Reklama

Ofiary i oprawcy - Dwie historie

22/11/2001 13:15
Anna doskonale radzi?a sobie w pracy. Bez trudu porusza?a si? na tym bardzo trudnym, (o czym nikogo nie trzeba przekonywa?), obecnie rynku. By?a ceniona przez pracodawc?w, znajdowa?a z ?atwo?ci? kolejne firmy, w kt?rych by?a zatrudniana.Jednak by? jeden problem... zazdrosny m?? tej m?odej kobiety. Nie pozwala? jej prawie na nic. Je?eli wychodzi?a do znajomych, musia?a dok?adnie okre?li? gdzie b?dzie i o kt?rej godzinie wr?ci do domu. O ile takie zachowanie m??czyzny mo?na by jeszcze od biedy zrzuci? na konto troski o bezpiecze?stwo ?ony, to nachodzenia i robienia awantur w pracy nie mo?na w ?aden spos?b wyt?umaczy?. Mimo, ?e kobieta by?a doskona?ym pracownikiem, z powodu awantur robionych przez m??a, kolejno pracodawcy zwalniali j?. Nie mog?a w ?aden spos?b przekona? m??a, ?e nie ma powod?w do zazdro?ci. On wiedzia? lepiej. Anna nie mog?a d?u?ej wytrzyma? tej sytuacji. - Zg?osi?a si? do nas trzydziestoletnia, wydawa?oby si? operatywna, dobrze zorganizowana kobieta, doskonale radzi?a sobie z prac? – m?wi Ma?gorzata Iwaniak, kierownik O?rodka Interwencji Kryzysowej w P?ocku. – Jak nam opowiada?a, ofiar? przemocy ze strony m??a by?a praktycznie od dnia ?lubu. Ju? w trakcie uroczysto?ci weselnych pojawi?y si? problemy. Zjawisko si? nasila?o. Ma??e?stwo trwa?o ju? dziewi?? lat. Z up?ywem czasu coraz trudniej by?o kobiecie zawalczy? o swoje. Po kilku latach ma??e?stwa urodzi?a dziecko, kt?re ma w tej chwili cztery lata. M?? mia? sk?onno?ci do alkoholu, jednak nie by? alkoholikiem, pracowa? w du?ej p?ockiej firmie, dobrze zarabia?. Jego akty przemocy mia?y zwi?zek z patologiczn? zazdro?ci?. Nie dawa? ?onie ruszy? si? z domu, nie dawa? jej pracowa?. Kiedy wychodzi?a gdziekolwiek z domu musia?a co do minuty okre?li?, kiedy wr?ci. Poza tym sprawdza? j?, dzwoni?c tam, gdzie kobieta mia?a by?. Kiedy zostawa?a w domu z dzieckiem, sytuacja by?a taka sama. Ci?g?e telefony i wypytywanie o to, co robi. Kobieta musia?a si? „spowiada?” z ka?dej minuty swojego ?ycia. Ann? wychowywa?a babcia, wi?c nie mog?a liczy? na pomoc swoich rodzic?w. Rodzina m??a by?a po jego stronie. Kiedy informowa?a o jakich? niepokoj?cych sygna?ach, upatrywano w zachowaniu m??czyzny jedynie mi?o?? do niej. Kiedy dziecko podros?o, kobieta chcia?a podj?? prac?. Jednak musia?a najpierw przygotowa? m??a na to, ?eby wyrazi? zgod?, ?eby dziecko mog?o chodzi? do przedszkola. M?? da? si? przekona?. Mo?na by?o przypuszcza?, ?e rodzina b?dzie funkcjonowa?a normalnie. Anna bez problemu znalaz?a prac?. Jednak wtedy problemy z m??em si? nasili?y. - Je?eli tylko wed?ug m??czyzny by?y jakie? symptomy zdrady, robi? ?onie sceny. Doprowadza?o to do sytuacji, ?e w?a?ciciele firm, w kt?rych kobieta pracowa?a, m?wili, ?e maj? tego do??. Ko?czy?o si? to zawsze zwolnieniem Anny z pracy. Przesz?a przez kilka firm. Za ka?dym razem sytuacja si? powtarza?a. Do tego dosz?o jeszcze zachowanie rodzic?w m??czyzny, kt?rzy te? co prawda pomagali w wychowaniu dziecka, ale jednak bardziej ta pomoc mia?a charakter kontroli nad ?on? ich syna - dodaje Ma?gorzata Iwaniak. – W chwili, kiedy kobieta zg?osi?a si? do nas nie bardzo wiedzieli?my na pocz?tku jak jej pom?c. Okaza?o si?, ?e m?? Anny mia? problemy z prawem, jednak wymiar sprawiedliwo?ci nie m?g? da? sobie z nim rady. Kobieta ju? ca?kowicie nie wiedzia?a co ma zrobi?. - Na pocz?tku stara?y?my si? jej stworzy? przynajmniej namiastk? bezpiecze?stwa, ?eby wiedzia?a, ?e ma miejsce, gdzie mo?e przyj?? i wygada? si? ze swoich problem?w, porozmawia? z przyjaci??mi. Kolejne spotkania owocowa?y coraz to nowymi informacjami o jej sytuacji. Na samym pocz?tku poinformowa?y?my jednak kobiet?, ?e jej sytuacja, mo?e ulec pogorszeniu. Faktycznie tak si? sta?o. Najpierw si? wyprowadzi?a, zabra?a ze sob? dziecko. Znalaz?a stancj? u kole?anki, jednak m?? bez trudu j? odnalaz?. Zdemolowa? to mieszkanie, narazi? kobiet? na dodatkowe koszty. Przeprowadzi?a si? do drugiej kole?anki. Po raz kolejny sytuacja si? powt?rzy?a. W ko?cu kole?anka nie wytrzyma?a ci?g?ego nachodzenia, nocnych awantur i w konsekwencji zainteresowania s?siad?w. Anna musia?a si? wyprowadzi? – m?wi Ma?gorzata Iwaniak. – W ko?cu zamieszka?a w Noclegowni dla Kobiet. Tam m??czyzna ju? nie m?g? si? wtr?ca?. Kiedy raz si? zjawi?, zosta? natychmiast zatrzymany przez kadr? schroniska. Nie by? to jednak koniec problem?w. M??czyzna wykrada? dziecko z przedszkola. Dziecko si? go ba?o, nie chcia?o by? ani z nim, ani z jego rodzicami. W ko?cu z nasz? pomoc? z?o?y?a doniesienie do prokuratury i wniosek o alimenty. Najpierw pieni?dzy jej nie przyznano, poniewa? m??czyzna zapewnia?, ?e ca?y czas p?aci na dziecko, pokazywa? jakie? rachunki, maj?ce ?wiadczy? o robieniu zakup?w dla dziecka. Z?o?yli?my apelacj? i w ko?cu uda?o si? t? spraw? doprowadzi? do ko?ca, alimenty zosta?y przyznane. Teraz kobieta si? u nas nie pojawia, wiec sadz?, ?e pieni?dze s? p?acone regularnie. Sprawy w s?dzie by?y kolejnym dramatem Anny. Jej m??a by?o sta? na adwokata. S?dzia te? wzi?? stron? pods?dnego i wysz?o na to, ?e ca?a wina le?y po stronie kobiety. Dopiero po skardze na s?dziego, spraw? zaj??a si? pani prezes S?du Rejonowego i po wnikliwym zbadaniu sprawy sytuacja si? zmieni?a. - Nie wiem, jaki by? ostateczny fina?, jednak w czasie kolejnych wizyt u nas kobieta by?a wyra?nie zadowolona, znalaz?a sobie mieszkanie, nie ba?a si? naj?? m??a, wyra?nie jej sytuacja uleg?a poprawie – doda?a Ma?gorzata Iwaniak. „Tatu?” Beata uciek?a z domu w podp?ockiej miejscowo?ci, by?a w dziewi?tym miesi?cu ci??y. Uciek?a przed ojcem. W rodzinnym domu zostawi?a dwoje dzieci. Kilka dni mieszka?a na jakiej? stancji. Mia?a przy sobie pi?? z?otych. Znale?li si? „dobrzy ludzie” kt?rzy wprawdzie dawali jej jedna dro?d??wk? dziennie, co mia?o wystarczy? za ca?y posi?ek, brali jednak pieni?dze za korzystanie z toalety. Przypadkiem ta dwudziestosiedmioletnia dziewczyna znalaz?a bezp?atny numer telefonu do p?ockiego O?rodka Interwencji Kryzysowej. - Ten przypadek na zawsze pozostanie w mojej pami?ci. Kobieta wychowywa?a si? w rodzinie wielodzietnej. Ojciec by? alkoholikiem, kt?ry kilkakrotnie, kiedy c?rka by?a w ci??y, zgwa?ci? j? – opowiada Ma?gorzata Iwaniak. W ci??? Beata zasz?a kiedy pracowa?a w Warszawie. Tam pozna?a jakiego? m??czyzn?, z kt?rym przez pewien czas mieszka?a. Kiedy jednak okaza?o si?, ?e jest w ci??y, m??czyzna j? zostawi?. Wr?ci?a do rodzinnego domu. Tu zacz??a si? tragedia, zako?czona ucieczk? dziewczyny do P?ocka. - Dziewczyna nie mia?a przy sobie ?adnych dokument?w, prosi?a te? ?eby nie powiadamia? GOPS-u, w gminie gdzie mieszka?a. Bala si?, ?e je?li ojciec si? dowie, gdzie jest, to j? zabije. To utrudni?o nasze zadanie. Na szcz??cie dzi?ki pomocy Pani Gra?yny Cie?lik z Noclegowni dla Kobiet uda?o si? umie?? dziewczyn? w noclegowni, w rezultacie bez ponoszenia jakichkolwiek koszt?w. Nawi?za?y?my te? kontakt z O?rodkiem dla Samotnych Matek w Starej Bia?ej prowadzonym przez siostry zakonne, gdzie w efekcie, dzi?ki pomocy siostry Cherubiny do momentu porodu przebywa?a kobieta. Chocia? w o?rodku nie by?o ju? wolnych miejsc, to jednak w drodze wyj?tku zosta?a przyj?ta. Uda?o nam si? te? za?atwi? sprawy zwi?zane z porodem w szpitalu – powiedzia?a Ma?gorzata Iwaniak. – Kobieta urodzi?a dziecko i odda?a je do adopcji. Nie mia?a innego wyj?cia z powodu gr??b ojca. Ostatecznie Beata wr?ci?a prawdopodobnie do rodzinnego domu. Co si? z ni? i dw?jk? starszych dzieci dzieje? Pracownicy OIK nie maj? nawet jej dok?adnego adresu, kt?rego nie chcia?a poda? i mo?liwo?ci sprawdzenia jakie s? dalsze losy Beaty. (jac) P.S. Imiona kobiet, kt?rych historie zosta?y opisane w tym materiale zosta?y zmienione.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości