Reklama

O ekologizmie słów kilka

09/01/2020 10:34

Pod koniec ubiegłego roku do obiegu publicznego weszło nowe słowo – „ekologizm”. Odniósł się do niego w wywiadzie dla Telewizji „Republika” abp Marek Jędraszewski, skupiając na sobie w odwecie złość wszystkich tęczowo-zielonych humanitarystów, którzy, kierując się uniwersalną zasadą tolerancji i miłości („miłość nie wyklucza!”) odpowiedzieli duchownemu w typowym dla siebie stylu. Od tęczowego wiceprezydenta Warszawy biskup otrzymał w magicznym okresie świąt Bożego Narodzenia życzenia „pójścia do diabła”, a od naczelnej reżyserki III RP i niedoszłej twórczyni prawdziwego, bo „ekologicznego kościoła” dowiedział się, że jest „wyjątkową kreaturą”. Za co tyle nowoczesnej miłości wylało się z wrażliwych serc budowniczych lepszego świata na duchownego z Krakowa? Za słowa o ekologizmie. Co za czort ten ekologizm? W Wikipedii nie ma nic o ekologizmie, jest tylko o ekologii, a ta to „nauka o strukturze i funkcjonowaniu przyrody, badająca oddziaływania między organizmami a ich środowiskiem oraz wzajemnie między tymi organizmami”, w potocznym zaś znaczeniu to po prostu troska o przyrodę, o naturalne środowisko, o niezbędną w nim równowagę.
Dotąd wszystko w porządku, wszyscy jesteśmy za. Zarzutów tak rozumianej ekologii nie czynił także biskup, natomiast wypowiedział się na temat „ekologizmu”, czyli pewnego specyficznego podejścia do ekologii ze strony tych samych co wyżej nawiedzonych naprawiaczy świata. Ekologizm zatem to rodzaj ideologii, która, jak każda „fałszywa świadomość”, choćby tak popularny w naszych czasach genderyzm, czy homofilna „tęczowa zaraza”, zakłamuje rzeczywistość, dając spaczony jej obraz, sprzeczny z wiedzą, zasadami rozumu, ze zdrowym rozsądkiem, jak ma to miejsce w przypadku dwu wymienionych wcześniej ideologii, narzucanych siłą współczesnemu światu. Podobnie rzecz ma się z „ekologizmem”. Niesie z sobą zakłamany obraz człowieka i jego relacji do przyrody. Zmusza do uznania równości między naturą i człowiekiem, człowieka uznaje tylko za część przyrody i za nic więcej, odbierając mu tę szczególną wyjątkowość, jaką odkrywa przed nim samym chrześcijaństwo i przez to domaga się jego szczególnej ochrony.
Z takiej perspektywy łatwo zrozumieć, dlaczego wyznawcom tej „zielonej ideologii” przychodzi z taką determinacją bronić praw zwierząt i jednocześnie pogardzać prawami człowieka na przykład poczętego. Nierzadko życie potomstwa ciężarnych loch czy ptasie jaja w gniazdach stawiane są tu wyżej niż życie poczętych dzieci, które uznaje się zaledwie za „zlepki komórek”. Przeciwko tak relatywistycznie rozumianej „ekologii”, u podstaw której tkwi jakiś pierwotny błąd antropologiczny, wypowiedział się radykalnie abp Jędraszewski, jeszcze raz obnażając miałkość myślenia lewicowych doktrynerów, którzy chcą postawić na głowie cały dotychczasowy porządek świata, nie mając ku temu żadnych naukowych podstaw, tylko swoje wyobrażenie i nieodpartą chęć, a być może i czyjeś pieniądze. Wyważone i pełne taktu słowa arcybiskupa przywracają nadzieję, że można o tych sprawach dyskutować na poziomie rozumu i wysokiej kultury, z poszanowaniem zasad, na których wznosi się gmach naszej cywilizacji, w którym obowiązywała dotąd prawda o człowieku jako bycie rozumnym i godnym, a przy tym transcendującym naturę, a nie prymitywna animalistyczna koncepcja „zlepka komórek”. Za inspirację do tej dyskusji wypada arcybiskupowi tylko podziękować.

Wiesław Kopeć

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości