Reklama

Owocowy dołek

05/08/2004 16:37
Sadownicy są rozżaleni: nie mają gdzie sprzedać miękkich owoców, a te, jak wiadomo, na zbyt nie mogą czekać zbyt długo. Niektórzy podwarszawscy sadownicy proponują, żeby zrywać porzeczki za darmo prosto z krzaków, inni blokują wjazdy do zakładów przetwórczych, które za mało płacą.
Za kilogram porzeczek przedsiębiorstwa przetwórcze płacą 30 gr, wiśni 50-70 gr, maliny 1,20 zł. Rolnicy oskarżają zakłady o zmowę cenową, ponieważ ceny w całym kraju są takie same. Owoce po wyższych cenach można sprzedać na targowiskach, ale opłaca się to jedynie producentom – detalistom. Jeśli ktoś ma dużą partię owoców, chciałby ją sprzedać hurtowo za godziwą cenę. Analitycy ranku tłumaczą, że zakładom przetwórczym zostały w chłodniach zeszłoroczne zapasy, więc nie opłaca się im kupować świeżych owoców. W przyszłości producentom owoców bardziej będzie się opłacać zawieranie umów kontraktacyjnych z zakładami.
W okolicach Płocka nie ma dużych plantacji malin i porzeczek (najbliżej znajdują się one w okolicy Czerwińska). Są za to sady wiśniowe: – Zbiory zapowiadały się dobrze, ale tydzień temu przeszedł grad i zniszczył 60-70 % owoców, które poobijał i poprzecinał – mówi Ireneusz Morawski z Sierakowa koło Gostynina. – Teraz wiśnie muszą zostać na drzewach, może kupi je jakaś tłocznia na sok, wino albo pulpę na dżemy. Zyski? Nie wiadomo, czy koszty się pokryje – powątpiewa nasz rozmówca. – Nie można mówić o opłacalności, gdy kilogram wiśni kosztuje 80 gr, a w ubiegłym roku kosztował 1,80 zł. W chłodniach tłumaczą, że nie mają zagranicznych kontraktów. Prawdopodobnie Niemcy, którzy kupowali od nas owoce, wcześniej sprowadzili je z Węgier i Chorwacji, teraz może będą tylko uzupełniać braki.
Jeszcze w ubiegłym tygodniu tłocznie owoców nie ruszyły. Janusz Gajewski z Sierakowa, właściciel sadu wiśniowego i brzoskwiniowego zastanawia się, czy z brzoskwiniami w sierpniu zdarzy się podobna sytuacja: – Każdy rok jest inny. W tym było mało słońca i zimno, a to nie wpływa na jakość owoców. Brzoskwinia też jest owocem miękkim, nie warto jej wstawiać nawet do dużej sieci sklepów. Nie wiadomo, czy będzie ją gdzie sprzedać.
Nie wiadomo też, czy obecną sytuację poprawi interwencja ministra rolnictwa, który zapowiedział, że w sierpniu Polska wystąpi do Komisji Europejskiej o dopłaty do sprzedaży owoców miękkich. W trakcie negocjacji z Unią ceny skupu owoców miękkich były wysokie, więc nikt nie myślał o dodatkowych dopłatach. Polska jest jedynym krajem w Unii, który ma problemy ze zbytem owoców miękkich.
(eg)

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości