Publikujemy fragmenty nowej książki Romany Krystyny Kuffel „Sekrety Płocka”. Ukazała się nakładem łódzkiego Domu Wydawniczego Księży Młyn. Rozdział „Papież w więzieniu” dotyczy spotkania Ojca Świętego Jana Pawła II z osadzonymi w płockim zakładzie karnym podczas pielgrzymki w 1991 roku. Patronem medialnym wydawnictwa jest „Tygodnik Płocki”.
Gdy papieski helikopter osiadł na płycie stadionu Zakładowego Klubu Sportowego (ZKS) „Wisła” w Płocku, deszcz przestał wreszcie padać, lecz na krótko. Blisko 214 tys. pielgrzymów na płockich błoniach zwinęło parasole i zaczęło machać żółtymi, białymi i czerwonymi chusteczkami. Padający przez wiele godzin deszcz trochę przyćmił ogromne starania organizatorów i mieszkańców, gdyż naruszył niektóre dekoracje. Nie wytrzymał przeciekający dach nad tronem papieskim. Nad Janem Pawłem II trzeba było rozłożyć biały parasol. Po odprawieniu uroczystej mszy świętej i wygłoszeniu homilii na placu po olbrzymim parkingu, nazwanym odtąd placem Celebry Papieskiej, Ojciec Święty spotkał się jeszcze z gośćmi specjalnymi i dlatego jego przejazd ulicami miasta do zakładu karnego, między szpalerami wiwatujących płocczan i przyjezdnych, sporo się opóźnił. To był bardzo oczekiwany punkt 18-godzinnej pielgrzymki papieża Polaka do Płocka, 7–8 czerwca 1991 roku, w ramach kolejnej, czwartej podróży do Polski. Jedynej wizyty papieża w ponadtysiącletniej historii miasta. I pierwsza w Polsce sytuacja, że papież przekroczył mury więzienia, by spotkać się na dziedzińcu z więźniami płockiego „kryminału”, w którym wtedy przebywało około 700 osadzonych.
Przez wiele miesięcy wcale nie było pewne, że w Płocku nastąpi to historyczne wydarzenie. Przygotowania do czwartej pielgrzymki papieża trwały ponad rok, a pod uwagę brano kilka zakładów karnych. Musiały spełniać surowe wymagania dotyczące bezpieczeństwa i sprawnej organizacji. Pod koniec stycznia 1991 roku zapadła decyzja, że Jan Paweł II spotka się z 300 więźniami płockiego Zakładu Karnego (ostatecznie było ich 330, bo tylu chętnych postanowiło uczestniczyć w spotkaniu) i zaproszonymi gośćmi. Ustalono, że wizyta odbędzie się 7 czerwca 1991 roku o godzinie 18.15 i będzie trwać około 40 minut. Na miejsce spotkania wyznaczono plac wewnątrzwięzienny. Jednak w płockiej jednostce penitencjarnej był on za mały dla tylu osób, które jednocześnie miały się tam pojawić, w tym sporej grupy akredytowanych dziennikarzy ze specjalnymi przepustkami, dla których przewidziano oddzielny podest. W związku z tym trzeba było zlikwidować kolisty plac spacerowy przy pawilonie nr 1 i rozebrać budynek pralni magazynu mundurowego, który i tak był przewidziany do likwidacji. Wizyta wyjątkowego gościa tylko przyspieszyła te prace. Teren placu został utwardzony i wyłożony nową trelinką. Przez cztery miesiące trwały w więzieniu nieustające, męczące remonty, głównie na zewnątrz. Wyremontowano całą ulicę Sienkiewicza, która dawniej była po prostu ulicą Więzienną, przy której pod nr. 22 znajduje się zakład karny. Dzięki dodatkowym pieniądzom z resortu sprawiedliwości osadzonym do cel doprowadzono ciepłą wodę. To była przecież wizyta ważna dla całego polskiego więziennictwa. Tajemnicą poliszynela było, że kilkukrotnie wymieniano skład osadzonych, w myśl powiedzenia, że lepiej dmuchać na zimne.
Majowy, piękny dzień. Dwa tygodnie przed przyjazdem Jana Pawła II. Za murami płockiego „kryminału” od wielu dni trwają przygotowania do powitania głowy Kościoła katolickiego i państwa watykańskiego. Papieża pielgrzyma. Rodaka. Siedmiu więźniów ma wyjątkowe zadanie – w ramach Warsztatu Terapii Zajęciowej pod kierunkiem porucznika Edwarda Lewandowskiego przygotowują własnoręcznie dary, które wręczą papieżowi. Wśród nich jest 43-letni Zdzisław Sławiński.
[paywall]
Niewątpliwie utalentowany artystycznie, roztrwonił swój samorodny talent i wziął się za fałszowanie banknotów. Odsiaduje wyrok za podróbki dolarów. Nie wiadomo, kiedy został skazany i jak długo przebywa w płockim Zakładzie Karnym. Do wyjścia na wolność pozostały mu dwa lata. Za kratami nie pracuje na produkcji w przywięziennym Przedsiębiorstwie Obróbki Metali nr 3, jak większość osadzonych, lecz ma spokojną pracę w radiowęźle. Podjął się spektakularnego przedsięwzięcia – zaprojektowania medalu pamiątkowego dla Jana Pawła II. Przygotował także i wykonał metalowe, okrągłe matryce obu stron medalu, „dłubiąc” rylcami bezpośrednio w twardej stali. Do dyspozycji miał tylko rylce niemieckie i własnoręcznie wykonane dłuta z płytek ze stali szybkotnącej, odpornej na ścieranie. Naczelnik więzienia, Lech Moderacki, tak mu zaufał, że te narzędzia pracy wraz z pięcioma kompletami farb wydostał z… depozytu sądowego w Ostrołęce. Zarekwirowano je wcześniej Sławińskiemu jako dowody rzeczowe, po wykryciu, że posłużyły mu do wykonania matryc do podróbek dolarów, za co trafił za kratki. Teraz może się wykazać. Jego dzieło trafi do Watykanu. Emitentem medalu i sponsorem jest oczywiście płocki Rejonowy Zakład Karny.
Ślady mozolnej, chałupniczej pracy medalierskiej pozostały utalentowanemu samoukowi na prawej dłoni, pokrytej zabliźnionymi już bąblami od dłut. Medal ma 70 mm średnicy. Około 5 mm grubości, rant gładki. Waży 135 g. Na awersie widnieje popiersie Jana Pawła II z prawego profilu i napis w otoku: IV Pielgrzymka Papieża w Polsce, a pod nim: Płock 7 czerwiec 1991 r., Zakład Karny. Z lewej strony rewersu znajduje się wpisany w rozwinięty zwój pergaminu cytat z Ewangelii św. Mateusza: Albowiem [...] byłem w więzieniu, a przyszliście do mnie (Mt. 25, 31-3), z prawej – brzeg pergaminu owinięty wokół starego klucza do miasta i okno zasłonięte kratą, zza której widać kopuły wież płockiej katedry. Projekt medalu, od strony merytorycznej, by nie było błędów, zatwierdziła strona kościelna.
Dziennikarce „Sztandaru Młodych” Zbigniew Sławiński wyjaśniał:
Samo wyrycie elementów zajęło mi 15 dni. Zastosowałem system sprawdzony przy wykonywaniu monet – rytowałem niezbyt głęboko. Przy robieniu negatywów jest ta trudność, że poszczególne elementy rysunku są odwrócone jak w lustrzanym odbiciu. Musiałem odbijać matrycę w plastelinie, żeby sprawdzić, jak wygląda odbitka pozytywowa. Dużo czasu poświęciłem na doczyszczanie stempli przed zahartowaniem stali.
Tego typu prace artystyczne wymagały od autora i wykonawcy w jednej osobie ogromnej wyobraźni.
Nie spodziewałem się takiego zainteresowania i poważnego potraktowania mojej propozycji. Ten medal będzie miał pewną legendę, bo jest nietypowo wykonany. Dla mnie największą satysfakcją będzie, gdy znajdzie się w katalogach jako swego rodzaju ciekawostka.
Tłoczenia medalu podjęli się pracownicy cywilni przywięziennego Przedsiębiorstwa Obróbki Metali nr 3 w Płocku. Planowano wybić 10 sztuk w srebrze – dla Ojca Świętego i najważniejszych gości – oraz w brązie w nakładzie 300 egzemplarzy. Ostatecznie zapadła decyzja, by dla papieża i 11 ważnych oficjeli przygotować egzemplarze w brązie, pozłacane. Złocenia medali podjęła się znana firma „Argentum” płockiego jubilera Jerzego Stachurskiego. Pozostałe medale w liczbie 288 także wybito w brązie, lecz nie złocono. Ponadto pewną pulę wybito w cynie, jednak nakład nie jest znany. Każdy egzemplarz został zewidencjonowany i umieszczony w zbrojowni. Niestety, jakość części medali nie była zadowalająca ze względu na użycie do ich wybicia mocno wyeksploatowanych pras przemysłowych – niektóre medale były niedotłoczone (miały miejscami nieczytelne napisy), a inne przetłoczone, przez co uwidoczniły się pęknięcia.
7 czerwca 1991 roku, tuż przed 19.00, Ojciec Święty, stojąc w swoim papamobile, czyli w specjalnym, opancerzonym papieskim samochodzie, wjechał z ulicy Sienkiewicza w bramę płockiego Zakładu Karnego. Pozdrowił wszystkich zabranych. Przejęci i wzruszeni tą niezwykłą, podniosłą chwilą skazani skandowali Niech żyje papież! i odśpiewali mu Sto lat!. Ten wybuch entuzjazmu spowodował, że niespodziewanie Jan Paweł II ruszył z błogosławieństwem i przywitaniem do więźniów, którym towarzyszyli wychowawcy. Wszedł między sektory, podawał rękę, a ci najbliżej usadowieni całowali go w pierścień. To niezaplanowane zachowanie papieża wprawiło w panikę obstawę watykańską i funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu (BOR). Jesteście skazani, to prawda, ale nie potępieni – powiedział na wstępie Jan Paweł II. Po przemówieniu Ojca Świętego siedmiu osadzonych, w tym jeden skazany na 25 lat więzienia za zabójstwo, przekazało mu własnoręcznie wykonane dary: płaskorzeźbę gipsowo-drewnianą „Ołtarzyk”, szachy rzeźbione w drewnie, makietę zegara ze słomki, płaskorzeźbę Głowa Chrystusa Umęczonego oraz wspomniane dwa medale okolicznościowe wybite na terenie więzienia. Autorzy wspaniałego zegara ze słomki nie wręczyli go osobiście papieżowi, gdyż przebywali już na wolności. Zaproszeni osadzeni z zakładu karnego z Warszawy przy ulicy Rakowieckiej ofiarowali Ojcu Świętemu grafikę oraz brewiarz dla świeckich opracowany przez ówczesnego naczelnego kapelana więziennictwa w Polsce, księdza doktora Jana Sikorskiego. Zgodnie ze zwyczajem dostojny gość rozmawiał z każdym więźniem, który przyniósł dary. Każdemu też ofiarował różaniec. Papież na prośbę skazanych pobłogosławił 140 krzyży, które potem zawisły w ich celach jako znak zbawienia i nadziei dla tych, którzy tak bardzo potrzebują nadziei.
Na spotkaniu nie zdarzyło się nic nieprzewidzianego, nie padły żadne niecenzuralne słowa. Osadzeni okazywali radość, że odwiedził ich tak wielki człowiek. Trudno sprawdzić, bo to poufne informacje, ile jest prawdy w plotce, że autor papieskich medali wybitych w więzieniu nie wrócił z dłuższej przepustki, którą otrzymał w nagrodę za swoje dzieło. Bez względu na to zapisał się w annałach polskiej numizmatyki. Na aukcjach próżno szukać tego medalu. Widać dla obdarowanych jest tak cenny, że nie chcą się go pozbyć. Medal można jednak obejrzeć w płockim Muzeum Diecezjalnym, zlokalizowanym w Zamku Książąt Mazowieckich, na ekspozycji stałej Uczył nas wolności. Jan Paweł II w Płocku.
Fot. Jan Waćkowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze