Reklama

Oszustwo przedwyborcze?

18/10/2006 12:36
Oszuści oferujący pracę skopiowali dane osobowe przynajmniej 40 mieszkańców Płocka. Do czego miały posłużyć wykonane aparatem zdjęcia dowodów osobistych i paszportów, starają się ustalić policjanci z Sekcji do walki z Przestępczością Gospodarczą Komendy Miejskiej Policji w Płocku. Tropów jest wiele, chociaż w kontekście zbliżających się wyborów samorządowych jednym z wątków poważniej branych pod uwagę jest fałszerstwo list poparcia dla polityków.
Mechanizm działania oszustów wyłudzających dane osobowe od płocczan był prosty. Przestępcy żerowali na ludziach poszukujących pracy. Na osiedlach pojawiły się ogłoszenia Biura Badania Opinii Społecznej. Firma poszukiwała ankieterów. Za jedną wypełnioną ankietę oferowano 25 złotych netto.
– Był podany numer telefonu komórkowego do pana Romana. To z nim kontaktowały się osoby, które chciały zostać ankieterami – mówi oficer prasowy płockiej policji sierż. sztab. Mariusz Gierula.
Spotkania odbywały się w jednym z płockich pubów. Tam pan Roman i jego pomocnik, pan Paweł spotykali się z kandydatami do pracy. Biorąc pod uwagę, że pan Roman ma 72 lata, a pan Paweł 45, musieli wzbudzać zaufanie. „Rozmowy wstępne” wypadały pomyślnie dla wszystkich kandydatów. Ich finał był zawsze taki sam. Panowie prosili o pokazanie dowodu osobistego lub paszportu. Aparatem cyfrowym robili zdjęcia dokumentów. Jak tłumaczyli, było to potrzebne do celów rekrutacji.
Niestety, okazało się, że nikt z chętnych pracy nie otrzymał, to znaczy nie dostał ankiet, z którymi miał chodzić po ulicach i robić badania. W końcu o panu Romanie i jego pomocniku dowiedzieli się policjanci. Sobie tylko znanymi metodami, określanymi jako operacyjne, dotarli do oszustów. Zabezpieczyli zdjęcia dowodów osobistych i paszportów przynajmniej 40 osób. Wobec 72-letniego Romana J. i 45-letniego Pawła Z. zastosowano dozór policyjny.
Teraz policjanci starają się wyjaśnić, do czego mężczyznom były potrzebne dane osobowe.
– Dane można wykorzystać przy zaciągnięciu kredytu w banku lub kupnie samochodu na raty. Osoba, której dane zostaną wykorzystane przez przestępców, długo będzie musiała wyjaśniać, że stała się ofiarą oszustów – dodaje M. Gierula.
Mózgiem całego przedsięwzięcia miał być pan Roman, który do pomocy zwerbował pana Pawła. Jednak policjanci nie mają pewności, czy mężczyźni działali sami, czy może na czyjeś zlecenie. W okresie przedwyborczym dane osobowe mogą być towarem pilnie poszukiwanym.
Wszyscy mamy w pamięci procesy związane z fałszowaniem list poparcia dla kandydatów do sejmu czy w wyborach samorządowych oraz próby fałszowania wyborów. Jedna z tych spraw ponownie odżyła w Płocku, kiedy okazało się, że z akt sądowych zniknęły listy z podpisami wyborców zabezpieczone cztery lata temu. Choć policjanci tego nie przyznają, to właśnie „wątek wyborczy” budzi ich duże zainteresowanie. Jaki będzie finał sprawy, jeszcze nie wiadomo. Cały czas sprawdzane są kolejne wątki. Być może dane osobowe płocczan były wyłudzane nie tylko pod pozorem propozycji zatrudnienia. Nieoficjalnie udało nam się dowiedzieć, że w Płocku były organizowane spotkania, których uczestnicy byli nakłaniani do pokazania swoich dokumentów w celu wykonania ich kopii. Jedno z takich spotkań, w którym mogło wziąć udział nawet kilkadziesiąt osób, miało być naborem do popularnego teleturnieju, emitowanego przez ogólnopolską telewizję.
– Nasze największe zdziwienie budzi fakt, jak łatwo ludzie pozwalają obcym osobom kopiować swoje dokumenty. Na ulotce Biura Badania Opinii Społecznej nie było poza numerem komórki i imieniem pana Romana żadnej informacji pozwalającej na zweryfikowanie wiarygodności firmy. „Rozmowy kwalifikacyjne” odbywające się w barze, też powinny wzbudzić ostrożność osób poszukujących pracy – dodał Mariusz Gierula.
To, że ludzie poszukujący pracy są zdesperowani, nie powinno chyba budzić niczyjego zdziwienia. Pracy poszukują różne osoby. Zarówno bezrobotni, ale też studenci i uczniowie szkół ponadgimnazjalnych, którzy chcą dorobić w czasie wakacji, a trzeba dodać, że właśnie w okresie wakacyjnym pojawiły się ogłoszenia BBOS. Jak ustalili policjanci, firma nigdy nie została zarejestrowana, nie było więc mowy o tym, że może zatrudniać pracowników, a tym bardziej robić badania ankietowe. Niestety, kwota 25 złotych netto za jedną ankietę mogła skusić. To prawda, że powinniśmy być ostrożniejsi w udostępnianiu danych osobowych nieznanym osobom, jednak dziś o takie dane jesteśmy proszeni w każdej instytucji, a kopie dowodów osobistych i wyciągi z kont bankowych coraz częściej znajdywane są na śmietnikach.
Jaki będzie finał policyjnego śledztwa w sprawie Biura Badania Opinii Społecznej, pokażą najbliższe tygodnie. Policjanci będą starali się wyjaśnić motywy działania panów Romana i Pawła.
Jacek Danieluk
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości