Reklama

Okradzeni policjanci

18/06/2004 09:58
Funkcjonariusze z Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji z siedzibą w Radomiu, pełniący służbę w sekcji zamiejscowej w Płocku, mieli na polecenie prokuratury wykonać pewne czynności w pobliżu skrzyżowania ulic Karmelickiej i Miłej w Warszawie. Kiedy wrócili do pozostawionego na ulicy samochodu, okazało się, że pojazd zniknął. A wraz z nim kilkanaście, znajdujących się w bagażniku, tomów akt prokuratorskich w sprawie porwania Krzysztofa Olewnika, syna znanego biznesmena z Drobina pod Płockiem. Teraz trwa wyjaśnianie czy złodziejom chodziło tylko o nieoznakowany radiowóz, czy może o dokumenty przewożone przez policjantów.
Krzysztofa Olewnika policja poszukuje od jesieni 2001 roku. To wtedy zniknął w niewyjaśnionych dotąd okolicznościach po przyjęciu w domu swojego ojca. Na przyjęciu był przynajmniej jeden z oficerów Komendy Miejskiej Policji w Płocku, która prowadziła pierwsze czynności. Z tego co można było zauważyć na pierwszy rzut oka, było to porwanie. Później rodzina zaczęła otrzymywać żądania okupu. Wreszcie przekazała pieniądze, choć wcześniejsze próby nie przynosiły efektu. W ręce prawdopodobnych porywaczy miało trafić 300 tysięcy euro.
O porwaniu Krzysztofa Olewnika zrobiło się ponownie głośno na początku tego roku. Podobno wtedy policjanci z KWP wykonywali jakieś działania w tej sprawie na terenie Niemiec. Od tego momentu sprawa jednak przycichła, aż do wtorku, 8 maja. Dzień wcześniej z rejonu skrzyżowania ulic Karmelickiej i Miłej zniknęła policyjna daewoo nubira koloru ciemnozielonego, a razem z nią akta sprawy Olewnika.
- Policjanci wyszli na kilkanaście minut, wykonać czynności zlecone przez prokuraturę. Kiedy wrócili, samochodu nie było. Być może była to kradzież pojazdu, przecież to bardzo popularna marka. Nie wolno jednak nie zauważać takiego zbiegu okoliczności – powiedział rzecznik prasowy komendanta wojewódzkiego policji kom. Tadeusz Kaczmarek.
Nie ma wątpliwości, co do tego, że policjanci popełnili błąd. Złodzieje zabrali samochód wraz z aktami prokuratorskimi sprawy prowadzonej od ponad 2,5 roku. - Te dokumenty da się odtworzyć. Mamy tzw. akta kontrolne. Nie jest to co prawda idealna kopia, ale na ich podstawie można odtworzyć skradzione akta – zapewnia Tadeusz Kaczmarek.
Suchej nitki na policjantach nie pozostawił,wypowiadając się dla RMF FM, poseł Jerzy Dziewulski. Stwierdził, że sprawa jest bardzo podejrzana...

Rzecznik komendanta wojewódzkiego nie potwierdza, że w ostatnich dniach w sprawie porwania Krzysztofa Olewnika doszło do zatrzymania jednego z podejrzanych. Nie potwierdza także, że w skradzionych dokumentach mogły znajdować się informacje dotyczące posła – detektywa Krzysztofa Rutkowskiego.
- Pan poseł Rutkowski zajmował się tą sprawą, ale się wycofał. W tych aktach nie było żadnych tajnych informacji. Był to zapis czynności wykonywanych w sprawie. Przecież trzeba sprawdzić każdą pojawiającą się hipotezę. Gdyby w aktach były tajne informacje, to mielibyśmy już sprawców – tłumaczy T. Kaczmarek.
Co się dzieje z Krzysztofem Olewnikiem, nadal nie wiadomo. Teraz policja musi jeszcze wyjaśnić, co stało się aktami Prokuratury Okręgowej w Warszawie, które zniknęły wraz z policyjną nubirą. - Zostało wszczęte postępowanie w sprawie wyjaśnienia okoliczności zdarzenia – powiedział T. Kaczmarek
Nieoficjalnie nikt nie zostawia na pechowych funkcjonariuszach suchej nitki. Niedbalstwo, lekkomyślność to najdelikatniejsze określenia. - Przecież najpierw mogli zawieźć akta do prokuratury, a dopiero potem wykonać inne czynności – dodaje T. Kaczmarek.
Sprawa, która od samego początku była tajemnicza, teraz zagmatwała się jeszcze bardziej. Policjantów i prokuratorów czeka żmudne odtwarzanie dokumentów. To raczej nie posunie śledztwa do przodu, chyba że w trakcie ponownego kompletowania akt zauważą coś, co do tej pory nie wydawało się istotne.
(jac)
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości