Takiej gry, wyniku i oczywiście awansu do Final Four oczekiwali kibice. Orlen Wisła zagrała jeden z najlepszych meczów w Lidze Europejskiej tego sezonu, a przewagę, której rywale nie mieli prawa zniwelować, wywalczyli już w pierwszej połowie (17:11).
Od początku spotkania widać było, że goście nie są jeszcze gotowi na osiągnięcie sukcesu na arenie międzynarodowej. Co prawda w 5. min prowadzili 2:1, ale na tym się skończyło, bo płocczanie wrzucili szósty bieg, zaczęli fantastycznie pracować w obronie, co wymuszało błędy rywali. Jeśli do tego dodać znakomitą skuteczność Lovro Mihica – pięć goli w pierwszej połowie i kilka obron Adama Morawskiego, to już widać, że tego meczu gospodarze przegrać absolutnie nie mogli. I nie przegrali, mało tego, powoli, ale systematycznie powiększali przewagę. Dziesięć bramek różnicy było w 43. min (26:16), a na trybunach – fiesta. Taką drużynę kochamy i taką chcemy oglądać zawsze, zwłaszcza w ostatnim ligowym meczu z Łomża Vive Kilce.
Jol.
Fot. D. Ossowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze