Reklama

Orlen Wisła wicemistrzem Polski

06/06/2018 10:24
Optymiści wierzyli w sukces płockiego zespołu, realiści wiedzieli od pierwszego finałowego gwizdka, że złote medale mogą odebrać tylko piłkarze Vive. Pojawiły się tylko pytania o to, jaki przebieg będzie miał dwumecz, czy kielecczanie wygrają wysoko bez większych problemów i czy Orlen Wisła zrobi wszystko, by im w sukcesie przeszkodzić.
Osłabiona Orlen Wisła na pewno nie była faworytem pojedynku. Rywale od lat grający w bardzo dobrym składzie, co sezon jeszcze wzmacnianym, nie przegrali w krajowych rozgrywkach ani jednego spotkania. Co innego płocczanie, którzy nie tylko z sezonu na sezon są osłabiani, to jeszcze przed ostatnimi meczami zostali zdziesiątkowani przez kontuzje.
Przed pierwszym meczem finałowym z płockimi kibicami pożegnali się: Gilberto Duarte, Sime Ivic, Valentin Ghionea i Mateusz Piechowski, którzy w Kielcach zagrali swój ostatni mecz w barwach Orlen Wisły. Od nowego sezonu nie zagra w płockiej drużynie także Maciej Gębala, który aktualnie po operacji przechodzi rehabilitację.
Płocczanie przed swoją publicznością zagrali doskonały kwadrans spotkania. Pierwszą bramkę w 3. min zdobył z kontry Przemysław Krajewski, chwilę później dorzucił gola Igor Źabić, a serię przerwał Blaż Janc. Pierwszy remis w meczu zanotowany został w 8. min, obie drużyny miały na swoim koncie po 3 gole.
Po serii trzech kolejnych bramek Orlen Wisły, trzy dorzucili goście i w 17. min ponownie był remis 7: 7. Po golu Mateusza Jachlewskiego, w 18. min spotkania, po raz pierwszy na prowadzenie wyszła drużyna Vive, która dowiozła korzystny dla siebie wynik do końca spotkania.
Po przerwie płocczanie potrzebowali sporo czasu, by zniwelować 4-bramkową przewagę gości z I połowy. W 42. min Sławomira Szmala w bramce zastąpił Filip Ivic i chwilę potem gospodarze zmniejszyli straty do wyniku 20: 22, a po rzucie karnym wykonanym w 48. min przez Valentina Ghionea zaliczyli bramkę kontaktową (23: 24). Minutę później o przerwę w grze musiał poprosić trener Dujszebajew.
Ponownie w 53. min Igor Źabić doprowadził do wyniku 25: 26 i wydawało się, że płocczanie pójdą za ciosem. Nadzieję na dobry wynik stracili po dwóch kolejnych golach Vive, po których goście prowadzili 28: 25. Jeszcze w 57. min Orlen Wisła przegrywała 28: 30, ale w końcówce Vive całkowicie przejęło inicjatywę, wygrywając ostatecznie 28: 33. Realiści wiedzieli – pięciu goli w Kielcach nie da się odrobić.
A jednak pierwsza połowa meczu w Kielcach dawała nadzieję na ostateczny sukces. W 12. min płocczanie mieli odrobione już trzy bramki (7: 4). Wtedy jednak do gry weszli sędziowie, pokazali zawodnikom Orlen Wisły dwa razy dosyć dyskusyjne kary dwóch minut, co pozwoliło Vive odrobić część strat.
Dalej wcale nie było gorzej. W znakomitej formie był Adam Morawski, który wiele razy wychodził zwycięsko z niemal beznadziejnych sytuacji. I znowu przy wyniku 6: 9 trener Dujszebajew poprosił o czas, po czym dominować zaczęli kielecczanie.
Po przerwie na prośbę trenera Kisiela Sime Ivić wywalczył remis 10: 10, ale chwilę potem po raz trzeci na ławkę kar powędrował Igor Źabić. Do szatni płocczanie schodzili z 1-bramkową przewagą.
Brak Źabića był bardzo widoczny, co oznaczało dziurawą obronę, w którą zawodnicy Vive wchodzili, jak chcieli. Niestety rywale szybko wyszli na prowadzenie i pilnowali, by nie dopuścić do nerwowej końcówki. W 40. min było już 19: 24 i płocczanie powoli żegnali się z marzeniami.
W 58. min Vive prowadziło tylko 30: 28 i wydawało się, że choć na osłodę płocczanie pokuszą się o pierwsze od 2011 roku zwycięstwo w Kielcach. Niestety, po prostym błędzie piłka trafiła w ręce gospodarzy, a po dwóch kontrach było już 32: 28. Ostatecznie drugi mecz finałowy Orlen Wisła przegrała 29: 33, a piłkarze zdobyli po raz siódmy tytuł wicemistrza Polski. Ostatni raz na najwyższym stopniu podium płocczanie stanęli w 2011 roku.
Orlen Wisła: Marcin Wichary, Adam Morawski, Adam Borbely – Michał Daszek 2 i 4, Gilberto Duarte 4 i 4, Przemysław Krajewski 3 i –, Dan Racotea 1 i 3, Valentin Ghionea 5 i 1, Mateusz Piechowski 0 i 3, Sime Ivic 1 i 4, Marko Tarabochia 2 i 1, Igor Żabic 6 i 1, Lovro Mihić 2 i 4, Jose de Toledo 2 i 4, Paweł Kowalski – i 0, Damian Woźniak – i 0.

Co dalej?
Nie tylko kibice zadają sobie pytanie, co teraz czeka drużynę Orlen Wisły. Na razie więcej wiadomo o odejściach z zespołu, niż o wzmocnieniach. I chyba sporo sympatyków drużyny chciałoby wiedzieć, czy tytularny sponsor zamierza godzić się z II miejscem drużyny w krajowych rozgrywkach, czy może chciałby, żeby zespół wreszcie mógł powalczyć o tytuł nie tylko sercem do gry i wiarą w zwycięstwo, ale też konkretami. Trener już jest, pokazał, że potrafi poderwać skazaną na porażkę drużynę do walki, ale musi jeszcze mieć kogo do tej walki poderwać.
No chyba, że jesteśmy zadowoleni z II miejsca i nie mamy ambicji, by stanąć do gry jak równy z równym.

Jola Marciniak
fot. D. Ossowski

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości