Reklama

Pamięci poety - Za co kochamy Broniewskiego

07/03/2002 13:27
Książnica Płocka im. Władysława Broniewskiego włączyła się w organizację sesji literackiej, którą przygotowało Muzeum im. Broniewskiego w Warszawie, w Centrum Kultury „Łowicka”.Biorący udział w panelu krytycy literaccy: Piotr Kuncewicz, Waldemar Smaszcz i Bohdan Urbankowski próbowali odpowiedzieć na pytanie, czy można dzisiaj kochać Broniewskiego. Nową próbę odczytania Broniewskiego przedstawił prezes Związku Literatów Polskich Piotr Kuncewicz. Według jego interpretacji poeta jest nie tyle rewolucjonistą co katastrofistą. Jego deklaracje ideowe są puste, podszyte niewiarą, podziurawione obawami o sens działań. Kuncewicz wykazał też wpływ formalny poezji Broniewskiego na takich katastrofistów jak Zagórski, Miłosz, czy Sebyła. Kierownik literacki płockiego teatru Bohdan Urbankowski, przywołując fragment wiersza „Do poezji” – Moje życie podobne lustru/ w którym zły przegląda się los/ każde prawo i każdy ustrój/ w całopalny rzuca mnie stos – dowiódł, że poezja Broniewskiego ma wartość zarówno jako piękna liryka i jako dokument. W życiu i twórczości Broniewskiego odbił się bowiem zły i dobry los Polaków XX wieku. Udziałem poety był i ruch konspiracyjny (tajne pisemko „Młodzi idą”, wydawane w płockiej „Jagiellonce”) i walka zbrojna o niepodległość. Poeta zyskał sławę najodważniejszego oficera, za walkę z najazdem bolszewickim dostał cztery Krzyże Walecznych i Order Virtuti Militari. Potem był przewrót majowy, w którym opowiedział się po stronie Piłsudskiego, była fascynacja ideologią lewicową i komunistyczne więzienie we Lwowie, gdy nocą 24 stycznia 1940 r. sowieci aresztowali czołówkę polskiej inteligencji. Powojenny ustrój złamał poetę moralnie, mówi się o nim, że to strzaskany posąg, ale strzaskane posągi oskarżają przede wszystkim barbarzyńców. Wiersze liryczne Broniewskiego prezentował Waldemar Smaszcz, porównując je z lirykami lozańskimi Mickiewicza. Według Smaszcza, Broniewski to poeta, który w sposób niezwykle piękny potrafił oddać wszystkie odcienie miłości, poza tym poeta krajobrazu – Mazowsza, Wisły i Ziemi Płockiej, których piękno przeciwstawia odczłowieczonej architekturze miast. Wszyscy prelegenci dowiedli, że nie powinniśmy mieć wątpliwości, czy kochać Broniewskiego. Akcenty płockie pojawiły się także w wystąpieniu Marii Mikulskiej, reprezentującej Książnicę. Mówiła o latach płockiej młodości Broniewskiego, więc o tym czasie, który ukształtował jego osobowość jako Polaka i jako poety. Ważną rolę odegrała patriotyczna tradycja rodzinna – pamięć powstania 1863, w którym wzięli udział dwaj bracia babki poety. Mikulska przypomniała, że Broniewski dostał imię po tragicznie zmarłym kuzynie, 16-letnim Władysławie Lubowidzkim. Kuzyn zapowiadał się na poetę, Broniewski jakby stworzył wiersze, których tamten nie zdążył napisać. Pięknym akcentem sesji było wystąpienie Marii Broniewskiej - Pijanowskiej. Przypomniała swojego ojca jako człowieka niezwykle wrażliwego, który pisząc wiersze często płakał. Zdarzało się też, że płakał podczas ich deklamacji. Okazało się również, że Broniewski przynosił codziennie swojej żonie kwiaty. W organizację tego ważnego wydarzenia włączyło się też Muzeum Literatury z dyrektor Elżbietą Bańko-Sitek. Licznie zgromadzeni uczestnicy mogli obejrzeć interesującą wystawę poświęconą Broniewskiemu, a przygotowaną przez muzeum jego imienia. Lena Szatkowska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości