Płocczanie przegrali drugi mecz ze Sportingiem Lizbona w 1/8 finału 25:28, ale w dwumeczu byli lepsi od rywali o jedną bramkę i to oni zagrają z duńskim GOG w ćwierćfinale rozgrywek
W Orlen Arenie płoccy piłkarze ręczni niespodziewanie przegrali z portugalskim Sportingiem 25:28, ale awansowali do ćwierćfinału Ligi Europejskiej. Tam zmierzą się z duńskim GOG, który pokonał CSKA Moskwa 35:30.
O wtorkowym meczu można wiele napisać, ale przede wszystkim to, że emocji nie brakowało. Od pierwszego do ostatniego gwizdka sędziów wiele osób miało lekki zawał i wszyscy marzyli, by tym razem szczęście uśmiechnęło się do Orlen Wisły.
I szczęście rzeczywiście uśmiechnęło się do płockich zawodników, którzy męczyli się niemiłosiernie. nie szło im w ataku - Metevz Skok wraz z mijającymi minutami był coraz pewniejszy i skuteczniejszy, kiepsko radzili sobie w obronie. Dawno już nikt tak z taką łatwością nie dziurawił pierwszej linii defensywy. Dawno też nikt tak łatwo nie wyprowadzał kontrataków i zdobywał goli.
Ale to nie wystarczyło. Ostatnia minuta należała do płockich piłkarzy, Przemysław Krajewski rzucił dwie bramki dla Wisły, zmniejszył różnicę do trzech goli, a potem Daszek przechwycił piłkę i sędziowie odgwizdali koniec spotkania. Jedną bramką w dwumeczu wygrali płocczanie.
Orlen Wisła Płock - Sporting CP Lizbona 25:28 (12:14)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze