Dla „Tygodnika Płockiego” z przedstawicielem handlowym Federacji Rosyjskiej w Polsce, ministrem pełnomocnym Nikołajem Zachmatowem rozmawia Lech Wiśniewski
Panie ministrze, Polska i Rosja nie są już krajami bliskiej zagranicy. Czy będą państwami dobrego sąsiedztwa gospodarczego?
– Uważaliśmy i uważamy Polskę za poważnego partnera gospodarczego. Tak naprawdę w ostatnich latach nie mamy powodów do narzekania. Wystarczy powiedzieć, że za 9 miesięcy tego roku stosunki gospodarcze rozwijają się w dosyć wysokim tempie. Obrót wzrósł nam gdzieś o procent: rosyjski eksport do Polski o 7 procent, natomiast Polski do Rosji – tu proszę o uwagę – 36,8 procent.
Czy polskie spółki energetyczne mają szanse zainstnienia na rynku rosyjskim?
– Po pierwsze Rosja jest otwarta na każdą inwestycję, żadnych rozróżnień narodowych nie stosujemy. Zapraszamy polskie przedsiębiorstwa energetyczne do współpracy z rynkiem rosyjskim. Ja, k’woli prawdy, chciałbym przypomnieć wizytę ministra Grefa, tu w Warszawie, na początku listopada 2004 roku, kiedy to w obecności przedstawicieli „Lotos”-u, „ORLEN”-u, PERN-u, PGNiG-u zaproponował możliwość bezpośredniego udziału w eksploatacji złóż rosyjskich: ropy i gazu. To zaproszenie jest nadal aktualne.
„ORLEN” i „PERN” to sztandarowe przykłady polsko – rosyjskiej współpracy gospodarczej i przykład ochłodzenia stosunków handlowych. Czy możemy spodziewać się nowego otwarcia?
– Nie nazwałbym tego ochłodzeniem. Było przykre wydarzenie na początku tego roku, kiedy wydarzyła się sytuacja na „rurze”, z naszej winy, z naszego nieprzemyślanego zachowania i z niedoinformowania strony polskiej o tym, co może się stać. Ale to co stało się 7-8 stycznia już zostało nadrobione, dokładnie do 15 stycznia. „Rura” działa, liczę na to, że nasza współpraca, wykorzystanie tej „rury” z udziałem „PERN”-u i „ORLEN”-u, będzie się nadal rozwijało.
Stawiamy na to, że przepustowość tej „rury” będzie rosła, stawiamy na to, że ta „rura” będzie przez Rosję wykorzystana w 100 procentach (jeżeli chodzi o europejski kierunek eksportu rosyjskiej ropy).
Liczymy również na doskonalenie współpracy z tymi słynnymi i znaczącymi dla rosyjskich partnerów firmami, i z „ORLEN”-em, i z „PERN”-em, i z „LOTOS”-em. Stawiamy na bezpośrednie dostawy. Unikamy pośredników w tym biznesie.
Liczymy na to, że w najbliższych miesiącach dojdzie do poważnych rozmów pomiędzy przedstawicielami tych firm z Waszej strony, a z naszej strony „Transneftu” i „Rosneftu” (jednej z najważniejszych firm naftowych w Rosji, która dostarcza ropę do rurociągu „Przyjaźń”). Liczymy na kontynuację współpracy.
Kapitał akcjonariuszy „ORLEN”-u jest zainwestowany na Litwie. Rywalizowały tam o rafinerie w Możejkach nie państwa, a przedsiębiorstwa polskie i rosyjskie. Czego może się spodziewać „ORLEN”na Litwie?
– Co najmniej tego, że zobowiązania, które mają firmy rosyjskie odnośnie zaopatrzenia tej rafinerii, będą na 100 procent wykonane. To ja mogę zagwarantować. Mogę powiedzieć więcej: akurat ta sprawa jest przedmiotem poważnych trosk naszego rządu. Będziemy robić wszystko, aby nie dać powodów prasie i innym środkom masowego przekazu krytycznie wypowiadać się na temat zachowania strony rosyjskiej.
Mazowsze to oczywiscie Płock z najwiekszą firmą, ale także małe miasta. Niedaleko Płocka leży Gostynin, który ma wielki projekt inwestycyjny – na ponad 300 milionów złotych – budowy „term”, ośrodka rekreacyjnego i leczniczego. Czy rosyjski kapitał inwestuje w taką branżę?
– Nie ukrywam, rosyjski kapitał szuka możliwości inwestowania w Polsce. Te projekty zalicza się do tych, którymi interesują się rosyjscy inwestorzy. Ja osobiście – wstępnie – rozmawiałem na temat tego konkretnego projektu z przedstawicielami firm branży turystycznej. Wzbudził zainteresowanie.
Trzeba jednak popracować nad tym, żeby warunki do inwestycji rosyjskich w Polsce były lepsze. Między naszymi państwami nie ma „porozumienia o ochronie i wspieraniu inwestycji”, co już ogranicza możliwości inwestycyjne (w tym przypadku rosyjskie w Polsce). Pozostaje też klimat medialny, nie za bardzo przyjazny dla Rosjan (o klimacie politycznym nie będę teraz mówił).Wracając do projektu gostynińskiego, postaramy się znaleźć odpowiedniego partnera, który porozumie się w sprawie inwestycji z gospodarzami, władzami Gostynina.
Polscy rolnicy, sadownicy, warzywnicy od dawna doskonale sobie radzą z konkurencją z Zachodniej Europy. Od kilku lat nasi rolnicy dzierżawią (chętnie by kupili ją na własność) ziemię na Ukrainie, sporadycznie w Mołdawii. Ja nie znam takich przypadków w Rosji, nawet w Obwodzie Kaliningradzkim. Czy to jest możliwe?
– Nasze ustawodawstwo przewiduje różne możliwości. Możliwe jest kupienie ziemi pod warunkiem, że będzie ona wykorzystana w deklarowanym celu. Możliwa jest dzierżawa ziemi na 49 lat. Za przykład mogę przytoczyć, że w okolicy wsi Nowosiołowo w Obwodzie Kaliningradzkim jest założony sad jabłoniowy przez polskich sadowników. Liczymy na rozwój współpracy w uprawie ziemi.
W jakich dziedzinach wzajemna współpraca gospodarcza powinna kwitnąć?
– Uwzględniając specyfikę polskiego eksportu do Rosji, ja bym zwrócił uwagę na budownictwo, przede wszystkim budownictwo mieszkaniowe. Tu Polska ma dosyć szerokie możliwości. W Rosji – w moim kraju – realizuje się 4 priorytetowe programy: w tym rozwój rolnictwa, rozwój mieszkalnictwa, opieka zdrowotna. Co najmniej te 3 programy z czterech są „do wzięcia” przez polskie firmy. Są one finansowane z budżetu. Polscy eksporterzy i inwestorzy nie mieliby żadnych przeszkód w dostępie do tych pieniędzy i gwarancję, że wszystko zostanie normalnie zrealizowane.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze