Marlena ma 21 lat, 9-miesięczne dziecko i partnera w więzieniu. Ma też ojca, który jest alkoholikiem, nadużywa siły i nie zamierza pomóc córce. Dlatego dziewczyna stara się jak może, by utrzymać dziecko, siebie i czeka na powrót partnera. Ma wyjść na warunkowe w czerwcu 2019 roku. Wtedy będzie łatwiej. Problemy Marleny byłyby znacznie mniejsze, gdyby nie brak mieszkania. – Wcześniej mieszkałam u ojca, ale nigdy nie trwało to długo. Upijał się i bił. Kiedy chciał podnieść rękę na moje dziecko, uciekłam. Partner został zatrzymany i poszedł siedzieć dwa tygodnie po tym, jak urodziłam nasze dziecko. Trochę mi pomaga, pracuje w więzieniu. Co zarobi, przysyła. Nie ma tego wiele, ale jeśli dodać to do zasiłku, który będę dostawać jeszcze do lutego, rodzinnego i 500+, jakoś sobie radzę. Teraz najbardziej boję się opieki społecznej – tłumaczy. W swoim krótkim, samodzielnym życiu z dzieckiem zaliczyła dwa pobyty w domu samotnej matki na Białej, u sióstr zakonnych. Za każdym razem wyprowadzała się, bo ojciec twierdził, że wyjeżdża i zostawiał jej mieszkanie. Ale wracał. Niestety, ze względu na awanturniczy tryb życia i alkoholizm taty, razem mieszkać nie mogli. Wreszcie znalazła kąt u koleżanki, która przygarnęła ją i obiecała pomoc. Zamieszkali w wynajętym mieszkaniu razem, ona z partnerem i dziećmi oraz Marlena z dzieckiem. Wydawało się, że problemy mają już za sobą. Jednak dziewczynę odnalazła opiekunka społeczna z GOPS i nakazała jej szybkie wyprowadzenie się, inaczej zabiorą jej dziecko.
Jola Marciniak fot. www.pixabay.com
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze