Reklama

Pamiętajmy o Osieckiej

15/04/2004 14:01
W siódmą rocznicę śmierci poetki Agnieszki Osieckiej Książnica Płocka przygotowała ekspozycję poświęconą jej pamięci. Scenariusz przygotowała Maria Zalewska Mikulska, prezentując przede wszystkim zdjęcia i rękopisy Osieckiej ze zbiorów prywatnych: Agaty Passent (córki Agnieszki Osieckiej), Elżbiety Malki i Anny Szałapak – krakowskiej artystki, dla której pisała teksty piosenek i z którą podróżowała w ostatnich latach po Polsce, również ze zbiorów Muzeum Literatury.
Pokazane zostały również fotosy i plakaty z inscenizacji teatralnych sztuk i spektakli muzycznych Osieckiej, także ze słynnej inscenizacji Niech no tylko zakwitną jabłonie w Teatrze Ateneum w Warszawie (1964). Osobną grupę stanowią fotografie (portrety Osieckiej) łódzkiej artystki Magdy Benedy i ilustracje do książek Osieckiej, m.in. Marcina Nowosielskiego do Szpetnych czterdziestolenich i Listów śpiewających. Na otwarcie wystawy przyjechała Zofia Turowska, autorka biografii zatytułowanej Agnieszki. Pejzaże z Agnieszką Osiecką.
Agnieszka Osiecka weszła do literatury, choć koledzy po piórze widzieli w niej tylko autorkę tekstów do piosenek. Na lekcjach w Książnicy kolejne pokolenia młodych ludzi znają jej piosenki, przede wszystkich Okularników, Małgośkę, Niech żyje bal, spopularyzowane przez Marylę Rodowicz, z myślą o której poetka pisała. Współpracowała z najwybitniejszymi kompozytorami: Katarzyną Gärtner, Sewerynem Krajewskim, Jackiem Zielińskim, Edwardem Lusztigiem.
Dużo podróżowała, wiecznie gdzieś wyjeżdżała. Warto przypomnieć jej przynajmniej dwa pobyty w Płocku. W listopadzie 1992 roku przy akompaniamencie klawesynu w wypełnionej po brzegi sali barokowej Muzeum Mazowieckiego czytała swoje wiersze. Mówiła też o swoim życiu jak o powieści z przygodami, o życiu w którym nie wiodło się tak dobrze jak w piosence. - Apelowała: (..).przyjaciele moi i moje przyjaciółki! Nie odkładajcie na później ani piosenek, ani egzaminów, ani dentysty, a przede wszystkim nie odkładajcie na później miłości. Nie mówcie jej – przyjdź jutro, przyjdź pojutrze, dziś nie mam dla ciebie czasu. Bo może się zdarzyć, że otworzysz drzwi, a tam stoi zziębnięta staruszka i mówi – przepraszam, musiałam pomylić adres... Pstryk, iskierka zgasła”.
W styczniu 1997 r., niecałe dwa miesiące przed śmiercią Osiecka znowu gościła w Płockim Domu Kultury na zaproszenie poety Marka Grali. Spotkała się wtedy z młodymi twórcami, żartowała, że piosenki pisze wtedy kiedy jest w dobrym nastroju. Cieszyła się, że jest z nią Anna Szałapak, którą uważała za idealną wykonawczynię swoich tekstów.
Wzruszającą pamiątką pozostałą po Agnieszce Osieckiej są dedykacje, które wpisywała cierpliwie do swoich książek na prośbę uczestników jej płockiego wieczoru autorskiego. Książka żyje nadal, choć autorka odeszła. I trudno nie zgodzić się z opinią Katarzyny Gärtner: (...) Pewnych klimatów Agnieszki nikt nie jest w stanie przebić. Jest w nich coś zwyczajnego, coś ludzkiego, coś z magii uczuć. Bo to była wielka poetka – poetka piosenek...

(lesz)
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości