Aż takich emocji kibice się nie spodziewali. Do przerwy Industria Kielce prowadziła czterema bramkami (15:11) i wydawało się, że Orlen Wisła nic więcej w pierwszym meczu nie ugra, zwłaszcza że Industria wywalczyła sobie przewagę czterech goli, bo między 13, a 21 minutą spotkania, płocka drużyna nie zdobyła ani jednej bramki. Trzeba też dodać, że przez półtorej minuty, jej dwóch piłkarzy siedziało na ławce kar.
A jednak płocka drużyna wspięła się na wyżyny swoich umiejętności i zrobiła to, co obiecywała, a dodatkowo kibicom dostarczyła ogromnych emocji. W 40. min po raz pierwszy ORLEN Wisłą Płock zdobyła bramkę kontaktową na 17:18, potem udało się to jeszcze kilka razy, ale dopiero w 54. min doprowadziła do remisu 25:25, a chwilę później wyszła na prowadzenie. Potem jeszcze sześć razy na tablicy był remis, ostatni w 60. min.
15 sek. przed kocem pojedynku Xavi Sabate poprosił o czas, a potem gola rzucił Michał Daszek. Sędziowie sprawdzili jeszcze na VAR, czy był prawidłowo zdobyty, a potem w Orlen Arenie wybuchła wielka euforia.
Drugi mecz będzie za tydzień w Kielcach.
ORLEN Wisła Płock 30:29 (11:15) Industria Kielce
ORLEN Wisła Płock: Alilović, Hallgrimsson – Daszek 6, Piroch 6, Sroczyk 1, Serdio 3, Susnja, Samoila, Zarabec 2, Fazekas 2, Krajewski 1, Terzić, Dawydzik 2, Mihić 3, Szita 1, Zhitnikov 3.
Industria Kielce: Wałach, Cordalija – Dujshebaev A. 6, Sićko 6, Karalek 3, Olejniczak 3, Gębala 3, Nahi 2, Karacić 2, Monar 2, Dujshebaev D. 1, Kaddah 1, Moryto, Konkoud, Rogulski.
ORLEN Wisła Płock (12 min kar) : Industria Kielce (12 min kar)
Fot. Dariusz Ossowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze