Miał to być pojedynek Dawida i Goliata, pierwszej i ostatniej drużyny ekstraklasy mężczyzn. Okazało się, że było to spotkanie dwóch niemal równorzędnych zespołów. Co prawda goście szans na zwycięstwo nie mieli żadnych, ale za sukces mogą sobie policzyć fakt, że narzucili swój styl gry wicemistrzom Polski, a ci nie potrafili poradzić sobie z o wiele niżej notowanym zespołem, praktycznie skazanym już na powrót do I ligi B.
Wisła zagrała fatalnie w obronie. Zawiedli też obaj bramkarze, którzy przecież nie takie drużyny potrafili zatrzymać. Płocczanie dali sobie strzelić aż 32 gole, takiej sytuacji nie pamiętają najstarsi kibice. W sumie w meczu padło aż 70 goli, statystycznie co 50 sek. jedna bramka.Goście nie mieli żadnych szans na zwycięstwo. Raz tylko, w 12 min. doprowadzili do różnicy zaledwie jednej bramki i wyniku 6:5. Największa różnica była w 56 min.: 37:28. Płocczanie prowadzili 5-6 golami, a to oznacza, że wynik ani razu nie był zagrożony.
Jedynym pozytywem tego spotkania był debiut Sebastiana Rumniaka, który wszedł w II połowie i 5 razy pokonał bramkarzy przeciwników. Cała reszta zawodników Wisły, także zdaniem trenera Bogdana Kowalczyka, przeszła obok meczu.
Trener Henryk Zajączkowski powiedział po meczu: – Chylę czoła przed drużyną, która jest zdecydowanie od nas lepsza. Staraliśmy się jej dorównać, ale tylko na tyle nas dzisiaj stać. Myślę, że Wisła nas nie do końca potraktowała poważnie, bo różnicy między obydwoma zespołami nie było tak do końca widać.
Niezadowolony ze swoich podopiecznych był trener Bogdan Kowalczyk. – Ja bym chciał, żeby z naszej strony takich meczów nigdy już nie było i prawdopodobnie nie będzie, bo jeśli się taki powtórzy, to będzie tylko jeden wniosek, to musi być mecz grany gratis. Rzeczywiście, w dzisiejszym spotkaniu różnicy między zespołami nie było widać. Gwardia grała na najniższy wynik, zwalniała, usypiała i potem pukała brameczkę, bo ktoś się zdrzemnął w obronie. Nie udało mi się naszej obrony pobudzić. Ten kompletny brak zaangażowania w grze obronnej sprawił, że wygraliśmy tylko sześcioma golami.
Wisła: Marszałek 1, Góral – Niedzielski 4, Titov 6, Witkowski 2, Świerad, Paluch 3, Wiśniewski 4, Wleklak 4, Kuptel, Wuszter 3/2, Rumniak 5, Zołoteńko 5, Jankowski 1.
Odra: Malcher, Ferst – Śmieszek 2, Raczek 4, Ścigaj 7, Greczyński 4, Gradowski 5, Sochacki, Prokop, Jagielski 8/5, Wróbel 1, Paliwoda 1.
Jola Marciniak
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze