Od lat w każdy piątek w Wyszogrodzie ożywa targowisko. Zjeżdżają się mieszkańcy wielu okolicznych miejscowości, pojawiają się handlarze z Płocka, Płońska, Sochaczewa. Można kupić wszystko. Buty, patelnie, narzuty na kanapy, ale też płody rolne, bydło i narzędzia rolnicze. Panuje gwar, zgiełk, ale też... bałagan. Ludzie twierdzą, że dzieje się tak odkąd targowisko dzierżawią Ormianie. - Dodatkowo podnoszą nawet o 100% opłaty za miejsce. Podobno ceny mają jeszcze skoczyć w górę. Pytamy za co? Za to, że jest błoto po kolana Za to, że sami musimy wszystko odśnieżać? A może za ten żenujący szalet, do którego nie tylko wstyd, ale też strach wejść– skarżą się sprzedający na straganach. Mimo to stoisk i kramów nie ubywa. Rośnie też niezadowolenie. Przetarg na dzierżawę placu targowego ogłosił w internecie Urząd Gminy i Miasta Wyszogród. W styczniu okazało się, że najlepszą ofertę złożyła firma „SIS” Sp. z o.o. z Katowic, prowadzona przez Ormian. No i zaczęło się.
– Do tej pory za swoje stoisko płaciłem 20 zł za placowe, teraz muszę płacić 40 zł, choć zajmuję tyle samo miejsca, co wcześniej. Niedługo dzierżawca zacznie jeszcze chodzić z metrówką, bo jedno miejsce ma liczyć sobie równo 3,5 metra – tłumaczy handlowiec z Płocka.
Z różnych zakątków rynku dochodzą inne głosy. – W największe śniegi, choć przejechaliśmy kawał drogi, musieliśmy plac sami odśnieżać. Usłyszeliśmy, że jak nam się nie podoba, to możemy tu nie sprzedawać – tłumaczy małżeństwo z Płońska.
Nikt nie wie, za co tak naprawdę płaci. – Są podwyżki, jest też śnieg albo błoto i ogólny bałagan. Nie ma żadnych warunków sanitarnych, a wiadomo, że na targu w Wyszogrodzie jest spory ruch ludzi przyjezdnych – zaznaczają handlarze, podkreślając, że jest to ich najgorsze miejsce do pracy w całym regionie. Takich problemów nie ma w Bodzanowie, Stroźrebach, czy Płocku.
Pan Jan handluje na płockiej giełdzie. – Tutaj opłaty są znacznie wyższe, ale wiem za co płacę – 700 złotych za kwartał, do tego 30 zł za plac.
Handlarze „etatowi” narzekają też na tych „niedzielnych”. – Nawet na rowerze można pojechać z Wyszogrodu na „Stadion 10-lecia”, kupić worek butów i sprzedawać je z niewielkim zyskiem na w tutejszym targu. Ludzie nie mają pracy, więc ratują się jak mogą. Ale potem my nie możemy podbijać cen, bo kto je kupi. Handel wydaje się najłatwiejszym sposobem na to, by jakoś przeżyć. Kontrole jednak kierowane są do nas, bo jak sami urzędnicy mówią jest z kogo „ściągać”.
To nie do końca jest prawdą. Handlarze jednorazowo „kasowani” są 20 zł za jedno stanowisko. Sprzedający buty, artykuły spożywcze, odzież zajmują po trzy albo i więcej. Suma mnożona jest przez każde stoisko. Do tego dochodzi jeszcze 10 zł za zarezerwowanie danego miejsca na targowisku. I tak tydzień w tydzień trzeba trochę wydać nie tylko na towar, paliwo, ale też i na plac na każdym bez wyjątku targowisku.
– Nie przeszkadza nam, że dzierżawcami są Ormianie. Denerwują nas jedynie podwyżki nie wiadomo za co i fatalne warunki – przekonują handlarze.
Nie będzie ani gorszych ani lepszych
Udało nam się dotrzeć do drugiej strony konfliktu. Dzierżawcy byli mocno zaskoczeni naszą wizytą, ponieważ do tej pory żadne skargi do nich nie dotarły.
– Nie wnosimy żadnych podwyżek. Działamy zgodnie z cennikiem uchwalonym na Radzie Gminy i Miasta. Z niego również do gminy się rozliczamy – twierdzi Tatul Gevorgyan, pełnomocnik formy SIS. Zaznacza także, że firmie chodzi o zaprowadzenie porządku na wyszogrodzkim rynku.
– Widocznie do tej pory ludzie handlujący tutaj płacili przy wjeździe na targowisko i zajmowali tyle miejsca, ile chcieli. Nikt tego nie sprawdzał. Teraz, gdy weryfikujemy, ile kto zajmuje miejsca i w jaki sposób handluje, czy z samochodu, czy ze stoiska, zaczyna się problem – zaznacza pełnomocnik.
To jeszcze nie koniec porządków. Wkrótce pojawią się wydzielone i wyraźnie ponumerowane place. – Nie będzie ani lepszych ani gorszych. Jedno miejsce handlowe mierzyć będzie 3,5 metra. Opłaty za rezerwacje pobieramy raz na miesiąc.
Jednak do obowiązków dzierżawców należy nie tylko porządek na targowisku, ale też stworzenie ludziom godziwych warunków do pracy w tym odśnieżanie, czy zapewnienie sanitariatów.
– Od stycznia dzierżawimy plac i zgodnie z umową podpisaną z gminą, co miesiąc mamy inwestować w plac 1500 zł. W tym roku zima jednak była wyjątkowo ciężka, co utrudniało nam pracę. Odśnieżaliśmy plac, jednak opady śniegu nie ustawały i w ciągu dnia przybywało go. Nie byliśmy w stanie wszystkiego odśnieżyć, więc reszta była w gestii handlujących – tłumaczy Tatul Gevorgyan
Zima nie jest dobrym czasem do handlu pod gołym niebem. Z wiosną powinno być coraz lepiej. Powinny też zajść widoczne zmiany na targowisku. Stare, obdarte, połamane cenniki zostaną zamienione na nowe i wyraźne tablice informacyjne, wraz z takimi szczegółami, jak dyżurujący danego dnia inkasenci. Dzierżawcy twierdzą, że w najbliższym czasie staną 2 albo 3 toy-toye, pomalowane będą siatki, pojawią się wspomniane numery stoisk i poprawione zostanie miejsce do wyładunku zwierząt, które pamięta czasy Króla Ćwieczka.
– Do tej pory nie mogliśmy nic zrobić ze względu na trudne warunki atmosferyczne – tłumaczą się przedstawiciele firmy SIS z Katowic, która pod swoją opieką ma też kilka innych, podobnych targowisk w całym kraju
Urząd gminy w Wyszogrodzie na razie czeka aż firma wypełni swoje zobowiązania. A my pożyjemy i zobaczymy, co i kiedy się zmieni na targowisku w Wyszogrodzie.
Blanka Stanuszkiewicz
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze