rozgrywkach ligowych nieco się pogmatwała. Żadna drużyna z powodu pandemii w poprzednim sezonie nie spadała, IV liga została poszerzona, podzielona na trzy grupy. O awans powalczą w barażach zwycięzcy grup, którzy zagrają między sobą mecze każdy z każdym. Najlepsza ekipa awansuje.
– Spróbujemy zrobić wszystko, by awansować. Mamy świadomość, że gramy w 90 proc. młodzieżą i te wahania formy będą się przytrafiały, ale zrobimy wszystko, by chłopaki mogli zagrać przynajmniej w barażu – obiecuje trener.
Zespół jest bardzo młody, najmłodszy jest bramkarz Kamil Zapytowski (rocznik 2004), który był na obozie z pierwszą drużyną Wisły. Najstarszy jest Mateusz Lewandowski, wychowanek Wisły, który przez kilka ostatnich lat grał w Ekstraklasie w innych klubach. Wrócił po poważnej kontuzji do Płocka, ma 28 lat, jest najbardziej doświadczonym zawodnikiem. Zdaniem Brzozowskiego średnia wieku to 18-19 lat. 
I są to zawodnicy mający przed sobą przyszłość. – Jest grupa zawodników mająca szansę już w końcówce tego sezonu zadebiutować w Ekstraklasie. Wszystko zależy od tego, jak się ułoży sytuacja w pierwszej drużynie. Jeśli dwie ostatnie kolejki będą spokojne, to będą tacy, którzy dostaną szansę na debiut. To też będzie odpowiedź dla trenerów, dla dyrektora sportowego, czy będzie można na nich liczyć w następnym sezonie, już jako pełnoprawnych członków pierwszego zespołu – zapewnia trener.
Dodaje również, że budując ten zespół i pozyskując młodych chłopców, patrzyli na ich charakter, żeby widać było ten błysk w oku. – Żeby nie bali się ciężkiej pracy i chcieli uparcie dążyć do celu. I myślę, że taką grupę, która ma ogromną frajdę, że jest razem na boisku, udało nam się stworzyć. Myślę, że na tym to powinno polegać, bo oni kochają to, co robią – zdradza trener Brzozowski.
Dziś piłkarze 17, 18-letni występujący w pierwszych drużynach nie są niczym nadzwyczajnym. U nas jeszcze nie do końca jest to normalne. - Rzeczywiście, chyba trenerom brakuje odwagi, ale problem leży też po stronie zarządzania klubem. Jest presja wyniku, a rzadko kiedy trener dostaje zielone światło, żeby ryzykował. Wiadomo, że to się z ryzykiem wiąże. Poza tym zmiany trenerów są częste, w polskiej Ekstraklasie i w I lidze, szkoleniowcy muszą robić to, czego oczekuje po nich klub. Dobrze, że obowiązuje przepis o młodzieżowcu na boisku, bo to wymusza wpuszczanie do składu młodych ludzi – tłumaczy szkoleniowiec drugiej drużyny.
W zespole rezerw co trzeci zawodnik to wychowanek klubu, zwłaszcza w młodszych rocznikach. Drużyna ma szeroki skład, oprócz meczów w IV lidze, biorą udział w rozgrywkach ligi wojewódzkiej U-19, by każdy miał co tydzień rozegrany mecz na koncie.
W Wiśle młodzieżowcem regularnie występującym na boiskach Ekstraklasy jest Dawid Kocyła, ale zawodnik już czuje na plecach kandydatów do składu pierwszej drużyny. – Robimy wszystko, by Dawid nie czuł się zbyt pewnie, a w nowym sezonie czuł, że w kolejce do gry w Ekstraklasie stoją jego młodsi koledzy – żartobliwie kończy rozmowę Marek Brzozowski.
W rezerwach Wisły jest sporo zawodników, którzy „mają papiery na granie” i nie jest wykluczone, że wkrótce pierwszy zespół zostanie odmłodzony. Będzie to nie tylko z pociechą dla płockiej drużyny, także dla reprezentacji. 

Jola Marciniak
fot. Sebastian Wiciński / Wisła Płock S.A.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości