Wychowanka trenera Piotra Mieszkowskiego, była zawodniczka MUKS Płock Dominika Baćmaga, znana wśród czytelników Tygodnika jako Muraszewska, podczas mistrzostw Polski wywalczyła sobie miejsce w 8-osobowej reprezentacji kobiet w biegu na 400 m. W Tokio zawodniczki pobiegną: trzy w biegu indywidualnym, cztery w sztafecie 4x400 m i dwie w sztafecie mieszanej. Po sprawdzianie 31 lipca będzie wiadomo, czy Dominika wystartuje w Igrzyskach.
Pisaliśmy już o radości Dominiki, kiedy dowiedziała się, że poleci do Tokio. Potem wszystko potoczyło się bardzo szybko. Najpierw, 16 lipca odbyło się ślubowanie, a następnego dnia reprezentacja Polski wsiadała na pokład samolotu. Zaczęła się olimpijska przygoda płocczanki.
- Na wyprawę do Japonii zabrałam dwie walizki. Poleciały ze mną nie tylko stroje olimpijskie, także dwa pluszaki, leniwiec Bogdan i tygrysek, który nie ma jeszcze imienia – zdradza reprezentantka Polski.
Podróż trwała 10 godzin, do tego trzeba dodać 6 godz. siedzenia na przesiadkowym lotnisku. - To była moja najgorsza, choć nie najdłuższa podróż. Kiedy dolecieliśmy do Tokio, ustawili nad w rzędzie, kilka razy liczyli, czy jest nas dokładnie tyle, ile powinno, sprawdzali 10 razy aplikacje, dokumenty., akredytacje Oczywiście byliśmy testowani i trzeba było czekać na wyniki. To było straszne, przechodziliśmy kilka kroków i znowu czekanie. A po tylu godzinach w samolocie, już wtedy byliśmy bardzo zmęczeni. Po odebraniu bagaży znowu było sprawdzanie, wreszcie wsiedliśmy do autobusów – opowiada.
Więcej szczegółów we wtorkowym wydaniu Tygodnika.
Jol.
Fot. Archiwum Dominiki
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze