Oldschool, tango, jazz, balet, hip-hop – gatunków tańca jest niezwykle dużo. Dlaczego? Jest to układ rytmicznych ruchów ciała skoordynowanych z muzyką, które powstają pod wpływem emocjonalnych bodźców. A że każdy z nas jest inny, to wyraża siebie w najróżniejszy sposób. Martyna Krupińska odkąd pamięta, zawsze była pełna energii. Właśnie dlatego wybrała twerk i dancehall i nie wyobraża już sobie bez nich życia.
Martyna opowiedziała, czym się zajmuje i dlaczego warto zapisać się na taneczne treningi. Jednak jak wiadomo każda historia ma swój początek. – Zaczęło się od muzyki. Zawsze kochałam dancehallowe brzmienia, a Reggaeland był moim ulubionym festiwalem. Patrzyłam na tancerki w teledyskach lub na scenie i czułam całym sercem, że chcę robić to, co one – opowiada. Była wcześniej przez pół roku w szkole tańca, gdzie trenowała hip-hop, jednak stwierdziła, że to nie dla niej. Później miała przerwę od tańca, w trakcie której zawodowo trenowała badminton. Gdy muzyka na nowo pobudziła jej pasję zaczęła ćwiczyć sama, za pomocą tutoriali na YouTubie. Dopiero potem nadszedł czas na warsztaty. Jeździła między innymi na zajęcia Uli „Afro” Fryc, która była dla niej ogromną inspiracją.
Poza tańcem Martyna uwielbia też jazdę na rolkach. Poza tym trenuje crossfit – niedawno brała udział w Runmageddonie. Śmieje się, że aby poczuć się dobrze, musi się po prostu porządnie spocić. Jest też miłośniczką zwierząt. Uwielbia koty, a jednego ma nawet wytatuowanego na ramieniu
Jednak najmocniej związana jest z pracą instruktorki tańca w Studio Tańca Dreamlike, gdzie uczy twerku i dancehallu. Jak mówi, wywodzą się one z tego samego stylu. Dancehall powstał na Jamajce, natomiast twerk ma swój początek w tańcach afrykańskich. Oba posiadają w sobie dużo seksapilu. – Ja zaczęłam od dancehallu męskiego, który bardzo mi się spodobał. Jednak z biegiem czasu ewoluowało to w bardziej kobiecy styl. Ten z kolei dzieli się na dancehall feamle i dancehall queen style. Pierwszy jest bardziej sensualny, drugi ma w sobie więcej tricków – tłumaczy Martyna. W Dreamlike, które prowadzi Katarzyna Kożusik można zapisać się na hip-hop i high hills, czyli taniec w szpilkach.
W Polsce jest wiele utalentowanych tancerek, z którymi Martyna regularnie widuje się na warsztatach lub zawodach. – Fajne jest to, że podczas konkursów panuje między nami zdrowa rywalizacja. Wychodząc na parkiet pokazujemy to, co mamy najlepsze, ale prywatnie lubimy się, więc zawsze na zawodach jest wspaniały klimat – wyjaśnia Martyna. Zawody Slavic Dancehall Queen odbywają się co roku w Warszawie. Wygrana w nich oznacza wyjazd na Jamajkę i reprezentowanie Polski w zawodach światowych. Aby uzyskać miano królowej, należy przygotować dwie solówki, najczęściej z ciekawymi rekwizytami i przebraniami. Jurorzy oceniają bowiem oprócz samego tańca attitude, czyli sposób wyrażania siebie.[ads1]
Sam taniec jest bardzo energiczny. Podczas treningów ćwiczą wszystkie mięśnie ciała, więc oprócz dobrej zabawy pomaga on pięknie wymodelować sylwetkę. Poprawia się nie tylko kondycja, ale też samopoczucie. Energia dancehallu i twerku wyzwala masę endorfin, ale to nie wszystko. W górę idzie też samoocena i pewność siebie. – Zanim zaczęłam trenować, byłam bardzo nieśmiała. Odkąd zaczęłam tańczyć, otworzyłam się. A to pomogło mi nawet w życiu codziennym, na przykład w nawiązywaniu kontaktu z nowymi osobami – przyznaje Martyna. Uczestniczki jej zajęć również to potwierdzają i często mówią jej, że nie sądziły, że staną się tak pewne siebie.
Dlatego bardzo lubią przychodzić na treningi. Dobra atmosfera na sali jest też wynikiem tego, że dziewczyny są ze sobą zaprzyjaźnione. Oprócz tego, że uczą się czegoś nowego, bawią się i przyjemnie spędzają ze sobą czas. Martyna stara się, aby jej podopieczne jak najczęściej miały nowe układy i nowe kroki, więc przygotowuje się przed zajęciami tak, jak każdy nauczyciel przed lekcją. Często też jeździ na warsztaty, aby się doszkalać. Poza tym pozwala na dużą kreatywność, ponieważ każda z dziewczyn ma swój indywidualny styl.
Grupa, z którą z trenuje Martyna jest już w tym momencie zaawansowana, ale od nowego sezonu, który zaczyna się we wrześniu, startują grupy początkujące. Zajęcia będą się już wtedy odbywać w nowym studio na ul. 3 Maja 17, które da więcej przestrzeni do energicznego tańca. Oczywiście tzw. świeżaki zaczną od rozruszania bioder i wolniejszych układów.– Nie można się zniechęcać i myśleć, że już jest za późno na rozpoczęcie treningów. Nie trzeba ćwiczyć od dziecka, każdy moment jest dobry, aby zacząć rozwijać swoją pasję, która w nas drzemie – zachęca tancerka.
Joanna Biała fot. Archiwum Martyny Krupińskiej
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze