Reklama

Paweł Kowalczyk – druh OSP z Chudzyna w gminie Drobin ratował życie na torach. 200 km/h i krok od tragedii w Ciechanowie

To miał być spokojny majowy wieczór na dworcu. Tymczasem zamiast witać się z córką, Paweł Kowalczyk, strażak z Chudzyna (gmina Drobin), musiał stoczyć walkę o ludzkie życie. Gdy pociąg Intercity przemknął przez stację, na torach pozostał ranny człowiek. Nasz druh bez chwili zastanowienia ruszył z pomocą, używając własnego ubrania, by zatamować krwotok.

Był wieczór 2 maja, około godziny 21:00. Paweł Kowalczyk, mieszkaniec gminy Drobin, czekał na ciechanowskim peronie na przyjazd córki wracającej z Gdyni. Ciszę przerwał narastający sygnał dźwiękowy nadjeżdżającego pociągu Intercity relacji Bielsko-Biała – Gdynia. Skład mknął przez dworzec z prędkością blisko 200 km/h. Chwilę po tym, gdy pociąg zniknął w oddali, Paweł usłyszał wołanie o pomoc dochodzące z torowiska. 

Okazało się, że jeden z przechodniów próbował pokonać tory w miejscu niedozwolonym. Rozpędzona maszyna zahaczyła o nogę mężczyzny, powodując makabryczne, otwarte złamanie i rozerwanie mięśnia. Widząc silny krwotok, druh z OSP Chudzyno natychmiast przystąpił do działania. Wobec braku profesjonalnego sprzętu medycznego, wykorzystał własny sweter, by stworzyć improwizowaną opaskę uciskową i zatamować upływ krwi. 

Reklama

W międzyczasie Paweł wezwał pomoc przez numer alarmowy 112, pozostając w stałym kontakcie z ratownikami medycznymi, którzy udzielali mu telefonicznych instrukcji. Do akcji włączył się także kierownik pociągu, który po awaryjnym hamowaniu przybiegł z apteczką. Wspólnymi siłami udało się zabezpieczyć rannego do czasu przyjazdu służb ratunkowych, policji i prokuratora. 

Paweł od wielu lat jest honorowym krwiodawcą i dumnym druhem OSP Chudzyno. W życiu kieruje się mottem „Bogu na chwałę, ludziom na pożytek”. Jak podkreślają jego bliscy, nie szukał rozgłosu ani nie wyciągnął telefonu, by nagrywać filmik dla sensacji. Po prostu bezinteresownie ratował człowieka. 

Reklama

Zapytany o to, co czuje po tym dramatycznym zdarzeniu, druh Paweł odpowiada krótko:

Mam nadzieję, że ten pan z wypadku będzie zdrowy i kolejnym razem skorzysta z przejścia podziemnego lub nadziemnego. 

 

Jak widać strażakiem jest się zawsze, a nie tylko podczas oficjalnych akcji w pełnym rynsztunku. Szybka decyzja i zimna krew mieszkańca podpłockiej gminy pozwoliły uniknąć najgorszego scenariusza na torach w Ciechanowie.

 

 

Fot. Archiwum prywatne

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości