Reklama

Pierwszy lód

09/01/2004 10:36
Pierwszy lód za oknem złapał od kilku dni, a ja jakoś do tej pory nie mogę wybrać się na ryby. Nie z lenistwa, lecz jakby troszkę z obawy przed tą nietypową zimą. Dziś jest, za chwilę jej nie ma i na dodatek niepewny lód. Pierwszy zawsze jest ponoć najmocniejszy, ale za to strasznie śliski. Kolce pod butami i już można troszkę śmielej zrobić pierwszy krok, tylko gdzie się wybrać?
Soczewka jest dla tego celu prawdopodobnie najlepszym miejscem z dwóch powodów. Po pierwsze, jeżeli jeszcze nie wykupiliśmy kart w PZW to tu za jednodniową opłatą i na miejscu załatwimy wszystko od ręki. Po drugie jest to jezioro schowane w głębokiej dolinie leśnej i lód jest tu najmocniejszy. Może odradzałbym pierwszy wypad na otwartą taflę, ale jest w tej wodzie coś innego, bardziej interesującego.
Do jeziora dojedziemy bez problemu tak samo od strony stanicy wędkarskiej, jak i grobli. W sumie nie ma to większego znaczenia, bo jezioro to nie należy do największych i bez problemu w czasie 5 minut możemy przejść z jednej strony na drugą.
Napisałem, że jest coś interesującego w tej wodzie. Chodzi mi o bardzo dobrze rozwiniętą linię brzegową z licznie zalegającymi na dnie drzewami. I niech ktoś znajdzie lepsze miejsce na pierwszy lód. Jeżeli wyprawę rozpoczniemy od grobli, to po dojściu do jednostki wojskowej mamy w lodzie wystające grube pale. Stary pomost, duża głębokość, twarde dno i błędem byłoby ominąć to miejsce. Do dziś mój rekord życiowy okonia (48 cm) złapanego pod lodem, pochodzi z tej miejscówki. Potem, gdy miniemy filar betonowego mostu, wejdziemy na rozległy blat, ciągnący się aż do cypla za pomostem byłej FMŻ. Miejsce zdecydowanie lepsze na wiosnę niż w styczniu - można sobie spokojnie odpuścić. Za wspomnianym cyplem mamy kilka głębokich zatok ukrytych w cieniu sosnowego lasu. Brzeg stromo wchodzący do wody może oznaczać tylko jedno. Tak samo jak nad wodą, jest i pod nią. Samotni łowcy penetrują ten stok, i choć ogromu brań raczej się nie spodziewamy, o tyle pojedynki stoczone na długo zapamiętamy. Gdy brzegi jeziora zbliżą się do siebie, to znak, że należy zawrócić. Dalszy spacer po znajdujących się tam szerokich i bagnistych blatach możemy zakończyć nieprzyjemną kąpielą w jednym z wielu oparzelisk. Jeżeli to możliwe warto spokojnie przejść na drugą stronę jeziora, gdzie znajdziemy idealne warunki do łowienia. Stromy brzeg będzie nam towarzyszył aż do stanicy a ogrom powalonych drzew gwarantuje niezłą zabawę. I w sumie gdybym chciał zakończyć ten opis Soczewki, to pozostawiłbym jeden nie ruszony, a bardzo ważny temat. W zwalonych konarach i przy wysokich burtach bardzo często zaliczymy popularnie określaną obcinkę. To szczupaki o najróżniejszych rozmiarach długo jeszcze zajmują stanowiska z jesieni. Dopóki woda jest nieźle natleniona, stoją pomiędzy podwodnymi przeszkodami i straszą wszelkie ryby. Dlatego w bardzo wielu super, wydawałoby się, miejscach lekko rozczarowani odejdziemy bez żadnego kontaktu. To znak, że tu po prostu ktoś inny poluje a nasza malutka marmyszka nie wzbudza w nim najmniejszego odruchu agresji. Wędkę spławikową możemy śmiało pozostawić na grubszy lód, bo wtedy, gdy spokojnie dotrzemy na głęboki i twardy blat, okaże się niezastąpioną bronią na leszcze.
A. Piegat
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości