Inwestycje Miejskie sp. z o. o. to nowa płocka spółka utworzona przez gminę. Ma prowadzić inwestycje, a miasto będzie mogło odzyskiwać pieniądze ze zwrotu podatku VAT, które przeznaczy na kolejne przedsięwzięcia. Zatrudniani w spółce Specjaliści od inwestycji, będą mogli zarabiać więcej niż ratuszowi urzędnicy.
Po raz pierwszy projekt uchwały o utworzeniu gminnej spółki Inwestycje Płockie został przedstawiony miesiąc temu, podczas lutowej sesji Rady Miasta. Wówczas wywołał sprzeciw części radnych. Domagali się bardziej szczegółowych informacji, dotyczących działalności spółki i przełożenia projektu na sesję marcową. Ostatecznie uchwałę powołującą do życia nową spółkę gminną, radni przyjęli w ubiegłym tygodniu podczas nadzwyczajnej sesji Rady Miasta.
– 100 procent udziałów w spółce będzie miała gmina. Spółka Inwestycje Miejskie będzie wykonywała zadania własne. Będzie też mogła występować w przetargach o prowadzenie inwestorstwa zastępczego. Dzięki utworzeniu spółki, miasto będzie mogło odzyskiwać środki z tytułu rozliczenia podatku VAT. Fachowcy, zatrudnieni w Inwestycjach Miejskich, będą mogli być lepiej wynagradzani niż urzędnicy w ratuszu. Teraz z wydziału inwestycji odchodzą ludzie, którzy są podkupywani przez inne firmy. Inwestycji w mieście jest bardzo dużo i ktoś musi ich pilnować – tłumaczył radnym zastępca prezydenta Płocka Dariusz Zawidzki.
Wyjaśnienia prezydenta Zawidzkiego nie przekonały jednak radnych opozycji. Krzysztof Buczkowski z Platformy Obywatelskiej dociekał, dlaczego władze Płocka wzorują się na doświadczeniach miast, które podobne spółki utworzyły kilka miesięcy temu. Podawał między innymi przykład Zabrza, gdzie decyzja o utworzeniu gminnej spółki inwestycyjnej zapadła w listopadzie ubiegłego roku i jest ona wciąż na etapie tworzenia.
– We Wrocławiu spółka działa od dwóch lat i zajmuje się jedynie inwestycjami drogowymi. Nie ma wyraźnie określonych źródeł finansowania i na razie nie zarabia na siebie, a prezydent Wrocławia targuje się o jak najniższe stawki za nadzory inwestycyjne. Tyle, że we Wrocławiu naraz uruchomiono wiele inwestycji drogowych na ponad 1 mld złotych. To zakres dużo większy niż w Płocku, gdzie w tym roku na inwestycje ma być przeznaczonych 37 mln złotych, a w roku wyborczym 2010 – 185 mln złotych. Sam pomysł utworzenia spółki, zajmującej się inwestycjami, jest oczywiście dobry, ale nie w odniesieniu do Płocka, w którym na inwestycje przeznacza się stosunkowo małe kwoty – mówił Krzysztof Buczkowski.
– Nie odbyło się żadne posiedzenie komisji merytorycznej, związane z projektem utworzenia spółki Inwestycje Miejskie. Jedynym usprawiedliwieniem dla zwołania nadzwyczajnej sesji, w celu podjęcia uchwały w tej sprawie była zmiana nazwy. Wcześniej spółka miała się nazywać Inwestycje Płockie. Przez 6,5 roku inwestycje w mieście funkcjonowały tak, jak sobie tego życzyli prezydenci. Nagle okazało się, że funkcjonowało to źle. Żeby spółka mogła odliczać podatek VAT, musi być właścicielem majątku. Wobec tego gmina musi pozbyć się tego majątku na rzecz spółki. W sytuacji, kiedy z powodu kryzysu do miasta wpłynie o kilkadziesiąt milionów złotych podatków mniej, powinniśmy oszczędzać, a prezydent proponuje nowe stanowiska. Niepokoi nas też fakt, że aportem do spółki ma być przekazane nabrzeże wiślane. Stało się to już z Nowym Rynkiem i widzimy jak to się skończyło – wtórowała mu szefowa klubu PO Elżbieta Gapińska.
Radni opozycyjni obawiali się też utraty kontroli nad inwestycjami miejskimi. Wydawało się, że 25 rajców pogodzi w tej kwestii wniosek wiceprzewodniczącego Rady Miasta Stanisława Kwiatkowskiego z PSL-u. Zaproponował on, by przekazywanie inwestycji do realizacji nowej spółce odbywało się na wniosek prezydenta i po podjęciu uchwały przez radę miasta. Chociaż wniosek został wpisany do uchwały, to jednak przy sprzeciwie radnych PO. Ostatecznie za przyjęciem uchwały o powołaniu spółki Inwestycje Miejskie zagłosowało 14 radnych, a 11 było przeciw. (jac)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze