W weekend (28-29 października) wielu kierowców, jak również i kibiców przeżywało iście gorące emocje. 80 załóg, na wyznaczonej rajdowymi mapami (tzw. itinerami) trasie Warszawa - Wyszogród – Płock, pokonywało 11 odcinków specjalnych.Wszyscy jechali po to, by zwyciężyć. Stawką był Puchar Jesieni 2000. W rajdzie przede wszystkim udział wzięły załogi z Warszawy i Łodzi. Znaleźli się również przedstawiciele z Płońska, Nowego Sącza. Płock, ze zmiennym szczęściem, reprezentowały trzy załogi. Byli to: Józef Obrębski i Michał Jackiewicz, startujący w klasie III samochodem Daewoo Lanos. Dalej Piotr Kramarski, Michał Tobera, klasa III - Volkswagen Golf i Krzysztof Różalski i Marek Opolski, w klasie I, Fiat 126 p. Organizator imprezy - Automobilklub Polska Sport - nie spodziewał się takiego zainteresowania imprezą i liczebnością uczestników, tym bardziej że był to rajd amatorów. Startujące samochody wyposażone jednak musiały być w standardowy rajdowy zestaw, czyli klatkę zabezpieczającą i siedzenia tzw. „kubełki”. Często wyróżniały się innowacjami technicznymi w dziedzinie rasowanych silników, czy poprawianych wydechów. Najmocniejszymi rajdowymi samochodami, startującymi w klasie L były Subaru Impreza i Nissan CRX z Warszawy. Rajdowymi ciekawostkami okazało się łódzkie Audi Qatro, albo płocki Daewoo Lanos na gaz, który zaskakiwał swoją mocą. Jednak w tym rajdzie nie chodziło o moc samochodów, choć bez wątpienia była ona potrzebna. Ważniejszymi okazywały się umiejętności opanowania kierownicy przez prowadzących, a tym wykazać się można było na 11 odcinkach specjalnych. Były to odcinki głównie szutrowe, rozłożone równomiernie i bardzo ciekawie na całej trasie rajdu. Pierwszy, na lotnisku w Warszawie na Bemowie, dalej również w stolicy na ul. Burakowskiej. Próba prowadziła przez ogromną kałużę. Kierowcy na kilka sekund tracili całkowitą widoczność trasy, ale jak nam opowiadali, bardzo im się to podobało. Również ciekawy odcinek rajdu był w Legionowie, przed posterunkiem policji. Wymagał on szybkiej jazdy, na dość śliskiej nawierzchni. Później jeszcze kilka zakrętów w Nowym Dworze i na lotnisku w Modlinie. Po raz pierwszy zaplanowano widowiskowe próby w Wyszogrodzie i Bodzanowie. W Płocku pokaz jazdy odbywał się na lotnisku, jak również na placu przed Farbixem. Zawodnicy zgodnie twierdzili, że wszystkie odcinki specjalne zaplanowano rozsądnie, a jednocześnie ciekawie. Było się gdzie wykazać. Jednak największe emocje, w końcu również i wśród kibiców, wzbudziła niedzielna super próba. „Tygodnik Płocki” postanowił przyznać puchar dla najlepszej załogi tego odcinka. Trzeba przyznać, że trudno było oceniać umiejętności, gdy w grę wchodziły tak wielki emocje. Tu stać się mogło dosłownie wszystko. Startujące załogi poprawiały, lub całkowicie pogarszały swoje dotychczasowe wyniki. Zawodnicy jechali jednak bardzo brawurowo, stosowali sprawdzone techniki, przede wszystkim wchodzenia w zakręt poślizgiem. Często chwila dekoncentracji kosztowała strąceniem pachołka, pomyłkowym manewrem, czy zjazdem z asfaltu na trawę. A za każde wykroczenie, sędziowie przyznawali punkty karne. O tym, jak trudny był to rajd, może świadczyć fakt, że aż 33 załogi nie zostały klasyfikowane. Za to ukończyły go i to z całkiem niezłym wynikiem (18 miejsce), dwie bardzo odważne i brawurowo jeżdżące dziewczyny - Majka Szpotańska i Justyna Borucka ze Strzykuł. Właśnie im, jedynemu żeńskiemu, a przede wszystkim dobrze jeżdżącemu zespołowi, postanowiliśmy przyznać nasze wyróżnienie. Dziewczyny na to zwyczajnie zasługiwały i niejednemu mężczyźnie pokazały, jak to właściwie się jeździ na rajdach. - W tym rajdzie na pewno nie chodziło o szybkość. Trzeba było się raczej wykazać mocnymi nerwami - stwierdziła Justyna - pilot załogi, na której wbrew pozorom, spoczywała bardzo duża odpowiedzialność za wynik końcowy przejazdu. - Z drugiej strony, z pewnością rajd dostarczył nam wiele satysfakcji i zadowolenia. Było dosyć dużo odcinków szutrowych, które bardzo lubię. Można się było tu wykazać swoimi umiejętnościami, a przede wszystkim miałam z kim walczyć – podkreśliła z kolei Majka. Obie dziewczyny uważają, że rajdy są nie tylko domeną mężczyzn. Twierdzą zgodnie, że mają w tym sporcie jeszcze wiele do zrobienia. Majka chciałaby jeździć w rajdach zawodowo. Z kolei Justyna chce przesiąść się za kółko, ale bardziej niż rajdy, pociągają ją wyścigi. Zdecydowanie mają do tego predyspozycje. Majka Szpotańska wystartowała dwa lata temu, razem z mamą w rajdzie Daewoo – „Kobiety na prowadzeniu”. Zajęły tam pierwsze miejsce i... wygrały samochód – Tico. To była odpowiednia zachęta, do tego by zająć się rajdami poważnie. Z kolei Justyna jako pilot jeździ już 5 lat i kiedy tłumaczyła, mi o „zimnej krwi” i opanowaniu podczas startów, Majka udowadniała, że ważna jest również brawura i odwaga. Pojawiła się niespodziewanie na linii startu super próby ze swoim kolegą. Obiecała sobie, że pojedzie pokazowo w wymarzonym Subaru. Sama jeździ cienquocento. Na razie musi jej wystarczyć, choć zdecydowanie przydałby się lepszy pojazd. Jednak do tego potrzebni są sponsorzy, a tych brak „jak na lekarstwo”. Równie trudno znaleźć sponsora by zainwestował w rajd. W tegorocznej edycji Pucharu Jesieni najwięcej serca dla sportu motoryzacyjnego w Płocku wykazały takie firmy jak Dominet, Farbix i Conex. Pomimo, że okazało się iż jest to bardzo widowiskowa impreza, napotykała na liczne przeszkody. Nasuwa się tu smutna konkluzja. W Płocku często słychać głosy, że tu nic się nie dzieje. Tylko czyja to właściwie wina? Ludzi, którzy mają dobre chęci i pomysły jest niewielu, jednak praktycznie w ogóle nie ma tych, którzy mogą pomóc w realizacji, jeżeli tylko pomysłodawca chce swój plan wcielić w życie. A przecież w naszym mieście można zrobić wiele dobrego, jeśli chodzi o sporty motoryzacyjne, biorąc zwłaszcza pod uwagę nasz przodujący przemysł rafineryjny. Za okazaną pomoc współorganizator rajdu - sekcja sędziowska w Płocku Automobilklubu Łódzkiego dziękuje bardzo naczelnikowi Wydziału Ruchu Drogowego – Stefanowi Śliwińskiemu i zastępcy naczelnika Dariuszowi Zielonce. Trzeba również przyznać wyrazy uznania za perfekcyjną obsługę, dbałość o bezpieczeństwo uczestników i kibiców, a przede wszystkim za solidność – wszystkim sędziom. Wśród nich było wielu płocczan, którzy z wielką ochotą wzięliby udział w tej imprezie, jednak ogromne koszty, zużycia samochodu w czasie rajdu w chwili obecnej nie pozwalały im na takie szaleństwo. Obiecali jednak, że w przyszłym roku z pewnością będzie więcej płockich załóg w tego typu imprezach. Blanka Stanuszkiewicz Klasyfikacja generalna 1. Tomasz Michalski, Przemek Dąbrowski, klasa IV, Audi 80 Głowno 2. Grzegorz Bonder, Maciej Ziemski, klasa III, Renault Megane, Baniocha 3. Dariusz Regulski, Marcin Latek, klasa I, Fiat 126 p, Warszawa 37. Józef Obrębski, Michał Jackiewicz, klasa 3, Daewoo Lanos, Płock. Puchar Tygodnika Płockiego 18. Majka Szpotańska, Justyna Borucka, klasa II, cinquecento, Strzykuły.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze