Każda Mama Muszi do teatru – Gdybym nie miał Pana Jourdain, nie robiłbym Moliera – mówił przed premierą Zbigniew Lesień, reżyser otwierającego sezon spektaklu Mieszczanin szlachcicem. Na szczęście miał do dyspozycji Jacka Mąkę, który zagrał rewelacyjnie. Jeśli do świetnej roli głównej dodamy jeszcze urodę kostiumów i zgrabnie zaakcentowane komiczne sytuacje, otrzymamy receptę na całkiem niezły spektakl, który powinien się podobać każdemu odbiorcy. Jourdain Jacka Mąki przyciąga uwagę od pierwszych chwil, kiedy aktor wpada na scenę w pantalonach. Potem jeszcze wielokrotnie się ubiera i przebiera. Raz jest naiwny i poczciwy, raz sprytny i uniżony, a w starciach z własną żoną (w tej roli Hanna Zientara) – najczęściej ląduje pod pantoflem. Jacek Mąka potrafi przekonująco zagrać. Patrzymy na niego z ciekawością zastanawiając się, co jeszcze pokaże nam Pan Jourdain. Sceny nauki tańca, wymowy, fechtunku, a przede wszystkim turecki finał, w którym Jourdain otrzymuje godność wojewody i wspaniały świecący turban, wywołują salwy śmiechu. Mąka gra całym sobą. Od rozwianej fryzury aż do stóp. Stworzona przez niego postać da się mimo wszystko lubić. Nie jest karykaturalna. Widz zdaje się rozumieć jego tęsknoty do bycia kimś innym. Hanna Zientara jako Pani Jourdain także przekonuje. Zbudowała rolę wykorzystując swoje uwarunkowania fizyczne. Jest niewielka, tupie nóżką, robi miny, nie przejmuje się fanaberiami męża ani damami z wyższych sfer. Obok niej staje niezawodna i rozbrajająca widzów Michasia (dobra Magdalena Tomaszewska), która wolałaby pozbyć się z domu hordy nauczycieli, uprzykrzających życie, brudzących, wyciągających pieniądze od naiwnego ucznia. Dowcipne role pedagogów zagrali: Szymon Cempura, Jan Kołodziej, Piotr Bała, Henryk Jóźwiak. Swoją obecność na scenie potrafili zaakcentować także Łukasz Mąka jako Kleont i Katarzyna Anzorge (Lucylla). Z przyjemnością oglądamy również Magdę Bogdan jako Śpiewaczkę, w cudownej sukni projektu Elżbiety Terlikowskiej. Warto zwrócić uwagę na repertuar owej damy, którego wyborem reżyser spektaklu puszcza do nas oko. To znany przebój Tercetu Egzotycznego, w komicznym wykonaniu Szymona Cempury i Magdy Bogdan. Prawdziwy popis aktorskich umiejętności oglądamy w „tureckim” finale. Scena należy do Marka Walczaka, Jacka Mąki i Piotra Bały. „Koronacja” Pana Jourdain na wojewodę czyli Mamamuszę bawi do łez. Reżyser wykorzystał również brzuchy naszych aktorów, które pięknie falują w rytm muzyki (bardzo oryginalna choreografia Ewy Czekalskiej). Lesień postawił na klasykę: stylizowane kostiumy, peruki, język. Jedynym współczesnym akcentem obok przebojów Tercetu, jest klamra spinająca spektakl. Czy potrzebna? Chyba nie. Lena Szatkowska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze