Reklama

O wieprzowinie i… kibicach Wisły

20/03/2014 11:40
Z wojewodą mazowieckim Jackiem Kozłowskim rozmawia Tomasz Szatkowski

300 kilometrów. Taka jest mniej więcej odległość wykrytego w jednym z powiatów tzw. ściany wschodniej ogniska afrykańskiego pomoru świń od hodowli usytuowanych w powiatach: płockim, sierpeckim i gostynińskim. Kolejne kraje zza naszej wschodniej granicy wprowadzają ograniczenia importu świń z całej Polski, już nie tylko z newralgicznego powiatu. Nasi rolnicy także na tym sporo tracą. Pojawiły się głosy o konieczności rekompensaty strat choćby ze strony Unii Europejskiej. Czy istnieje taka możliwość?
– ASF wykryto w powiecie sokólskim w woj. podlaskim w zwłokach dwóch padłych dzików, które prawdopodobnie przekroczyły granicę od strony białoruskiej. A ponieważ dotąd znane ogniska są po stronie białoruskiej, a nie w Polsce, wszystkie powiaty przygraniczne z Białorusią objęto tzw. strefą buforową, w której podjęto szereg działań prewencyjnych, mających zapobiec rozprzestrzenianiu się zarazy, jeśli rzeczywiście pojawiłaby się ona w Polsce.
Mimo że to tylko dwa padłe dziki zarażone tą chorobą, w trudnej sytuacji znalazła się cała Polska. Stanął nasz eksport poza Unię Europejską, załamały się ceny skupu, bo rynek krajowy nie jest w stanie wchłonąć nadwyżki mięsa, a w powiatach ze strefy buforowej skupu zaprzestano zupełnie. Mimo że zwierzęta są zdrowe, nikt nie chce ich kupić, obawiając się np. utraty praw do eksportu lub braku zainteresowania ze strony sklepów takimi towarami. Sytuacja staje się poważna, bo zwierzęta osiągają już wiek i wagę, w której powinny być oddane na ubój, ale bardzo trudno go zrealizować. Do rolników trzeba jak najszybciej wyciągnąć pomocną dłoń. Nad tym pracuje Ministerstwo Rolnictwa w kontakcie z Komisją Europejską i wierzę, że w najbliższych dniach rozwiązania się znajdą. Rozmawiam z rolnikami, przedsiębiorstwami, ministerstwami. Istnieje kilka narzędzi, także unijnych, z których Polska będzie mogła skorzystać. Pomoc w pierwszej kolejności zostanie skierowana do rolników ze strefy buforowej. Pozostałym powinno pomóc stopniowe odblokowanie eksportu. W ostatnich dniach ceny skupu żywca ponownie rosną.

Rozumiem, że wojewoda monitoruje trudną sytuację tego sektora rolnictwa, a także działania podejmowane w celu odwrócenia tej sytuacji. Jak zahamować rozwój tej choroby? Kiedy nasi rolnicy będą mogli wznowić eksport wieprzowiny?
– Polska może stać się wolna od wirusa tylko wtedy, gdy wszyscy będziemy zachowywać się odpowiedzialnie i stosować się do rygorystycznych wytycznych służb weterynaryjnych. Zdaję sobie sprawę, że znaki ostrzegające podróżnych, że wjeżdżają do strefy zakażonej wirusem, konieczność montażu mat dezynfekcyjnych oraz odgradzanie zwierząt hodowanych od dzików wolno żyjących może budzić niepokój czy sprzeciw, ale tylko dzięki szczególnym środkom higieny zapobiegniemy przenoszeniu się wirusa w kolejne regiony Polski. Nie mogę dziś ocenić, kiedy będziemy wolni od wirusa – mam nadzieję, że jak najszybciej. Niestety prawo mówi wprost, że aby kraj można było uznać za wolny od zagrożenia, nie może być ogniska choroby przez trzy lata. Pamiętajmy, że ten wirus potrafi przetrwać w mięsie nawet 1000 dni, czyli aż trzy lata. Dlatego tak ważna jest obróbka termiczna samego mięsa oraz wszystkich jego odpadków pochodzących ze strefy buforowej. Dodatkowo w tej strefie zakazane jest np. prowadzenie targów, wystaw, pokazów trzody chlewnej, urządzanie polowań oraz odłowów bez zgody powiatowego lekarza weterynarii. Świnie transportowane do rzeźni muszą mieć wystawione świadectwa zdrowia. Ważne, by każdy przypadek padnięcia świni zgłaszać do powiatowych lekarzy weterynarii. Wirus nie jest na szczęście groźny dla ludzi, nie możemy się nim zarazić.
Te wszystkie ograniczenia nie dotyczą rolników regionu płockiego i mam nadzieję, że zatrzymamy zarazę poza granicami Polski. Jeśli w najbliższym czasie nie pojawią się żadne nowe symptomy choroby, to z terenu Polski poza strefą buforową eksport stopniowo będzie się odbudowywał. Mam na myśli eksport poza obszar celny Unii Europejskiej, bo przecież polskie mięso wieprzowe cały czas jest sprzedawane do krajów UE.

Niedawno zakończył się cykl debat na temat bezpieczeństwa, prowadzonych przez pana i policję z mieszkańcami Mazowsza. To nie pierwszy rok tego typu działań. Czy zmieniają się problemy poruszane przez mieszkańców regionu?
– Mieszkańców województwa mazowieckiego podobnie jak w zeszłym roku najbardziej interesuje poprawa bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Jesteśmy województwem tranzytowym i stołecznym, naturalnie więc krzyżują się u nas największe szlaki komunikacyjne, sieć drogowa jest najgęstsza, a natężenie ruchu największe. Niestety za tym idzie również większa niż w pozostałych województwach liczba wypadków i kolizji. Nowo budowane drogi, zarówno te finansowane przez samorządy, jak i rząd, projektowane są z zachowaniem wysokich standardów bezpieczeństwa. Na pozostałych, przy okazji remontów, te standardy są podwyższane. Niestety nie da się zrobić wszystkiego naraz. Dlatego te problemy pewnie będą zgłaszane także w kolejnym cyklu debat.
Podczas tegorocznych spotkań zauważyłem wiele pozytywnych zmian, które nastąpiły dzięki realizacji wielu wniosków zgłoszonych rok temu. Poczucie naszego bezpieczeństwa jest na Mazowszu wysokie i rośnie.

Jednym z takich problemów są niedoskonałości w funkcjonowaniu nowej ustawy śmieciowej. Wiem, że w wielu miejscach naszego województwa interweniował pan bezpośrednio. Jednym z największych nierozwiązanych dotąd wszędzie problemów jest ograniczona liczba worków na śmieci. Niektórzy posiadacze domków jednorodzinnych twierdzą więc – oczywiście przekornie – że z braku worków trzeba będzie znowu wyrzucać śmieci do lasu. Jak wygląda uporządkowanie gospodarki śmieciowej na Mazowszu Płockim na tle innych subregionów?
– Wyrzucanie śmieci do lasów jest niedopuszczalne! To przecież samorządy gminne organizują przetargi na odbiór odpadów. Na nie spada więc obowiązek dbania o to, by worki były mieszkańcom dostarczane. W 2013 roku Wojewódzki Inspektorat Środowiska przeprowadził kontrolę w 32 gminach na Mazowszu, z czego w 4 na terenie subregionu płockiego: w Bodzanowie, Radzanowie, Rościszewie i w Sochaczewie. Wykazały one, że wciąż wiele jest do poprawy, przede wszystkim w zakresie kontroli przedsiębiorców odbierających odpady od mieszkańców. Nie zrobiła tego żadna z kontrolowanych gmin w regionie płockim, co więcej, nie zrobiła tego żadna z objętych cyklem kontrolnym gmin na Mazowszu! Niestety stwarza to warunki dla rozwoju szarej strefy. Źle wygląda także sytuacja z egzekwowaniem obowiązków w zakresie przekazywania rzetelnych kwartalnych sprawozdań przez firmy, które wygrały przetargi. Pozytywną informacją jest fakt, że Bodzanów, Radzanowo i Rościszewo zorganizowały punkty selektywnej zbiórki odpadów komunalnych. To jeden z ustawowych obowiązków, którego nie zrealizowało ponad 40 proc. kontrolowanych samorządów. Pragnę dodać, że cały czas monitorujemy wdrażanie tzw. ustawy śmieciowej. W tym celu powołałem specjalny zespół, w skład którego wchodzą m.in. przedstawiciele mojego urzędu, Lasów Państwowych, policji, Państwowej Straży Rybackiej i Kuratorium Oświaty w Warszawie.

Kiedy rozmawialiśmy na ten temat w roku ubiegłym, twierdził pan, że samorządowcy z regionu płockiego są mało aktywni w ubieganiu się o środki z puli „Narodowego programu przebudowy dróg lokalnych”. W tym roku rządowa dotacja na ten cel wyniesie ponad 24 mln zł. Ile z tych pieniędzy trafi do naszego regionu? W których podpłockich gminach efekty będą najbardziej widoczne?
– W tegorocznej edycji programu minister zatwierdził do dofinansowania, po mojej rekomendacji, dwa wnioski z regionu: powiatu sochaczewskiego i płockiego. O dużym sukcesie można mówić zwłaszcza w wypadku tego pierwszego. Uzyskał on bowiem największą liczbę punktów z całego Mazowsza. Mieszkańcy powiatu płockiego zyskają wyremontowaną drogę Płock – Zągoty – Bonisław. Łącznie w regionie płockim dzięki dotacji rządowej w kwocie 3,4 mln zł wyremontowanych zostanie 6 km dróg za ponad 7 mln zł. Jest szansa, że inwestycji będzie więcej, także w Państwa okolicach. Po podjęciu przez Sejm decyzji o zwiększeniu środków na ten program już w tegorocznym budżecie, pojawiła się też możliwość dofinansowania kilku następnych wniosków – myślę, że za kilka dni będę mógł już oficjalnie o tym poinformować.
Natomiast martwi mnie szczególnie to, że ani powiat gostyniński, ani gminy z tego powiatu w ubiegłym roku w ogóle nie ubiegały się o środki z tego programu. To jedyny taki powiat na Mazowszu – a przecież potrzeby modernizacji dróg lokalnych są tam nie mniejsze niż gdzie indziej, a może i większe.

Sporo emocji wzbudziła w Płocku i okolicach kwestia Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Radomiu. To do jego zadań należy przyjmowanie zgłoszeń awaryjnych z numeru 112 w przypadku problemów centrów w innych województwach. Powstają wątpliwości dotyczące znajomości problemów demograficznych i lokalizacyjnych przez pracujące tam osoby. Istnieje powszechne przekonanie, że to nie przyspiesza, a wręcz wydłuża czas reakcji na odpowiednie zdarzenie. A przecież operatorzy z Płocka topografię okolicznych powiatów mają w małym palcu…
– Proszę wybaczyć, ale to nieporozumienie. Macie w Płocku nadal dyspozytornię ratownictwa medycznego, dyspozytorów policji i straży pożarnych. Centrum radomskie przejęło jedynie obsługę numeru 112 od policji i straży. Ale odebrane w Radomiu połączenia są jak dotąd przełączane do właściwych dyspozytorów – tyle, że dzieje się to szybciej i nie ma już zmory, którą bywał wiecznie zajęty sygnał. Stworzony przez nas system opiera się o system informatyczny, wspomagany dokładną mapą i lokalizacją dzwoniącego. Taki system można było stworzyć tylko w dużych, dobrze zorganizowanych centrach, wyposażonych w najnowsze urządzenia i bezpieczne sieci. Wyobraźmy sobie sytuację, kiedy dzwoniący po pomoc nie potrafi określić swojego miejsca, np. podczas wypadku drogowego w nocy. Wiedza operatora o danym terenie jest wtedy nieprzydatna. Dzięki mapie i lokalizacji to operator znajdzie dzwoniącego i skieruje tam pomoc. Celem powstania Centrów Powiadamiania Ratunkowego jest przyspieszenie czasu oczekiwania na przyjęcie zgłoszenia do 12 sekund. Istotną funkcją CPR jest selekcja połączeń, ponieważ według statystyk ok. 70–80 proc. zgłoszeń jest fałszywych. W styczniu tego roku CPR w Radomiu odebrało ponad 100 tys. zgłoszeń, ale tylko niecałe 20 tys. z nich wymagało reakcji… Dzięki temu „odsiewowi” CPR-y odciążają służby ratownicze. Ponadto, poprzez zintegrowanie działań różnych służb ratunkowych, przyspieszają one pomoc zwłaszcza w większych zdarzeniach, np. w wypadkach drogowych.

Dużo się w ostatnim czasie mówiło o kwestii bezpieczeństwa na stadionach. Gra już ekstraklasa piłki nożnej, ruszyły właśnie rozgrywki pierwszoligowe. Tymczasem chyba niewiele się w tej kwestii zmienia. Co bardziej krewcy kibice albo doprowadzają do rozrób, jak na stadionie Legii w Warszawie, albo rzucają race na boisko, robiąc to czasami spoza stadionu, jak miało to ostatnio miejsce w Krakowie. Kolejni wojewodowie zastanawiają się nad zamknięciem całych stadionów bądź poszczególnych trybun. Czy z tej sytuacji nie ma właściwie wyjścia? Jak na tle innych klubów wygląda kwestia zagwarantowania bezpieczeństwa w płockim klubie – pierwszoligowej Wiśle?
Wierzę, że z tej sytuacji jest wyjście. Musimy stawić czoła stadionowemu chuligaństwu razem z kierownictwami klubów i organizatorami rozgrywek. Udało nam się praktycznie wyeliminować większość zdarzeń niebezpiecznych z rozgrywek wszystkich kategorii z wyjątkiem tej najwyższej – Legii Warszawa w Ekstraklasie. Wydarzenia, do jakich doszło ostatnio na jej stadionie, stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa publiczności, ale też psują wizerunek całej polskiej piłki i naszego kraju. Dlatego zamierzamy kontynuować nasze dotychczasowe działania. Po każdej kolejce ligowej analizujemy przebieg meczów na Mazowszu oraz oceniamy potencjalne ryzyko przed najbliższymi spotkaniami. Ponadto, co pół roku, przed startem każdej rundy rozgrywek, organizujemy spotkania z przedstawicielami klubów, policją, samorządami, podczas których przedstawiam swoje rekomendacje w zakresie bezpieczeństwa na mazowieckich stadionach. Kibice nafciarzy na pewno też chcą czuć się bezpiecznie. Wygląda na to, że mogą. Otrzymałem informację od prezesa Wisły Płock, że klub został wyróżniony podczas ubiegłorocznej konferencji „Bezpieczny stadion” w Kielcach. Wisła zajęła I miejsce w klasyfikacji Fair Play, dotyczącej organizacji, bezpieczeństwa, zachowania kibiców oraz sportowej postawy zespołu w rozgrywkach II ligi w sezonie 2012/2013.
fot. Urząd Wojewódzki
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości