Reklama

Obora z „rybią ością”

30/09/2004 17:28
Z Józefem Maślanym, niedawnym starostą dożynek w gminie Nowy Duninów, ubiegłorocznym „Zasłużonym dla rolnictwa”, trudno umówić się na rozmowę. Właśnie trwa przygotowanie kiszonki, którą m.in. przez całą zimę karmić będzie 52 sztuki bydła (krów, jałówek i cieląt). Postawił na produkcję mleka, od dwóch lat w jego oborze jest nowoczesna hala udojowa typu „rybia ość”.Józef Maślany gospodaruje we wsi Dzierzązna, na 42 ha (w tym 10 ha pastwisk) wspólnie z żoną Grażyną, od 1988 roku, kiedy to przejął gospodarstwo od rodziców. Produkcja mleka rozwijała się stopniowo: najpierw było 8-10 krów, kiedy w 1993 r. powstała nowa obora ze stodołą – już 15 krów, od 2002 r., czyli od daty zbudowania nowoczesnej obory wolnostanowiskowej, ilość krów uległa podwojeniu i jest ich 30: – Najpierw jeździliśmy i oglądaliśmy takie obory w innych gospodarstwach. Wreszcie zdecydowaliśmy, że taka obora będzie najodpowiedniejsza: krowy mają stały dostęp do paszy, same wchodzą do hali udojowej – wymienia zalety „rybiej ości” Józef Maślany.
Nowa obora jest rozległa i przestronna (przyszłościowa – na 100 krów), bezściółkowa – krowy są bez uwięzi i leżą na matach. Karmę dostają obok, przy stole paszowym. Same, na dany znak, trzy razy dziennie wchodzą do sąsiedniej hali udojowej. Tu ustawiają się przy ośmiu stanowiskach, gdzie podłącza się je do dojarki, a stamtąd rurociągiem mleko trafia wprost do dużego zbiornika na mleko, w którym jest schładzane. Taki system bardzo chwali sobie Grażyna Maślana: nie trzeba myć konwi na mleko ani ich dźwigać. Poza tym hala myje się automatycznie, nie ma więc przy niej zbyt dużo pracy. Jeden udój trwa tylko godzinę. A przede wszystkim, od kiedy w gospodarstwie jest „rybia ość”, mleko cały czas udaje się utrzymać w klasie ekstra, bo komórek somatycznych i bakterii jest znacznie mniej niż przewiduje górna norma. W ciągu roku od jednej krowy w gospodarstwie uzyskuje się ok. 5 tys. litrów mleka. A skąd nazwa „rybia ość”? Stąd, że stanowiska do dojenia ustawieniem przypominają właśnie rybie ości.
Rok temu obora Maślanych uzyskała certyfikat jakości. Po mleko co dwa dni przyjeżdża „Bakoma”, która obecnie za litr płaci 1,10 zł. Gospodarze starają się, aby bydło mleczne pochodziło ze sprawdzonych hodowli: własnej, innych gospodarstw znajdujących się pod kontrolą użyteczności mlecznej i aukcji bydła hodowlanego.
Józef i Grażyna Maślany nie ukrywają, że gospodarować nie jest łatwo. Ziemia od trzeciej do szóstej klasy, drogie pasze, wciąż spłacają kredyty na inwestycje. Mimo to udaje się rozwijać produkcję, a opłacalność powoli rośnie. W pracach solidarnie pomagają dzieci: córki Elżbieta (I rok rachunkowości i zarządzania na PWSZ w Płocku) i Marzena (II klasa LO im. Wł. Jagiełły w Płocku) oraz planowany następca – syn Tomasz (gimnazjalista z Nowego Duninowa). Nasi rozmówcy chwalą sobie też współpracę z Urzędem Gminy w Nowym Duninowie (ich gospodarstwo jest największe w gminie) i Bankiem Spółdzielczym w Gostyninie.
Tekst i fot. (eg)

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości