Drugiego dnia turnieju 4 Nations Cup spotkały się dwie drużyny, które miały na swoim koncie po jednym zwycięstwie. Trener Marcin Lijewski zdecydował, że w polskiej ekipie nie wystąpili: Kamil Syprzak, Piotr Jędraszczyk i Arkadiusz Moryto, ale to wcale nie znaczy, że nie było emocji.
Jak można się spodziewać, japońska piłka ręczna, to inny styl gry, dużo szybszy, można nawet powiedzieć nawet ekwilibrystyczny. Zawodnicy niewielkiego wzrostu, ten element nadrabiali sprintem spod własnej bramki i fantastycznymi, szybkimi rzutami. Momentami nie wiadomo było, gdzie jest piłka. Trzeba przyznać, że mecz był przez to bardzo widowiskowy, a ręce same składały się do oklasków.
Pierwsza połowa była wyrównana do 24. min, kiedy na tablicy był wynik 12:12. Potem rywale odskoczyli, najpierw na dwie, a w 29. min na trzy bramki i taka różnica (18:15) została do gwizdka na przerwę.
W drugiej części spotkania Polacy starali się zmniejszyć rozmiary porażki. W 46. min po rzucie Michała Olejniczaka było nawet 23:24, a do remisu doprowadził Mikołaj Czapliński w 55. min.
W 6. min przy stanie 29:29 Łukasz Rogulski, będąc z znakomitej sytuacji trafia w poprzeczkę, a przy piłce, 30 sek. przed końcem byli rywale. Naoki Fujisaka rzuca i broni Jastrzębski. Do końca meczu zostało 8 sekund, które wykorzystał Ariel Rogulski, strzelają zwycięską bramkę.
Fot. D. Ossowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze