Przed tygodniem zrobili?my sobie w tym miejscu sezonowy przegl?d tego, co zdarzy?o si? w minionym roku w muzyce polskiej. Dzi? pora na rzut oka, i ucha, na muzyk? zachodni?.Tym bardziej, ?e rozmaite wp?ywy i tendencje wydaj? si? podobne. I ?e – jak si? niespodziewanie okazuje - nie zawsze musi by? tak, i? pozostajemy o p?? kroku z ty?u, wstydliwie podpatrujemy albo ca?kiem bezwstydnie z?ynamy. To, co na naszym podw?rku najciekawsze i najbardziej warto?ciowe, ma oczywi?cie swoje odpowiedniki na zachodzie, ale szcz??liwie muzyka tworzona w Polsce przestaje by? jedynie marn? replik?, automatycznie powtarzanym echem ?wiatowych trend?w i m?d. Wr?cz przeciwnie, muzykom s?ynnego brytyjskiego Radiohead przyda?oby si? pos?ucha? nagra? gitarzysty Macieja Cie?laka i jego koleg?w, w wersji awangardowej (Scianka), lub nieco wyg?adzonej (Lenny Valentino). Bo po rewelacyjnym – z wdzi?kiem wymykaj?cym si? prymitywnym narz?dziom i skostnia?ym terminom rockowej krytyki - albumie ?Kid A?, jej kolejna p?yta ?Amnesiac? wydaje si? pozbawiona natchnionego ?adunku inspiracji swej poprzedniczki. Owszem, muzyka Radiohead nadal urzeka nastrojem, powala ?adunkiem emocji, ale polscy muzycy z Tr?jmiasta umieli p?j?? t? kr?t? ?cie?k? sporo dalej. Wystarczy pos?ucha?. Dusza zamiast samplera... Renesans prostego, gitarowego grania, przedk?adaj?cego szczery, emocjonalny przekaz ponad tanie, elektroniczne sztuczki i diabelskie pakty z samplerem, sta? si? w zesz?ym roku faktem. W og?le nast?puj?ce po sobie kolejne rockowe mody zdaj? si? uk?ada? w swoist? sinusoid?: po fali fascynacji studyjnymi nowinkami, odrealnionymi brzmieniami, coraz mocniej przesterowanymi przystawkami do gitar, na?laduj?cymi coraz bardziej przesterowane serca, wzbiera fala melodyjnego, niemal?e akustycznego grania, post-beatlesowskiej przebojowo?ci, granicz?cej z naiwno?ci? prostoty. Ogromna popularno??, jak? zdoby?a jeszcze w 2000r. grupa Coldplay swoim albumem ?Parachutes?, nie by?a przypadkowa, bo po niej przyszed? prawdziwy wysyp podobnych, m?odych zespo??w brytyjskich takich, jak Turing Brakes (z polotem zagrany, ze smakiem wyprodukowany, folkrockowy ?Optimist Lp?), czy Starsailor (?Love Is Here? - je?li jeszcze kochasz swoj? dziewczyn?, to kup jej t? p?yt? w prezencie, je?li ju? nie, wybierz co? bardziej mrocznego). Elementarne prawdy i potrzeby (zaufanie, mi?o??, bezpiecze?stwo), bezpo?redni spos?b ich wyra?ania, do tego jasna i przejrzysta, piosenkowa oprawa – wszystko to mo?e budzi? u?miech politowania u muzycznych postmodernist?w, wytrawnych koneser?w brzmieniowych awangard i egzystencjalnych l?k?w, ale du?a cz??? pokolenia dwudziestolatk?w, podzielonego na muzyk?w i s?uchaczy, wyra?nie tego w?a?nie potrzebuje. Ca?emu trendowi gdzie? z wysoka, z Olimpu wieloletniej kariery i niegasn?cej s?awy, patronuje s?ynny kwartet U2, kt?rego ostatnia p?yta ?All That We Leave Behind? to wr?cz wzorcowy przyk?ad zwi?z?o?ci i lapidarno?ci rockowej wypowiedzi, nic wszak?e nie trac?cej na emocjonalnej sile wyrazu. Starzy wy?eracze wyra?nie znudzili si? seri? p?yt penetruj?cych pogranicza rocka i klubowej muzyki elektronicznej (cho?by na sk?din?d udanym albumie ?Pop?) i postanowili wr?ci? do korzeni, poczu? si? o te dwadzie?cia lat m?odsi i prawdziwsi. Znakomity warsztat instrumentalny i muzyczna rzetelno?? m?odych zespo??w - id?cych ?ladem mistrz?w i wzorem mistrz?w patrz?cych raczej wstecz ni? do przodu, raczej w przesz?o?? ni? w przysz?o??, bo przecie? jeste?my tym, co stracili?my – sprawiaj?, ?e nawet domniemana wt?rno?? i naiwno?? ich muzyki dowodzi jedynie, jak wt?rne i naiwne - skoro wci?? takie same i niemal niezdolne do nauki na b??dach - s? wszystkie te uczucia, kt?re sprawiaj?, ?e jeste?my lud?mi, a nie kim? ca?kiem innym. ...albo sampler jako dusza w?a?nie Mo?e przez inne rami?, ale te? za siebie, odwracaj? si? muzycy zespo??w, kt?re zdecydowa?y si? nie zrywa? z elektronik? i nowinkami technicznymi. Postanowili oni uczyni? z nich niepowtarzalne d?wi?kowe medium, nie tyle zwyk?y, banalny wehiku? czasu, ile precyzyjne narz?dzie do ingerencji w przesz?o??, do jej poprawiania, retuszowania – tak jak laserowy skalpel chirurga potrafi poprawia? i retuszowa? zanurzon? pod sk?r? tkank?. Na czele tej fali stoi francuski duet Air, kt?rego zesz?oroczny album ?20 000 Hz Legend? to wyrafinowana podr?? w czasie, przez muzyk? lat 70-tych i 80-tych (od progresywnego rocka w stylu Genesis, przez ambitny pop Flash And The Pan, a? po naiwn? s?odycz symfonicznej muzyki filmowej). Podr??, bro? Bo?e, nie sentymentalna, raczej wyprawa pary ironicznych in?ynier?w-cybernetyk?w, kt?rzy z dawnych, porwanych przez wiatr, archaicznych styl?w i brzmie? z paj?cz? cierpliwo?ci? tkaj? ca?kiem now? muzyczn? materi?. Zabawa samplerem staje si? tu kreacj? nowego ?wiata, ale nie z niczego, tylko z b??kaj?cych si? w przestrzeni naszej pami?ci i niepami?ci, ?egluj?cych w pod?wiadomo?ci okruch?w ?wiat?w minionych, zgas?ych, wystyg?ych. W t? sam? stron?, cho? innymi ?cie?kami, pod??aj? brytyjskie grupy w rodzaju Flaming Lips, Mercury Rev, Grandaddy, kt?re swoje proste, balladowe utwory opatruj? aran?acjami, zaczerpni?tymi jakby wprost z epoki psychodelicznego rocka prze?omu lat 60-tych i 70-tych, tyle ?e – przy dzisiejszych, fantastycznych mo?liwo?ciach studyjnych – brzmi?cych o niebo bardziej efektownie, wr?cz ba?niowo. Ta nowa, poprawiona i unowocze?niona psychodelia mimo wszystko nie razi, bo tworz? j? muzycy obdarzeni w?asn?, niepowtarzaln? wyobra?ni? i niebywa?ym talentem do tworzenia urokliwych melodii. By? mo?e daleko st?d na szczyty ambicji i oryginalno?ci, ale tym mi?kkim, at?asowym nastrojom naprawd? trudno si? oprze?. Poza tym mi?o pomy?le?, ?e twarze rockowych schizofrenik?w XXI wieku - bo tak popl?tanej, gubi?cej sensy i w?tki muzyki nie tworz? twardo stoj?cy na nogach pragmatycy i reali?ci – potrafi? nie by? wykrzywione jakim? heavy metalowym czy punkowym grymasem, tylko ?agodnie, melancholijnie u?miechni?te. Ca?emu autorefleksyjnemu, wyciszonemu, konfesyjnemu nurtowi muzyki z 2001r. komercyjne, zauwa?one przez media znaczenie nada?a Bjork i jej wypleciona z zakurzonych szept?w, wahaj?cych si? ech i posrebrzanych cieni p?yta ?Vespertine?. W tych prawdziwych elektronicznych nieszporach – z powodzeniem zaprezentowanych szerokiej publiczno?ci podczas ?wiatowego turnee – mo?na chyba szuka? nadziei na szersze otwarcie wr?t p?ytowego rynku na muzyk? dziwn?, osobist?, nie?atw?, gran? przez artyst?w, kt?rzy tworz? przede wszystkim dla siebie, z nakazu serca, a nie dla ob?eraj?cej si? hamburgerami i telewizyjnymi serialami publiczno?ci. Pewnie, ?e w?t?a i krucha to nadzieja, ale przecie? nadzieja mo?e nie mocna i pewna siebie, bo to by j? do reszty skompromitowa?o. Maciej Wo?niak
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze