Reklama

Ostatni klaps na płockim planie

26/09/2018 09:50
Filmowcy zakończyli już realizację „płockich” zdjęć do serialu TVN-u „Pod powierzchnią”. Z tej okazji zaprosili dziennikarzy na konferencję, podczas której opowiedzieli o swoich wrażeniach z pracy i pobytu w naszym mieście, a także uchylili rąbka tajemnicy odnośnie do fabuły. Nie ma wątpliwości, że Płock ich zauroczył. Wypowiadali się o nim niezwykle ciepło, zwracając uwagę na walory przyrodnicze i architektoniczne. Płock na małym ekranie będziemy mogli zobaczyć już 21 października o godz. 21.30.
Na płockim planie zdjęciowym ekipa spędziła 20 dni. – Nakręciliśmy tutaj 1/3 serialu. Najfajniejsze lokacje dla nas to nadwiślańska plaża, zalew Sobótka, Wzgórze Tumskie, Stary Rynek, klasztor mariawitów i fascynujące mosty. Bartku... twój ulubiony most, który ma każde przęsło inne. Czytaliśmy o tym, byliśmy bardzo ciekawi, jak to się stało – mówił operator Bogumił Godfrejów. Gospodarzem spotkania był prezydent Płocka Andrzej Nowakowski, który opowiedział trochę o historii współpracy miasta z filmowcami. – Dzisiaj w pewien sposób finalizujemy bardzo ciekawy, ważny projekt, którego początek miał miejsce kilka miesięcy temu. Wówczas rozpoczęliśmy rozmowy o serialu. Kierując się dobrą, wcześniejszą współpracą, pewnym zaufaniem, także do Alka Pietrzaka, który na pewnym etapie także był zaangażowany w te rozmowy, zdecydowaliśmy się, jako miasto, zaangażować się właśnie w ten wyjątkowy projekt. Dzisiaj mogę powiedzieć, że choć jeszcze nie widziałem serialu, to dziękuję za obecność w Płocku w ostatnich kilku miesiącach i za dobrą współpracę – mówił Andrzej Nowakowski.
Głównym hasłem produkcji jest pytanie „Jak dobrze znasz tych, których kochasz?”. O czym zatem będzie traktowała historia przedstawiona w produkcji? – Serial będzie opowiadał o nas, o tym, co siedzi głęboko w nas, o naszych namiętnościach, słabościach, o tym, co byśmy chcieli zrobić, a nie możemy. Mamy czworo bohaterów, na których skupia się fabuła i będziemy chcieli, aby widz odkrywał, to co w nich siedzi. Chcemy pokazać relacje i emocje – mówiła producentka serialu Karolina Izert.[ads2]
Borys Lankosz, czyli reżyser serialu opowiadał o pracy nad produkcją. – Prace nad serialem jeszcze się nie zakończyły. Pracujemy nad nim dzień po dniu. Staramy się, aby był on jak najbliżej rzeczywistości, być może to stanie się jego wyróżnikiem na tle innych produkcji – mówił reżyser. Zdradził także kilka szczegółów fabuły. Oprócz tematów związanych ze związkiem i miłości w małżeństwie głównych bohaterów (Bartłomiej Topa i Magdalena Boczarska), serial podejmuje także temat trudnej relacji między ojcem (Łukasz Simlat) a córką (Maria Kowalska). – Bohaterowie bardzo dawno się nie widzieli. Ola przyjeżdża tutaj od swojej matki, z którą spędziła kilka ostatnich lat w Szwajcarii. Wyjechała, w takim czułym momencie, kiedy zaczęła dorastać. Miała wtedy 14 lat. Więc teraz, kiedy wraca do klasy maturalnej, do szkoły, w której uczy jej ojciec, to musi generować napięcia – dodaje. Dla całej czwórki bardzo ważnym momentem będzie powakacyjne spotkanie. Rąbka tajemnicy uchyliła Magdalena Boczarska. – To spotkanie zmieni całe ich życie, w dość zawiły i interesujący sposób połączy ich losy – mówiła.
Aktorka opowiedziała również o tym, co skłoniło ją do zagrania w serialu. – To, co mnie urzekło w tym projekcie to to, że dawno nie spotkałam się ze scenariuszem na tak dobrym poziomie. Myślę, że nastał taki czas na seriale, które są odpowiedzią na to, czego oczekuje widz i na to, co oferuje internet. Polski widz zdążył się wyedukować na światowych serialach i takich samych produkcji oczekuje u nas, w Polsce. To co jest bardzo urzekające to zamknięta, ośmioodcinkowa fabularna całość. Ten serial jest robiony tak jak film, pracujemy w dużym skupieniu, mamy fantastyczną ekipę – mówiła Magdalena Boczarska.


Eliza Kinalska
fot. D. Ossowski

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości