Co naprawdę zanieczyszcza łąckie jeziora? Opublikowany w „TP” 17 sierpnia br. artykuł „Jeziorom na ratunek” spotkał się z odzewem czytelników, którym na sercu leży czystość jezior w gminie Łąck. Jeden z nich zwrócił uwagę na obiekt oczyszczalni ścieków w Łącku, nad Jeziorem Łąckim Małym.
„Jako osoba związana z tą okolicą rodzinnie (...) pozwalam sobie na skierowanie prośby o wnikliwe przebadanie wpływu (według mnie ogromnego) na zanieczyszczenie Jezior Łąckiego Małego, Dużego i Zdworskiego oczyszczalni ścieków położonej nad jeziorem Łąckim Małym. Pływające `kożuchy` zanieczyszczeń nad jeziorem Łąckim Małym są ewidentnie produktem `oczyszczalni`. Również stan kolektorów w Łącku budzi poważne zastrzeżenia z uwagi na częste `wypływy` ze studzienek kanalizacyjnych” – przeczytaliśmy w e-mailu do redakcji.
Na miejscu, czyli w Łącku, te spostrzeżenia podzielili już pierwsi pytani przez nas mieszkańcy miejscowości: – Z oczyszczalni do jeziora wpływają non stop ścieki. Studzienki kanalizacyjne są na polach, ale ścieki cofają się i idą prosto do jeziora. Wystarczy zobaczyć `kożuch` czarnych brudów przy odpływie do jeziora. Czy tak powinno być w oczyszczalni? Jak widzą, że będzie kontrola, to przełączają coś i idzie czysta woda. Ale jeszcze bardziej jeziorom szkodzi przepompownia przy dużym jeziorze i tam podobno idzie więcej ścieków do jeziora niż rurą do oczyszczalni. To prawdziwy skandal, co oni tu robią”.
Wspomniany `kożuch` przy odpływie z oczyszczalni do obrośniętego trzciną bagienka, które dalej łączy się z jeziorem, udało się nam zobaczyć i sfotografować. Woda wypływająca małym rowem z oczyszczalni do bagienka była przezroczysta.
Istniejąca 12 lat oczyszczalnia powinna przyjmować 400 m sześć. ścieków na dobę. Zdaniem naszych rozmówców, jest ich znacznie więcej: – Wciąż dowożą nowe ścieki. W jaki sposób ta oczyszczalnia ma zdołać je „przerobić”?
Wójt gminy Łąck Zbigniew Białecki zdecydowanie przeczy tezie, że oczyszczalnia w Łącku przestała spełniać swe ekologiczne zadanie: – Wyniki badań Sanepidu są dobre. Prowadzona w oczyszczalni gospodarka wodno-ściekowa nie szkodzi środowisku. Na bieżąco to sprawdzamy i kontrolujemy użytkowników, czy wywożą nieczystości. Gmina jest właścicielem studzienek kanalizacyjnych, więc dbamy o to, żeby nic się z nich do jeziora nie przedostawało – deklaruje wójt i zapowiada rychłe rozpoczęcie drugiej gminnej oczyszczalni ścieków, w Zaździerzu, ale wiadomo, że trochę czasu jeszcze minie, zanim będzie ona mogła powstać.
Jego opinię potwierdza Andrzej Hasa, dyrektor płockiej delegatury Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska w Płocku. Mówi, że oczyszczalnia ścieków w Łącku jest pod stałą kontrolą. Były przekroczenia norm substancji biogennych, ale miały one jedynie charakter incydentalny (gmina zapłaciła karę). Powstające awarie są w oczyszczalni usuwane na bieżąco: – Raz jest lepiej, raz gorzej – stawia sprawę dyrektor Hasa. – Nie ma groźnych znamion, że oczyszczalnia zanieczyszcza jeziora. Nic specjalnie złego się w niej nie dzieje. Może nie pracuje idealnie, może można by lepiej doczyszczać te ścieki, a poza tym nie powinny trafiać do bagienka, ale tak jest w wielu miejscach.
Tyle WIOŚ. Opinia tej instytucji nie zmienia jednak faktu, że mieszkańcy Łącka widzą wypływające na jeziora „kożuchy” zanieczyszczeń i czują coś, co lapidarnie i najtrafniej nazywa się smrodem. Ale podobno tego w okolicach żadnej oczyszczalni się nie uniknie.
(eg)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze