Orlen Wisła Płock po raz pierwszy w tym roku wystąpiła w swoim najsilniejszym składzie i jakość drużyny była od razu widoczna. Po przerwie było odrobinę gorzej, Nafciarze stracili wysokie prowadzenie, ale dowieźli zwycięstwo.
W skrócie przebieg spotkania można opisać tak. W 6. min płocczanie prowadzili 5:2, w 9. min 7:3, a w 17. min 11:6. W 20. min na tablicy był rezultat 13:7, a kibice byli wniebowzięci. Dobrze w bramce spisywał się Victor Hallgrimsson, a widać było, że Valery Rivera pamięta pojedynek sprzed dwóch lat, bo jak zobaczył między słupkami Mirko Alilovica, to nie trafił do bramki.
Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 17:12 i przyznać trzeba, że marzyłby się taki wynik na koniec spotkania.
Druga połowa nie była już tak wspaniała jak pierwsza, ale końcówka była znakomita. W 52. min Orlen Wisła prowadziła 25:23, a w 59. min nawet 28:24. Przy stanie 28:25, trener Sabate poprosił o czas, by wykorzystać ostatnią akcję meczu, ale wynik się już nie zmienił. Nafciarze mają trzy bramki zaliczki przed rewanżem.
Orlen Wisła Płock - HBC Nantes 28:25 (17:12)
Fot. Dariusz Ossowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze