Reklama

Pełne trybuny, wielkie emocje

02/08/2016 10:41
Tak wspaniałej atmosfery i pełnych kibiców trybun nie widziano w Płocku od bardzo dawna. Na stadion przy ul Łukasiewicza 34 przyszło niemal 10 tys. sympatyków płockiej drużyny, którzy na pewno nie zawiedli się widowiskiem. Wielka szkoda, że w sobotę podopieczni Marcina Kaczmarka nie strzelili trzeciej bramki i zeszli z boiska pokonani przez mistrza Polski. Najważniejsze, że się nie poddali, walczyli do końca i udowodnili, że Ekstraklasa trafiła do przygotowanego na wielkie wydarzenia sportowe miasta.
Po 9 latach na stadionie im. Kazimierza Górskiego w Płocku znów powróciły derby Mazowsza. Beniaminek rozgrywek Wisła miał za sobą kiepski tydzień, przegrał ligowy pojedynek z Piastem w Gliwicach oraz spotkanie 1/32 finału Pucharu Polski ze Stalą w Mielcu. Osiągnięcia Legii w tym samym czasie były lepsze, choć nie na miarę mistrza Polski – bezbramkowy remis ze Śląskiem i skromna wygrana w Żilinie w III rundzie eliminacyjnej z AC Trencindo Ligi Mistrzów.
Spotkanie znakomicie otworzyli gospodarze. Przy pierwszym w tym pojedynku rzucie rożnym, podyktowanym w 2. min, wykonanym przez Dominika Furmana, piłka poszybowała idealnie na głowę Tomislava Boziča, który umieścił ją w siatce. Chwilę później w znakomitej sytuacji znalazł się Michał Kucharczyk, ale Seweryn Kiełpin był na swoim miejscu.
W 10. min pojedynku sędzia znów podyktował rzut rożny, do piłki ponownie podszedł Furman, tym razem piłka powędrowała do Przemysława Szymińskiego, który głową strzelił drugiego gola dla Wisły, także drugiego w tym sezonie.
Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. W 17. min sędzia podyktował rzut wolny wykonywany przez gości, po którym kontaktową bramkę strzelił głową Aleksandar Prijovic. W 31. min z 22 m całkowicie zaskoczył Arkadiusza Malarza strzał Dimitara Ilieva, ale piłka poleciała obok słupka.
Goście wyrównali w 41. min. Prostopadłe podanie dotarło do Michała Kucharczyka, który pokonał płockiego bramkarza i I połowa spotkania zakończyła się remisem.
Po przerwie Legia opanowała pole karne gospodarzy. W 58 min po rzucie rożnym, piłka spadła pod nogi Kantego, który chciał wybić piłkę, ale w ostatniej chwili dopadł ją Igor Lewczuk i wpakował do bramki.
W ostatnich 15 min Wisła odzyskała wigor, zdobywała kolejne metry boiska, zaczęła atakować. Bliscy strzelenia gola byli Kante, Giorgi Merabashvili, Cezary Stefańczyk i Sergiej Krivets, niestety piłka nie znalazła drogi do bramki. Po ostatnim gwizdku sędziego Tomasza Musiała, który prowadził także przegrane 3:4 spotkanie 1/32 finału Pucharu Polski w Mielcu, płocczanie mogli cieszyć się tylko ze stworzonego widowiska.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości