Przed meczem 5.kolejki Ligi Mistrzów Orlen Wisła – Eurofarm Pelister, gospodarze mieli na swoim koncie zero punktów, a goście 1. Walka toczyła się o 6. miejsce w tabeli grupy A.
Kiedy 14. min spotkania na tablicy był wynik 9:2 dla płockiej drużyny, wydawało się, że jest po meczu. Płocczanie byli lepsi od rywali pod każdym względem, wykorzystywali ich każdy błąd i rzucali bramkę za bramką, mimo tego, że w 11. min przy stanie 7:2 trener Bronislav Angelovski poprosił o czas i dał instrukcje swoim zawodnikom.
EHF Champions League.
A potem coś się zacięło i tak na dobrą sprawę, tylko Mirko Alilovic wywiązywał się ze swoich zadań. Zaczęła szwankować gra w obronie, a o ataku nawet nie ma co pisać. W rezultacie, mimo tego, że Xavi Sabate w 23. min i wyniku 11:8. poprosił o przerwę w grze. Na przerwę zawodnicy schodzili gdy na tablicy był wynik 13:11. Druga połowa zapowiadała się ciekawie.
Na szczęście po powrocie na parkiet ciekawiej nie było. Nafciarze prowadzili w 49. min 17:12, a w 49. min nawet 22:15 i kibice mogli być zadowolenie, że pierwsze punkty zostały w Płocku.
Fot. Dariusz Ossowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze