Reklama

Piknik Małachowiaków

13/06/2018 09:25
Kilkaset osób, które łączy ta sama szkoła – absolwenci Małachowianki spotkali się na dorocznym pikniku. Przyjechali z całego kraju i z zagranicy, by spotkać swoich znajomych, przyjaciół, profesorów. Powspominać, pobawić się, przypomnieć szkolne czasy. A klasa IVa matura 1993 także by świętować jubileusz 25-lecia matury.
Od kilkunastu lat, zawsze w czerwcu, spotykają się absolwenci, nauczyciele, obecni uczniowie, przyjaciele i sympatycy Małachowianki. – Ta wielopokoleniowa rodzina to jest siła i moc Małachowianki. A pikniki są okazją do rozmów, zabawy, przypominania anegdot o szkole. Mamy pomysł, aby anegdoty pokazujące niezwykłe postaci tworzące szkołę spisać. Tym bardziej, że wybrzmiewa w nich wiele serdeczności. Jedna z nich związana jest z postacią matematyka profesora Kozińskiego, który do swoich klas na początku nauki zwykł mawiać: „Pamiętajcie nie ma większej i mniejszej połowy. Połowy zawsze są równe”. Po czym spoglądał na klasę i mówił: „Widzę, że większa połowa klasy i tak nie wie, o czym mówię”. Tego typu opowieści jest wiele i chcemy je upamiętnić – mówiła Katarzyna Góralska, dyrektor Liceum Ogólnokształcącego im. St. Małachowskiego w Płocku.
Sama szkoła, jej mury i nauczyciele, powoduje, że tworzą się szczególne więzy. A absolwenci szkoły chętnie tu wracają chociażby na takie piknikowe spotkania. Jak mówi dyrektor Góralska ta szkoła to wzór, który uczy czym się w życiu kierować, jak wybierać, stawiać sobie cele, wspierać się, pomagać sobie.
To potwierdzają absolwenci Małachowianki, którzy bawili się na tegorocznym pikniku. – Chętnie wraca się po tylu latach do swojej szkoły. Dziś przed piknikiem wspólnie z profesor Zając wędrowaliśmy po siedzibie Małachowianki. I odkrywaliśmy jej tajemnice. Bo okazuje się, że mimo iż uczyliśmy się w niej, to o wielu sprawach nie wiedzieliśmy. Dla wielu osób sporym zaskoczeniem było to, że pierwowzór amerykańskiej flagi znajduje się na suficie szkolnej auli – mówił Marcin Przedlacki, klasa IVa matura 1993, dziś nauczyciel chemii w płockich szkołach. Na pytanie co takiego wyjątkowego jest i było w tej szkole, Marcin Przedlacki mówi, że to miejsce, w którym zawiązały się i przetrwały silne więzi koleżeńskie, przyjacielskie. – Trwalsze niż te później ze studiów. Z naszą IVa spotykamy się z okazji świąt, wakacji czy pikników. Dziś wyjątkowy piknik, bo nasza klasa świętuje 25-lecie matury. Już połowa osób z naszej klasy dotarła. Liczymy, że będzie nas sporo – mówił Marcin Przedlacki.
Sylwester Pawlak, wiceprezes Towarzystwa Małachowiaków, rocznik maturalny 1964, mówi, że szkoła, jej klimat, historia są jego wielką słabością. – To jest ciekawostka, że do studiów nie wracamy tak chętnie jak do naszej Małachowianki. Dlaczego? Doskonali, bardzo wymagający nauczyciele. U nas nie było piątek. Jeśli ktoś miał czwórkę to był bardzo dobry, wybitny. Oceny były mocno wyśrubowane. Ale dostawaliśmy wiedzę doskonale nas przygotowującą. Bycie uczniem Małachowianki to była nobilitacja. I to próbujemy zaszczepić naszym dzieciom. To przywiązanie to także siła ludzi, którzy kończyli tę szkołę. Spotykamy się ze sobą nawet po latach i rozmawiamy jakbyśmy widzieli się wczoraj. To nie jest przesada, że mówimy o sobie wielka rodzina. Niekiedy podwójna, bo w szkole rodziły się przyjaźnie takie na lata i miłości. Moja żona kończyła Małachowiankę, moja córka też. Wybór tej szkoły w wielu przypadkach staje się rodzinną tradycją – wspominał szkolne lata Sylwester Pawlak, przypominając, że ich maturalny rocznik w przyszłym roku będzie świętował 55 -lecie matury.
Zdzisław i Ryszarda Bukowscy (matura 1964, klasa XId) to właśnie jedno z wielu szkolnych małżeństw, których miłość zaczęła się w Małachowiance. Mówiąc o szkole podkreślają, że najbardziej wspominają profesorów: dobrych, miłych, uczciwych. – Ja już od dziecka wiedziałam, że będę chodziła do tej szkoły. W sposób szczególny pamiętam postać profesora od łaciny pana Karola Jankowskiego. Dla mnie ta szkoła zawsze będzie piękna. Kiedyś i dziś. Piękne wspomnienia powodują, że to miejsce, ten budynek jest dla mnie wyjątkowy zawsze. Kiedyś, gdy po szkole chodziliśmy na kawę do PTTK i dziś, gdy oglądamy jej odnowione wnętrza – wspominała pani Ryszarda Bukowska. – Było tak pięknie, że atmosfera tamtych lat w nas pozostała. Chcemy do tych lat, miejsc, ale przede wszystkim ludzi z naszej szkoły, naszego rocznika powracać. I dziś młodym ludziom mówimy, że to jest szkoła, która pomaga osiągnąć cele, zdobywać wiedzę i znaleźć przyjaźnie – dodawał Zdzisław Bukowski.

tekst i fot. rad

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości