Pierwszy lód za oknem złapał od kilku dni, a ja jakoś do tej pory nie mogę wybrać się na ryby. Nie z lenistwa, lecz jakby troszkę z obawy przed tą nietypową zimą. Dziś jest, za chwilę jej nie ma i na dodatek niepewny lód. Pierwszy zawsze jest ponoć najmocniejszy, ale za to strasznie śliski. Kolce pod butami i już można troszkę śmielej zrobić pierwszy krok, tylko gdzie się wybrać?
Soczewka jest dla tego celu prawdopodobnie najlepszym miejscem z dwóch powodów. Po pierwsze, jeżeli jeszcze nie wykupiliśmy kart w PZW to tu za jednodniową opłatą i na miejscu załatwimy wszystko od ręki. Po drugie jest to jezioro schowane w głębokiej dolinie leśnej i lód jest tu najmocniejszy. Może odradzałbym pierwszy wypad na otwartą taflę, ale jest w tej wodzie coś innego, bardziej interesującego.
Do jeziora dojedziemy bez problemu tak samo od strony stanicy wędkarskiej, jak i grobli. W sumie nie ma to większego znaczenia, bo jezioro to nie należy do największych i bez problemu w czasie 5 minut możemy przejść z jednej strony na drugą.
Napisałem, że jest coś interesującego w tej wodzie. Chodzi mi o bardzo dobrze rozwiniętą linię brzegową z licznie zalegającymi na dnie drzewami. I niech ktoś znajdzie lepsze miejsce na pierwszy lód. Jeżeli wyprawę rozpoczniemy od grobli, to po dojściu do jednostki wojskowej mamy w lodzie wystające grube pale. Stary pomost, duża głębokość, twarde dno i błędem byłoby ominąć to miejsce. Do dziś mój rekord życiowy okonia (48 cm) złapanego pod lodem, pochodzi z tej miejscówki. Potem, gdy miniemy filar betonowego mostu, wejdziemy na rozległy blat, ciągnący się aż do cypla za pomostem byłej FMŻ. Miejsce zdecydowanie lepsze na wiosnę niż w styczniu - można sobie spokojnie odpuścić. Za wspomnianym cyplem mamy kilka głębokich zatok ukrytych w cieniu sosnowego lasu. Brzeg stromo wchodzący do wody może oznaczać tylko jedno. Tak samo jak nad wodą, jest i pod nią. Samotni łowcy penetrują ten stok, i choć ogromu brań raczej się nie spodziewamy, o tyle pojedynki stoczone na długo zapamiętamy. Gdy brzegi jeziora zbliżą się do siebie, to znak, że należy zawrócić. Dalszy spacer po znajdujących się tam szerokich i bagnistych blatach możemy zakończyć nieprzyjemną kąpielą w jednym z wielu oparzelisk. Jeżeli to możliwe warto spokojnie przejść na drugą stronę jeziora, gdzie znajdziemy idealne warunki do łowienia. Stromy brzeg będzie nam towarzyszył aż do stanicy a ogrom powalonych drzew gwarantuje niezłą zabawę. I w sumie gdybym chciał zakończyć ten opis Soczewki, to pozostawiłbym jeden nie ruszony, a bardzo ważny temat. W zwalonych konarach i przy wysokich burtach bardzo często zaliczymy popularnie określaną obcinkę. To szczupaki o najróżniejszych rozmiarach długo jeszcze zajmują stanowiska z jesieni. Dopóki woda jest nieźle natleniona, stoją pomiędzy podwodnymi przeszkodami i straszą wszelkie ryby. Dlatego w bardzo wielu super, wydawałoby się, miejscach lekko rozczarowani odejdziemy bez żadnego kontaktu. To znak, że tu po prostu ktoś inny poluje a nasza malutka marmyszka nie wzbudza w nim najmniejszego odruchu agresji. Wędkę spławikową możemy śmiało pozostawić na grubszy lód, bo wtedy, gdy spokojnie dotrzemy na głęboki i twardy blat, okaże się niezastąpioną bronią na leszcze.
A. Piegat
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze