W ostatniej kolejce fazy grupowej Ligi Mistrzów, Orlen Wisła podejmowała Pick Szeged. Mecz zakończył się remisem 30:30 (14:15). Pozycji płockiej drużyny to nie zmieniło, węgierskiemu wicemistrzowi raczej nie uda się awansować w tabeli, o czym przekonamy się w czwartek.
Po raz pierwszy w historii płockiej piłki ręcznej, kibice nie musieli drżeć o wynik ostatniego spotkania. Płocczanie już po 12. kolejce byli pewni awansu do dalszych gier i to aż z trzeciego miejsca.
Drużyna wiedziała o tym i pewnie dlatego, pierwsze dwadzieścia minut rozgrywane było pod dyktando rywali, którzy prowadzili wtedy 11:7. Orlen Wisła popełniała wiele błędów, także takich, jakie im się nie zdarzają.
Wtedy trener Picku wziął czas, a płoccy piłkarze nabrali wiatru w żagle i w 29. min doprowadzili do remisu 13:13. Ostatecznie na przerwę schodzili z jedną bramką mniej niż rywale.
Drugą połowę Płocczanie zaczęli niemrawo, goście nawet wywalczyli 4-bramkową przewagę (20:24 w 44. min, a potem zaczęli odrabiać straty. Remis wywalczyli w 58. 28:29, ale goście się nie poddawali. Ostatnią bramkę, także na wagę remisu rzucił Richardson.
Następny mecz dopiero 1 lub 2 kwietnia ze Sportingiem, szóstą drużyną grupy A w Lizbonie.
Fot. Dariusz Ossowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze