Mieszkańcy Gostynina są przerażeni. W ciągu miesiąca doszło w tym mieście do dwóch katastrof budowlanych. Nie byłoby w tym może jeszcze nic dziwnego, gdyby nie fakt, że oba przypadki dotyczą tej samej firmy zajmującej się, jak można przeczytać w książce telefonicznej “budownictwem ogólnym i zagospodarowaniem terenów zieleni”.
8 czerwca runęła ściana budowanego budynku przy ulicy Ozdowskiego. Pech chciał, że wprost na przechodzącego w pobliżu dozorcę. Na szczęście skończyło się na niegroźnych zadrapaniach, które zostały szybko opatrzone w szpitalu. Według świadków, mężczyzna, kiedy ochłonął, otrzepał się i skomentował całe zdarzenia w sposób mało cenzuralny. Wszyscy są zgodni, że w tym momencie były to właściwe słowa. Do wypadku doszło na szczęście już po zakończeniu prac i całe szczęście, bo mogło dojść do tragedii.
Miesiąc wcześniej w centrum Gostynina, na ulicy Kościuszki runęło rusztowanie ustawione przy ocieplanym budynku. Było to około godziny 17.00. Ulicą akurat przejeżdżał autobus PKS, na szczęście bez pasażerów. Elementy rusztowania osunęły się na pojazd. W związku z tym zdarzeniem jednej osobie postawiono już zarzuty. Wszystko wskazuje na to, że rusztowanie nie zostało właściwie zabezpieczone.
W obu przypadkach prace były prowadzone przez jedną z gostynińskich firm, której prezes nie widzi w obu tych zdarzeniach nic niepokojącego. Jego zdaniem rusztowanie nie runęło na autobus, a jedynie go drasnęło, straty zostały pokryte z ubezpieczenia pechowej firmy budowlanej. Na Ozdowskiego również nie stało się nic groźnego. Runęła nie ściana, a “element balkonowy o szerokości 1,2 m i wysokości 2,5 m”. Sprawę wyjaśnia teraz komisja powołana przez firmę. Zajmują się nią także gostynińscy policjanci oraz Inspekcja Pracy. Zdaniem prezesa firmy budowlanej, czasami są sytuacje niezależne od człowieka.
Tylko czy dla laika – przechodnia idącego ulicą ma znaczenie czy przewraca się na niego ściana czy “element balkonowy”? Laik chce po prostu bezpiecznie przejść, załatwić swoje sprawy i wrócić do rodziny. Na szczęście w obu tych przypadkach obyło się bez ofiar. Strach pomyśleć, co by się stało, gdyby metalowe rusztowanie runęło na wypełniony pasażerami autobus, a “element balkonowy” przygniótł pracujących na budowie robotników.
(jac)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze